Strona 1 z 1

Re: Jak długo potrwa jeszcze trwanie ubezpieczeń na życie?

: sob maja 21, 2016 2:20 pm
autor: brainy
Załóżmy, że obecny poziom stóp procentowych pozostanie taki sam w przyszłości.

Ubezpieczenia na życie nadal muszą obsługiwać stare umowy w części nawet po 4%.

Jak długo jeszcze to potrwa?

Czy ktoś kiedyś policzył, ile mięsa jeszcze zostało na kości?

Czy ktoś ma informacje poufne?

Re: Jak długo potrwa jeszcze trwanie ubezpieczeń na życie?

: sob maja 21, 2016 3:57 pm
autor: Matthew Pryor

Ma ktoś informacje poufne?

Załóżmy, że taka możliwość istnieje. Co konkretnie mógłbyś z tym zrobić?

Re: Jak długo potrwa jeszcze trwanie ubezpieczeń na życie?

: czw lip 21, 2016 6:16 am
autor: didi317
Ubezpieczenia zawsze przetrwają. Ale jedną rzeczą, która jest pewna, jest to, że my jako inwestorzy w ubezpieczenia na życie na pewno będziemy musieli ponieść straty.

Re: Jak długo potrwa jeszcze trwanie ubezpieczeń na życie?

: ndz lip 24, 2016 12:34 pm
autor: bobodda
Niestety nie jest to powszechnie znane, ale niestety prawdziwe:

Wielu towarzystw ubezpieczeniowych ma klauzule w swoich umowach, które mówią, że (w skrócie):

oprocentowanie gwarantowane może zostać zniesione, jeśli zagraża to dalszemu istnieniu spółki.

Można to porównać do zwolnienia z powodów ekonomicznych.

Poza tym:

Jeśli (życiowe) ubezpieczenie zbankrutuje, na pierwszy rzut oka pojawia się Protector - rodzaj parasola ratunkowego dla ubezpieczeń.

(który zresztą istnieje od dłuższego czasu niż kryzys finansowy (2007/2008).

Jeśli Protector utrzyma sytuację, ogólnie nie powinno to wyglądać zbyt różowo. Chodzi o to, że problemy związane z tym, że nasze ubezpieczenia na życie nie mają już wartości, powinny być wtedy już drugorzędne.

Nie mam wiedzy poufnej.

Ale istnieje wiele publicznych informacji i debat:

ECB chciałaby wstrzyknąć więcej pieniędzy do obiegu finansowego.

Często mówi się o pieniądzu z helikoptera. W skrócie: pieniądze, które są po prostu rozdawane wszystkim.

(Przewodniczący amerykańskiego Banku Centralnego Ben Bernanke, podczas szczytów kryzysu finansowego, chciał dostarczyć tyle pieniędzy dla Wall Street, aby nie doszło do załamania systemu. W razie potrzeby chciał latać helikopterami nad Wall Street i rozrzucać mnóstwo gotówki. To, co powiedział, jest oficjalne i nie jest żartem.)

Z tego powodu wydaje mi się, że scenariusz, w którym zbyt wiele spółek zbankrutuje w krótkim okresie, nie jest bliski.

Ponadto firmy są wspierane przez polityków.

Na przykład ubezpieczyciele na życie (tylko oni) mogą wyceniać swoje akcje według wartości zakupu w bilansie.

*Chrrrr* Na przykład akcje Commerzbank zakupione przed 2007 rokiem za 50 euro są dziś wyceniane w bilansie na 50 euro. (50 euro, nie 50 centów - to już byłoby zbyt dużo po wszystkich podwyżkach kapitału! *śmiech*)

Śmieszne:

Około roku temu pojawiła się debata, że ubezpieczyciele na życie zamierzali obniżyć udziały w nadwyżkach. Głośna historia w prasie...

Oczywiście, jeśli akcje wspomniane wcześniej są zbyt wysoko wycenione, otrzymuję błędne dane do obliczenia nadwyżek. Po prostu logiczne jest, że jeśli kwota, która okazuje się wartością powietrza, jest podstawą do obliczenia wypłaty. Osoba, która otrzyma swoją nadwyżkę, otrzymuje swoją część akcji Commerzbank w portfelu w cenie 50 euro.

Któregoś dnia firmy to zauważyły...

Znowu - nie chcąc malować czarno - widzę zagrożenie gdzie indziej:

Jeśli rozwiązanie banków centralnych w postaci ekspansywnej polityki pieniężnej nie będzie długo doganiane przez gospodarkę realną, - co osobiście w 99,9% wątpię - w końcu dostaniemy nową sytuację. Pieniądze (cyfrowe) można drukować. Można drukować siłę nabywczą... Może to zmiana waluty. Kto wie.

Zabór prywatnego kapitału podczas wprowadzenia euro był udany. Nasze polisy zostały przewalutowane na euro.

Uważam, że całkowita utrata jest bardzo mało prawdopodobna.