- pn kwie 18, 2011 8:21 am
Najpierw na tym miejscu, drodzy administratorzy, jeśli jestem tutaj w złym miejscu z moją relacją, proszę przenieść wątek.
Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami dotyczącymi zakupu i finansowania domu bez wkładu własnego.
Trochę ponad rok temu pojawiło się w nas pragnienie posiadania własnego domu. Ponieważ mój mąż miał jeszcze stare długi, które w międzyczasie zostały spłacone, niestety nie byliśmy w stanie uzbierać żadnego kapitału własnego, poza jeszcze niewykorzystanymi kredytami budowlanymi. Ponieważ pragnienie posiadania własnego domu było bardzo silne, musieliśmy znaleźć rozwiązanie, które byłoby dla nas finansowo wykonalne. Zaczęliśmy więc przeszukiwać internetowe wyszukiwarki, aby zobaczyć, czy inni mieli ten sam problem i czy istnieje rozwiązanie dla osób, które nie posiadają kapitału własnego lub mają bardzo mało kapitału własnego. Trafiłam w ten sposób na to forum i początkowo tylko czytałam jako cichy obserwator.
Po długich namysłach zadałam swoje pierwsze pytanie na forum, wtedy jeszcze jako gość. Początkowo rozważaliśmy zakup domu dwurodzinnego razem z moimi rodzicami. Nasza sytuacja nie była łatwa. Mój ojciec był jeszcze na okresie próbnym, moja matka nie miała stałego zatrudnienia (tylko 2 przedłużenia umowy) i mój mąż był samozatrudniony. Tylko ja miałam stałą pracę. Ponadto oprócz kilku euro nie mieliśmy własnego kapitału. Ale kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Zadaliśmy więc pytanie, czy bank mógłby nas pomimo wszystkich trudności sfinansować. W odpowiedzi na to pan Buhmann skontaktował się ze mną. I tak wszystko się zaczęło...
Dom został szybko znaleziony. Wszystkie dokumenty do zastawienia wysłałam do pana Buhmanna. Znaleziono także model finansowania. Wtedy nie było łatwo, ponieważ mój mąż, będąc samozatrudniony, musiał dostarczyć pewne dokumenty, które zostały oficjalnie zatwierdzone przez księgowego. Przedłużenie umowy u mojej matki zostało zaakceptowane. Tylko wypłata środków musiałaby poczekać, aż mój ojciec zakończyłby okres próbny. Niestety jednak moi rodzice się wycofali. Stanęliśmy więc przed dylematem, bez własnego mieszkania, i musieliśmy się zastanowić, jak dalej postępować (ja i mój mąż).
Ok pół roku później pragnienie powróciło. Teraz wiele zmieniło się w życiu zawodowym mojego męża. W międzyczasie znalazł stałą pracę i otrzymał umowę o pracę na stałe. W tym względzie było to łatwiejsze niż w przypadku samozatrudnienia, kiedy dochód z pracy własnej był uwzględniany dopiero po co najmniej dwóch latach pracy na własny rachunek lub jak w naszym pierwszym przypadku tylko część dochodu. Teraz oboje mieliśmy stałe dochody. Znowu podjęliśmy temat posiadania własnego domu i zaczęliśmy szukać odpowiedniej nieruchomości.
Po znalezieniu czegoś odpowiedniego dla nas, znowu skontaktowałam się z panem Buhmannem. Chętnie zgodził się ponownie współpracować z nami. Zatem znowu cała procedura zaczęła się od początku. Wysyłanie dokumentów do zastawienia, kopiowanie odcinków wynagrodzeń, wypełnianie wniosków kredytowych itp., a także analiza finansowania. Przez cały ten czas byłem bardzo zadowolona z komunikacji. Wszelkie pytania zostały mi bardzo dobrze wyjaśnione, tak, że również jako laik coś zrozumiałam.
Ponieważ otrzymaliśmy ofertę od Baufi-Direkt, postanowiliśmy także zasięgnąć opinii naszego banku. Umówiłam się więc na spotkanie. Ale to, co nas tam spotkało, przeszło moje oczekiwania. Nasz Volksbank całkowicie odmówił nam finansowania ze względu na brak środków własnych. Wyjaśniono nam, że od kryzysu finansowego tylko w pewnych wyjątkowych przypadkach finansowanie nieruchomości bez wkładu własnego jest możliwe. Nikogo nie obchodziło, czy miesięczna rata spłaty byłaby dla nas akceptowalna czy nie, wszystko zależało od tego braku kapitału własnego. Cóż, pomyśleliśmy sobie, żeby tak być.
Teraz wracamy do oferty pana Buhmanna. Dla nas właśnie DSL Bank zgodziłaby się nas sfinansować. Po tym, jak wszystkie dokumenty były już dostarczone, zaczekaliśmy na pozytywną odpowiedź od banku. Wieczorem dostałam telefon od pana Buhmanna, że DSL Bank zatwierdził naszą prośbę. Po około tygodniu dostałam także list od DSL Bank. Teraz mogliśmy umówić się na spotkanie z notariuszem. 31.01.2011 było wreszcie tak długo wyczekiwanym dniem. Byliśmy bardzo zdenerwowani i bardzo szczęśliwi, że wszystko do tej pory przebiegało tak sprawnie. Po podpisaniu dokumentów u notariusza, w kolejne 3 tygodnie napłynęło wiele rachunków do zapłaty. Potem cena zakupu została uregulowana przez DSL Bank.
Od połowy marca mamy wreszcie klucze do domu. Od tego czasu wiele się zmieniło: remontowane, renowacje i teraz zbliżają się Wielkanoc i w końcu widać światełko w tunelu. Musimy jeszcze ułożyć nowe płytki, a potem wreszcie będziemy mogli wprowadzić się do naszych własnych czterech ścian. Często przeklinałam podczas remontu i niejednokrotnie fizycznie byłam wyczerpana, ale cieszymy się, że odważyliśmy się podjąć ten krok i udało się nam go zrealizować. Przed nami długa droga, ale jesteśmy pozytywnie nastawieni, że uda nam się to osiągnąć.
Pozdrowienia
Daniela
Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami dotyczącymi zakupu i finansowania domu bez wkładu własnego.
Trochę ponad rok temu pojawiło się w nas pragnienie posiadania własnego domu. Ponieważ mój mąż miał jeszcze stare długi, które w międzyczasie zostały spłacone, niestety nie byliśmy w stanie uzbierać żadnego kapitału własnego, poza jeszcze niewykorzystanymi kredytami budowlanymi. Ponieważ pragnienie posiadania własnego domu było bardzo silne, musieliśmy znaleźć rozwiązanie, które byłoby dla nas finansowo wykonalne. Zaczęliśmy więc przeszukiwać internetowe wyszukiwarki, aby zobaczyć, czy inni mieli ten sam problem i czy istnieje rozwiązanie dla osób, które nie posiadają kapitału własnego lub mają bardzo mało kapitału własnego. Trafiłam w ten sposób na to forum i początkowo tylko czytałam jako cichy obserwator.
Po długich namysłach zadałam swoje pierwsze pytanie na forum, wtedy jeszcze jako gość. Początkowo rozważaliśmy zakup domu dwurodzinnego razem z moimi rodzicami. Nasza sytuacja nie była łatwa. Mój ojciec był jeszcze na okresie próbnym, moja matka nie miała stałego zatrudnienia (tylko 2 przedłużenia umowy) i mój mąż był samozatrudniony. Tylko ja miałam stałą pracę. Ponadto oprócz kilku euro nie mieliśmy własnego kapitału. Ale kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Zadaliśmy więc pytanie, czy bank mógłby nas pomimo wszystkich trudności sfinansować. W odpowiedzi na to pan Buhmann skontaktował się ze mną. I tak wszystko się zaczęło...
Dom został szybko znaleziony. Wszystkie dokumenty do zastawienia wysłałam do pana Buhmanna. Znaleziono także model finansowania. Wtedy nie było łatwo, ponieważ mój mąż, będąc samozatrudniony, musiał dostarczyć pewne dokumenty, które zostały oficjalnie zatwierdzone przez księgowego. Przedłużenie umowy u mojej matki zostało zaakceptowane. Tylko wypłata środków musiałaby poczekać, aż mój ojciec zakończyłby okres próbny. Niestety jednak moi rodzice się wycofali. Stanęliśmy więc przed dylematem, bez własnego mieszkania, i musieliśmy się zastanowić, jak dalej postępować (ja i mój mąż).
Ok pół roku później pragnienie powróciło. Teraz wiele zmieniło się w życiu zawodowym mojego męża. W międzyczasie znalazł stałą pracę i otrzymał umowę o pracę na stałe. W tym względzie było to łatwiejsze niż w przypadku samozatrudnienia, kiedy dochód z pracy własnej był uwzględniany dopiero po co najmniej dwóch latach pracy na własny rachunek lub jak w naszym pierwszym przypadku tylko część dochodu. Teraz oboje mieliśmy stałe dochody. Znowu podjęliśmy temat posiadania własnego domu i zaczęliśmy szukać odpowiedniej nieruchomości.
Po znalezieniu czegoś odpowiedniego dla nas, znowu skontaktowałam się z panem Buhmannem. Chętnie zgodził się ponownie współpracować z nami. Zatem znowu cała procedura zaczęła się od początku. Wysyłanie dokumentów do zastawienia, kopiowanie odcinków wynagrodzeń, wypełnianie wniosków kredytowych itp., a także analiza finansowania. Przez cały ten czas byłem bardzo zadowolona z komunikacji. Wszelkie pytania zostały mi bardzo dobrze wyjaśnione, tak, że również jako laik coś zrozumiałam.
Ponieważ otrzymaliśmy ofertę od Baufi-Direkt, postanowiliśmy także zasięgnąć opinii naszego banku. Umówiłam się więc na spotkanie. Ale to, co nas tam spotkało, przeszło moje oczekiwania. Nasz Volksbank całkowicie odmówił nam finansowania ze względu na brak środków własnych. Wyjaśniono nam, że od kryzysu finansowego tylko w pewnych wyjątkowych przypadkach finansowanie nieruchomości bez wkładu własnego jest możliwe. Nikogo nie obchodziło, czy miesięczna rata spłaty byłaby dla nas akceptowalna czy nie, wszystko zależało od tego braku kapitału własnego. Cóż, pomyśleliśmy sobie, żeby tak być.
Teraz wracamy do oferty pana Buhmanna. Dla nas właśnie DSL Bank zgodziłaby się nas sfinansować. Po tym, jak wszystkie dokumenty były już dostarczone, zaczekaliśmy na pozytywną odpowiedź od banku. Wieczorem dostałam telefon od pana Buhmanna, że DSL Bank zatwierdził naszą prośbę. Po około tygodniu dostałam także list od DSL Bank. Teraz mogliśmy umówić się na spotkanie z notariuszem. 31.01.2011 było wreszcie tak długo wyczekiwanym dniem. Byliśmy bardzo zdenerwowani i bardzo szczęśliwi, że wszystko do tej pory przebiegało tak sprawnie. Po podpisaniu dokumentów u notariusza, w kolejne 3 tygodnie napłynęło wiele rachunków do zapłaty. Potem cena zakupu została uregulowana przez DSL Bank.
Od połowy marca mamy wreszcie klucze do domu. Od tego czasu wiele się zmieniło: remontowane, renowacje i teraz zbliżają się Wielkanoc i w końcu widać światełko w tunelu. Musimy jeszcze ułożyć nowe płytki, a potem wreszcie będziemy mogli wprowadzić się do naszych własnych czterech ścian. Często przeklinałam podczas remontu i niejednokrotnie fizycznie byłam wyczerpana, ale cieszymy się, że odważyliśmy się podjąć ten krok i udało się nam go zrealizować. Przed nami długa droga, ale jesteśmy pozytywnie nastawieni, że uda nam się to osiągnąć.
Pozdrowienia
Daniela