Strona 1 z 1

Re: Ryzyko walutowe

: wt maja 16, 2006 9:38 am
autor: ADMCI4
Jak zabezpieczacie swoje konta $? Skracacie USSFY?

Re: Ryzyko walutowe

: wt maja 16, 2006 10:29 am
autor: beta
Cześć ITR2744Nie wcale albo przynajmniej niekonwencjonalnie.Mam konto w USA, ponieważ moje transakcje w dolarach przeprowadzam za pośrednictwem amerykańskiego brokera online. Broker posiada oddziały na terenie całego kraju. Muszę tylko przylecieć, wypłacić pieniądze i (na miejscu) zaszaleć. Pieniądze raczej nigdy nie opuszczą Stanów Zjednoczonych, przynajmniej nie w postaci papierowej....Ale nie była to zbyt merytoryczna odpowiedź na Twoje pytanie, wiem :lol:Pozdrowienia

Re: Ryzyko walutowe

: wt maja 16, 2006 11:25 am
autor: 2cybercrash
Oznacza to zabezpieczenie na wypadek waluty, która zmienia się jak liście na wietrze? Nie, strategia polega na tak skutecznym inwestowaniu w akcje w dolarach, że wahania kursu dolara stają się drugorzędne.

Ale rzeczywistość często wygląda tak, że inwestycje zmieniają się o promile, podczas gdy waluta stoi w miejscu aż do kolejnego ataku słabości, który może spowodować straty nawet do 8%. Niemniej jednak w 2006 roku udało się zrealizować zyski dzięki kilku specjalnie wybranym akcjom, które przewyższały ryzyko walutowe. Na przykład akcje firm takich jak Seagate, Texas, Ceradyne, Biosite, Sina oraz kilku innych.

Re: Ryzyko walutowe

: wt maja 16, 2006 11:51 am
autor: beat

Jak zabezpieczacie swoje konta w walutach $?

Zabezpieczenie kont w walutach $? Czy to jest odpowiednia droga?

Patrzę na to nieco inaczej. Jeśli mam także wartość eksportową w dolarach amerykańskich, to zyskuję na wartości za granicą w przypadku spadku kursu dolara, co pomaga mi pośrednio zabezpieczyć moje środki. Z drugiej strony, praktycznie każda firma ma coś do czynienia z USA, co oznacza, że także tam poniesiesz straty związane z kursami walutowymi, nawet jeśli rozliczasz się w frankach szwajcarskich. Trzeba więc dokładnie przeanalizować każdą wartość indywidualnie i na koniec dokonać bilansu różnych czynników. I ciągle przesuwać...

Nie jestem zwolennikiem ubezpieczeń, które tylko generują koszty, a ich celem jest ograniczanie wypłat. Czasem wystarczy działanie zapobiegawcze. Na przykład ze względu na kwestie walutowe przeniosłem część pieniędzy do Japonii i od wielu lat staram się trzymać z dala od dolara amerykańskiego.

Teraz, gdy dolar nieco osłabł, mówi się o zabezpieczeniu. Ale wszystko może się również obrócić w drugą stronę. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy z tą walutą.