- śr kwie 17, 2024 4:46 pm
Witaj społeczności,
moja żona i ja chcielibyśmy sfinansować mały szeregowiec na obrzeżach dużej miasta, który obecnie jest w trakcie budowy.
Następujące dane wyjściowe:
Wiek 45 i 43
Moja pensja: 4100 € netto podstawy / miesiąc (14 pensji -> przeliczone na 12 miesięcy średnio około 4700 € miesięcznie), klasa podatkowa 4 z czynnikiem
Pensja mojej żony: 1850 € netto podstawy / miesiąc (13 pensji -> przeliczone na 12 miesięcy średnio około 2000 € miesięcznie), klasa podatkowa 4
2 dzieci (7 i 9 lat), 500 € dodatku rodzinnego
Kapitał własny: 180 000 €
Koszty szeregowca z miejscem parkingowym, zakończone prace wykończeniowe (prace malarskie / wykończenie podłóg) i koszty dodatkowe: 552 000 €
Chcielibyśmy wnosić 150 000 € z własnego kapitału, co oznaczałoby konieczność zaciągnięcia kredytu w wysokości około 402 000 €.
Pierwsze obliczenia przeprowadzone przez doradcę finansowego wykazały, że przy oprocentowaniu na poziomie około 3,4% i spłacie w wysokości 2% musielibyśmy płacić między 1800 a 1900 €.
Patrząc na wzory matematyczne dostępne na forum / internecie, maksymalna kwota przeznaczona na spłatę kredytu powinna wynosić maksymalnie 35% dochodu gospodarstwa domowego. Biorąc pod uwagę tylko bazową pensję, czyli 5950 €, 35% z tej kwoty to 2065 €, a jeśli wziąć pod uwagę całą pensję, sytuacja wygląda jeszcze korzystniej. Wydaje mi się, że to byłoby w porządku.
Niestety, to nie cała prawda, ponieważ przy spłacie w wysokości 2%, po 22 latach, czyli w momencie mojego przejścia na emeryturę, pozostałoby około 170 000 € długu (okres spłaty około 28 lat). I to nie pozwala mi już czuć się tak spokojnie.
Mój doradca finansowy twierdzi, że to nie problem. Czy naprawdę tak jest?
Można to rozwiązać, podnosząc odsetki do 3% (rata 2200 do 2300 €), co skróciłoby okres spłaty do 22 lat, albo dokonując co roku dodatkowych spłat (ok. 5000 €). Naszym problemem jest to, że nie czujemy się komfortowo z ratami przekraczającymi 2000 €.
Moje pytania:
Czy nasze plany to strzał w dziesiątkę?
Jakie okresy oprocentowania wybralibyście w tym przypadku, 10 czy 20 lat? doradca finansowy zaleca 10 lat, ale moje przeczucie skłania się raczej ku 20 lata.
Tło mojego pytania:
Moja żona i ja jesteśmy zadowolonymi członkami spółdzielni mieszkaniowej. Jednak od pewnego czasu poszukujemy większego mieszkania. Niestety, spółdzielnia nie ma nam nic do zaoferowania. Z dwójką rosnących dzieci w naszym mieszkaniu robi się coraz ciaśniej. W ostatnich latach kilkakrotnie próbowaliśmy kupić nieruchomości, ale zawsze byliśmy przelicytowani w przypadku interesujących nas obiektów. Ostatnie lata były szaleństwem w dużej mieście. Obecnie na rynku jest wiele nieruchomości wymagających remontu, ale wszystkie są bardzo stare (lata 50.), mimo to są oferowane powyżej 400 000 €. Miesięczny czynsz za rozsądne 4-pokojowe mieszkanie wynosi około 1800 € czynszu netto, a szeregowe domy są jeszcze droższe. Dlatego budowa nowego obiektu wydaje nam się względnie atrakcyjna, choć prawdopodobnie będziemy musieli się nieco rozciągnąć.
moja żona i ja chcielibyśmy sfinansować mały szeregowiec na obrzeżach dużej miasta, który obecnie jest w trakcie budowy.
Następujące dane wyjściowe:
Wiek 45 i 43
Moja pensja: 4100 € netto podstawy / miesiąc (14 pensji -> przeliczone na 12 miesięcy średnio około 4700 € miesięcznie), klasa podatkowa 4 z czynnikiem
Pensja mojej żony: 1850 € netto podstawy / miesiąc (13 pensji -> przeliczone na 12 miesięcy średnio około 2000 € miesięcznie), klasa podatkowa 4
2 dzieci (7 i 9 lat), 500 € dodatku rodzinnego
Kapitał własny: 180 000 €
Koszty szeregowca z miejscem parkingowym, zakończone prace wykończeniowe (prace malarskie / wykończenie podłóg) i koszty dodatkowe: 552 000 €
Chcielibyśmy wnosić 150 000 € z własnego kapitału, co oznaczałoby konieczność zaciągnięcia kredytu w wysokości około 402 000 €.
Pierwsze obliczenia przeprowadzone przez doradcę finansowego wykazały, że przy oprocentowaniu na poziomie około 3,4% i spłacie w wysokości 2% musielibyśmy płacić między 1800 a 1900 €.
Patrząc na wzory matematyczne dostępne na forum / internecie, maksymalna kwota przeznaczona na spłatę kredytu powinna wynosić maksymalnie 35% dochodu gospodarstwa domowego. Biorąc pod uwagę tylko bazową pensję, czyli 5950 €, 35% z tej kwoty to 2065 €, a jeśli wziąć pod uwagę całą pensję, sytuacja wygląda jeszcze korzystniej. Wydaje mi się, że to byłoby w porządku.
Niestety, to nie cała prawda, ponieważ przy spłacie w wysokości 2%, po 22 latach, czyli w momencie mojego przejścia na emeryturę, pozostałoby około 170 000 € długu (okres spłaty około 28 lat). I to nie pozwala mi już czuć się tak spokojnie.
Mój doradca finansowy twierdzi, że to nie problem. Czy naprawdę tak jest?
Można to rozwiązać, podnosząc odsetki do 3% (rata 2200 do 2300 €), co skróciłoby okres spłaty do 22 lat, albo dokonując co roku dodatkowych spłat (ok. 5000 €). Naszym problemem jest to, że nie czujemy się komfortowo z ratami przekraczającymi 2000 €.
Moje pytania:
Czy nasze plany to strzał w dziesiątkę?
Jakie okresy oprocentowania wybralibyście w tym przypadku, 10 czy 20 lat? doradca finansowy zaleca 10 lat, ale moje przeczucie skłania się raczej ku 20 lata.
Tło mojego pytania:
Moja żona i ja jesteśmy zadowolonymi członkami spółdzielni mieszkaniowej. Jednak od pewnego czasu poszukujemy większego mieszkania. Niestety, spółdzielnia nie ma nam nic do zaoferowania. Z dwójką rosnących dzieci w naszym mieszkaniu robi się coraz ciaśniej. W ostatnich latach kilkakrotnie próbowaliśmy kupić nieruchomości, ale zawsze byliśmy przelicytowani w przypadku interesujących nas obiektów. Ostatnie lata były szaleństwem w dużej mieście. Obecnie na rynku jest wiele nieruchomości wymagających remontu, ale wszystkie są bardzo stare (lata 50.), mimo to są oferowane powyżej 400 000 €. Miesięczny czynsz za rozsądne 4-pokojowe mieszkanie wynosi około 1800 € czynszu netto, a szeregowe domy są jeszcze droższe. Dlatego budowa nowego obiektu wydaje nam się względnie atrakcyjna, choć prawdopodobnie będziemy musieli się nieco rozciągnąć.