- sob maja 23, 2020 12:12 pm
Chciałbym potwierdzić tę pozytywną opinię. Nawet jeśli pan Buhmann kilkakrotnie powiedział, że nie chce otrzymywać pochwał, chciałbym to jednak wyrazić.
Chociaż nie zakończyliśmy jeszcze naszego wniosku kredytowego, to nie o to chodzi. Ponieważ pan Buhmann podjął się naszej trudnej sprawy (która była już negatywna). Niestety, zaczęliśmy finansowanie od złej strony i po 6 tygodniach skontaktowaliśmy się z panem Buhmann. Nie minęło nawet tydzień, a jesteśmy o wiele dalej, niż byliśmy po 6 tygodniach.
Dzień i noc, nawet w niedziele czy o dowolnej porze, pan Buhmann zawsze jest dostępny. Takiego zaangażowania rzadko spotykałem.
Oczywiście wielu powie, że to jego praca i dzięki niej zarabia pieniądze. Tak, wiem to i sam pan Buhmann to mówi. Niemniej jednak nie musi być dostępny dla mnie całą dobę.
Każdy, kto chce dobrze przemyślanego finansowania, realistycznego, powinien skorzystać z porady pana Buhmanna.
Nie, nie jestem kupiony :-) takie rzeczy szybko są zarzucane, gdy pojawiają się dobre opinie. Na dalszą owocną współpracę.
Chciałbym odnieść się do tego miłego wpisu, mniej o moich działaniach, które są dla mnie oczywiste i chwalone, bardziej o ogólnym temacie.
Chociaż wątek ten...
[url]https://ci4.pl/forum/viewtopic.php?p=74776[/url]
.... nie jest przykładem tego, co miało miejsce w ciągu lat w związku z takimi zapytaniami, również moją perspektywę na ten temat, chcę na przykładzie tego konsumenta (reprezentatywnego dla wielu innych) pokazać, jak może rozwijać się i niejednokrotnie rozwijał inwestycja w nieruchomości, pomimo pozornie trudnej (i zawsze tu krytykowanej) sytuacji wyjściowej.
Na wstępie należy zaznaczyć, że aktualne odrzucenie i długi czas oczekiwania na nowy obiekt nie wynikały z braku zdolności kredytowej, ale były wynikiem zupełnie - ze względu na niewiedzę konsumenta - błędnego podejścia wobec istniejącego obecnie finansującego banku.
Rodzina nie posiadała wtedy, w 2013 roku, własnego kapitału i mimo to chciała kupić nowe mieszkanie. Udało im się to zrealizować i zostało to sfinansowane - jak często, choć nie tutaj - przez bank DSL.
Dziś ta rodzina, po 7 latach!!! od inwestycji i sprzedaży (nawet w dużym mieście) posiada udokumentowane 200 000 [url]euro[/url] kapitału własnego, zamiast ogromnych opłat za wynajem (które obecnie są niemal nie do zapłacenia!!!), dzięki czemu mogą sobie pozwolić na nowe miejsce zamieszkania.
Nawet jeśli teraz mogłoby się wydawać, że mieli szczęście lub to rzadki przypadek, lub nie jest reprezentatywne, chciałbym temu zaprzeczyć i stwierdzić, że to raczej reguła i będzie nią - pomimo wszystkich kryzysów, które nadejdą i które mieliśmy także w przeszłości - także w przyszłości. Przynajmniej jeśli chodzi o inwestycje - pod warunkiem, że inne parametry oprócz kapitału własnego są odpowiednie i zgodne, co jak zawsze można indywidualnie ocenić, zwłaszcza że można przeczytać, co było do wyczytania w pierwotnym poście, co można było z niego wywnioskować - nieruchomości nie muszą być najgorszą inwestycją, jeśli przestrzega się podstawowych reguł gry i ma się na swoim boku rozsądnego partnera finansowego, który potrafi ocenić sytuację wyjściową i wartość inwestycji indywidualnie!
Mogę tylko pogratulować tej rodzinie, że odważyła się podjąć ten krok i zrealizować swój osobisty sen, teraz nawet w lepszej sytuacji i z innym majątkiem. Zresztą jest to rodzina, która w międzyczasie miała kilkoro dzieci, przechodziła urlop rodzicielski, nie zarabiała 5 000 [url]euro[/url] netto i musiała zmagać się z pracą w systemie pracy skróconej !!
Jak przynajmniej wynika z moich notatek, to zdecydowanie nie jest przypadek jednostkowy, raczej reguła!