Ponieważ co jakiś czas pojawiają się spory dotyczące wysokości odszkodowania za przedterminową spłatę
kredytu, należy przyjrzeć się temu tematowi praktycznie.
Istnieją banki, które zapominają uwzględnić przy obliczaniu odszkodowania możliwość inwestowania uwolnionych środków. Obecnie instytucje konsumenckie zakładają kwotę możliwych inwestycji na podstawie aktualnej rentowności obligacji skarbowych. Nawet one jednak nie uwzględniają faktu, że uwolnione środki mogą być udzielane jako tolerowany debet na koncie bieżącym z oprocentowaniem 13%.
Moje spostrzeżenie, że za 5 lat może nie być (nowych) kredytobiorców, oczywiście musi zostać zrelatywizowane. Bardzo mało prawdopodobne jest, że w rzeczywistości nie będzie żadnego popytu, ponieważ nadal istnieje konieczność spłaty bieżących
kredytów i zawierania nowych. Niemniej już dziś wielu klientów może zabezpieczyć sobie
kredyt z gwarantowanym oprocentowaniem, a sektor nowego budownictwa prawie w całości zamarza, podobnie jak zakupy używanych nieruchomości. Wystarczy niewiele, aby skutecznie sprowadzić to scenariusz. Przykłady mogą obejmować: dodatkowe podatki od nieruchomości (zabezpieczenie przymusowe), ponowne opodatkowanie oszczędności na czynszu itp. - przykłady te czerpią z przeszłości, ale na pewno istnieje wiele nowych pomysłów...
Obawiam się jednak, że świat nie zawali się nawet wtedy, gdy sektor nieruchomości (
kredytów hipotecznych) się załamie.
Jeśli banki praktycznie nie będą miały możliwości udzielania
kredytów w tym scenariuszu, odszkodowanie za przedterminową spłatę będzie odpowiednio wysokie, uwzględniając utracone odsetki pomniejszone o ryzyko.
gość