- czw lis 19, 2015 10:26 am
Cześć ludzie,
jestem żonaty i mam troletniego syna. Pracuję jako informatyk i mam dochód w wysokości około 2400€ netto, w klasie podatkowej IV. W klasie III miałbym prawdopodobnie 3000€ netto. Moja żona jest pielęgniarką, obecnie na urlopie rodzicielskim, normalnie zarabia około 1300€ netto (IV) i miałaby około 1000€ w (V). Mówimy więc o wspólnym dochodzie netto około 4000€.
Mieszkamy w domu, który należy do mnie (lub który właśnie spłacam). Jest to Dom dwurodzinny, w którym oprócz mojej rodziny mieszkają jeszcze moi rodzice (bez opłat, dożywotnie prawo do mieszkania). Chcielibyśmy mieć drugie dziecko w ciągu najbliższych 2-3 lat, ale wtedy miejsce w naszym mieszkaniu już nie wystarczy (każde dziecko powinno mieć swój pokój). Dlatego rozważamy sprzedaż domu i budowę nowego.
Ogólny obraz moich finansów wygląda mniej więcej tak:
Kredyt 1: 90000€, z czego pozostało 80000€ długu, około 4% oprocentowania, miesięczna rata 400€
Kredyt 2: 110000€, z czego pozostało 110000€ długu, około 2,75% oprocentowania, miesięczna rata 250€ (tylko odsetki). kredyt jest zabezpieczony BSV, który w 2023 roku ma spłacić cały kredyt.
BSV1: 110000€, z czego oszczędzono około 10000€, miesięcznie 400€ przydziału w wysokości 40%, przekazane do banku na finansowanie kredytu 2
BSV2: 40000€, z czego oszczędzono 10000€, przydział w wysokości 50%, miesięcznie 250€. BSV miał pierwotnie na celu zmniejszenie pierwszego kredytu po zakończeniu oprocentowania, co pozwoliłoby na znaczne zmniejszenie refinansowania.
To właśnie dlatego, że kupiłem i sfinansowałem Dom w dwóch etapach, a nie dziedziczyłem go. Inne zobowiązania nie istnieją. Przybliżając, mam pożyczki na sumę 200 000€ i BSV na kwotę około 20 000€. Miesięczne raty za pożyczki i BSV wynoszą około 1500€.
Dom powinien być warty około 300 000€, ale nie zostało to dokładnie oszacowane. Ta kwota została mniej więcej potwierdzona przez kilka niezależnych osób w moim otoczeniu. Nie chodzi tutaj o szczegóły, chciałem to wspomnieć dla pełniejszego obrazu.
Rachunki pokazują więc mniej więcej 120 000€ bilansu na aktywach, zakładając, że sprzedaż domu, spłata kredytów i rozwiązanie BSV są możliwe. Wiem, że bank musiałby na to się zgodzić, musiałbym zapłacić odsetki za wcześniejszą spłatę itp. Ale ogólna idea jest poprawna, prawda?
Załóżmy teraz, że chcę budować. Szacuję, że działka (w pełni uzbrojona) kosztowałaby 100 000€. Więc mój bilans byłby mniej więcej zerowy, a musiałbym finansować budowę domu poprzez nowy kredyt budowlany. Znajomy przedsiębiorca budowlany poradził mi, żeby w zamierzanym zakresie myśleć o około 2200€ za metr kwadratowy powierzchni mieszkalnej, jeśli chcę budować od nowa. Bez zagłębiania się w szczegóły, chciałbym oszacować powierzchnię mieszkalną na około 220m kw., co dałoby mi kwotę 450 000€ do sfinansowania.
Załóżmy, że oprocentowanie wynosi 1,5%, a ja mogę wygospodarować 1500€ miesięcznie (które już płacę, patrz wyżej). Byłaby to spłata kapitału w wysokości 2,5% w pierwszym roku, a pozostały dług wyniósłby około 330 000€ po 10 latach. Brzmi realistycznie, również jeśli na pewno jeszcze trzeba będzie trochę pozmieniać. Ale mimo to ogólnie powinno to pasować, prawda?
Co o tym myślicie? Co myślicie, co powie bank?
Zastanawiałem się również nad pomysłem wynajęcia starego domu i używania czynszu jako raty dla kredytu na nowy Dom. Brzmi to realistycznie? Moja intuicja mówi tak, ale tylko jeśli znajdę odpowiednich lokatorów i wszystko pójdzie gładko. Jeśli w którymś momencie byłyby zaległości z czynszem, miałbym problem...
Wkrótce mam spotkanie w moim banku, ponieważ w moim rozumowaniu byłoby to pierwszym logicznym krokiem od baśni budowy domu do rzeczywistego planowania. Jeśli bank powie nie, prawdopodobnie niewiele będę mógł zrobić. Czy ma sens zapytanie w innych bankach? Uchylając utwardzenie kredytów? Czy mogę tak po prostu pójść do innego banku, wziąć tam 200 000€ na refinansowanie, 150 000€ na nową budowę, 300 000€ ze sprzedaży domu i realizować to samo jak powyżej?
Czy podejście jest mądre? A może lepiej jest najpierw pójść do banku, gdy mam konkretne liczby na stole?
Czy bardziej sensowne jest najpierw zastanowić się, co chcę zbudować i ile to będzie kosztować, a potem podać liczbę bankowi? Czy może byłoby mądrze przyjść do banku bez konkretnych liczb w głowie i pozwolić się poinformować, ile pieniędzy w ogóle mógłbym dostać?
Jak pewnie zauważyliście, nie jestem jeszcze zbyt głęboko w temacie i nie mam konkretnych wyobrażeń. Ale ocenienie moich powyższych myśli byłoby mi bardzo pomocne.
Zgadzacie się chyba, że rzadko kiedy był lepszy moment, aby zastanowić się nad budową domu, czyż nie?
Dziękuję bardzo i pozdrowienia, Xor
jestem żonaty i mam troletniego syna. Pracuję jako informatyk i mam dochód w wysokości około 2400€ netto, w klasie podatkowej IV. W klasie III miałbym prawdopodobnie 3000€ netto. Moja żona jest pielęgniarką, obecnie na urlopie rodzicielskim, normalnie zarabia około 1300€ netto (IV) i miałaby około 1000€ w (V). Mówimy więc o wspólnym dochodzie netto około 4000€.
Mieszkamy w domu, który należy do mnie (lub który właśnie spłacam). Jest to Dom dwurodzinny, w którym oprócz mojej rodziny mieszkają jeszcze moi rodzice (bez opłat, dożywotnie prawo do mieszkania). Chcielibyśmy mieć drugie dziecko w ciągu najbliższych 2-3 lat, ale wtedy miejsce w naszym mieszkaniu już nie wystarczy (każde dziecko powinno mieć swój pokój). Dlatego rozważamy sprzedaż domu i budowę nowego.
Ogólny obraz moich finansów wygląda mniej więcej tak:
Kredyt 1: 90000€, z czego pozostało 80000€ długu, około 4% oprocentowania, miesięczna rata 400€
Kredyt 2: 110000€, z czego pozostało 110000€ długu, około 2,75% oprocentowania, miesięczna rata 250€ (tylko odsetki). kredyt jest zabezpieczony BSV, który w 2023 roku ma spłacić cały kredyt.
BSV1: 110000€, z czego oszczędzono około 10000€, miesięcznie 400€ przydziału w wysokości 40%, przekazane do banku na finansowanie kredytu 2
BSV2: 40000€, z czego oszczędzono 10000€, przydział w wysokości 50%, miesięcznie 250€. BSV miał pierwotnie na celu zmniejszenie pierwszego kredytu po zakończeniu oprocentowania, co pozwoliłoby na znaczne zmniejszenie refinansowania.
To właśnie dlatego, że kupiłem i sfinansowałem Dom w dwóch etapach, a nie dziedziczyłem go. Inne zobowiązania nie istnieją. Przybliżając, mam pożyczki na sumę 200 000€ i BSV na kwotę około 20 000€. Miesięczne raty za pożyczki i BSV wynoszą około 1500€.
Dom powinien być warty około 300 000€, ale nie zostało to dokładnie oszacowane. Ta kwota została mniej więcej potwierdzona przez kilka niezależnych osób w moim otoczeniu. Nie chodzi tutaj o szczegóły, chciałem to wspomnieć dla pełniejszego obrazu.
Rachunki pokazują więc mniej więcej 120 000€ bilansu na aktywach, zakładając, że sprzedaż domu, spłata kredytów i rozwiązanie BSV są możliwe. Wiem, że bank musiałby na to się zgodzić, musiałbym zapłacić odsetki za wcześniejszą spłatę itp. Ale ogólna idea jest poprawna, prawda?
Załóżmy teraz, że chcę budować. Szacuję, że działka (w pełni uzbrojona) kosztowałaby 100 000€. Więc mój bilans byłby mniej więcej zerowy, a musiałbym finansować budowę domu poprzez nowy kredyt budowlany. Znajomy przedsiębiorca budowlany poradził mi, żeby w zamierzanym zakresie myśleć o około 2200€ za metr kwadratowy powierzchni mieszkalnej, jeśli chcę budować od nowa. Bez zagłębiania się w szczegóły, chciałbym oszacować powierzchnię mieszkalną na około 220m kw., co dałoby mi kwotę 450 000€ do sfinansowania.
Załóżmy, że oprocentowanie wynosi 1,5%, a ja mogę wygospodarować 1500€ miesięcznie (które już płacę, patrz wyżej). Byłaby to spłata kapitału w wysokości 2,5% w pierwszym roku, a pozostały dług wyniósłby około 330 000€ po 10 latach. Brzmi realistycznie, również jeśli na pewno jeszcze trzeba będzie trochę pozmieniać. Ale mimo to ogólnie powinno to pasować, prawda?
Co o tym myślicie? Co myślicie, co powie bank?
Zastanawiałem się również nad pomysłem wynajęcia starego domu i używania czynszu jako raty dla kredytu na nowy Dom. Brzmi to realistycznie? Moja intuicja mówi tak, ale tylko jeśli znajdę odpowiednich lokatorów i wszystko pójdzie gładko. Jeśli w którymś momencie byłyby zaległości z czynszem, miałbym problem...
Wkrótce mam spotkanie w moim banku, ponieważ w moim rozumowaniu byłoby to pierwszym logicznym krokiem od baśni budowy domu do rzeczywistego planowania. Jeśli bank powie nie, prawdopodobnie niewiele będę mógł zrobić. Czy ma sens zapytanie w innych bankach? Uchylając utwardzenie kredytów? Czy mogę tak po prostu pójść do innego banku, wziąć tam 200 000€ na refinansowanie, 150 000€ na nową budowę, 300 000€ ze sprzedaży domu i realizować to samo jak powyżej?
Czy podejście jest mądre? A może lepiej jest najpierw pójść do banku, gdy mam konkretne liczby na stole?
Czy bardziej sensowne jest najpierw zastanowić się, co chcę zbudować i ile to będzie kosztować, a potem podać liczbę bankowi? Czy może byłoby mądrze przyjść do banku bez konkretnych liczb w głowie i pozwolić się poinformować, ile pieniędzy w ogóle mógłbym dostać?
Jak pewnie zauważyliście, nie jestem jeszcze zbyt głęboko w temacie i nie mam konkretnych wyobrażeń. Ale ocenienie moich powyższych myśli byłoby mi bardzo pomocne.
Zgadzacie się chyba, że rzadko kiedy był lepszy moment, aby zastanowić się nad budową domu, czyż nie?
Dziękuję bardzo i pozdrowienia, Xor