- czw cze 24, 2010 8:10 pm
Cześć wszystkim.
Znalazłem ogłoszenie prywatne w lokalnej gazecie: sprzedaż mieszkania w moim mieście, 4-5 pokoi, 100 m², południowy balkon, kuchnia z zabudową, pomieszczenie gospodarcze, toaleta dla gości, wewnętrzna łazienka. Wszystkie pomieszczenia mają nowy laminat wysokiej jakości, kuchnia, łazienka, toaleta wyłożone płytkami. Okna w większości nowe, ściana północna dodatkowo ocieplona.
Do mieszkania przynależy piwnica, w pakiecie jest też wynajęty garaż, mieszkanie jest również wynajęte (mnie interesuje jako inwestycja kapitałowa).
Mieszkanie znajduje się w bloku z około 60 innymi mieszkaniami, wejście nowe, winda została odnowiona około 5 lat temu, nowe ogrzewanie gazowe w tym roku.
Wszystkie te informacje pochodzą od sprzedawcy, który chce za to 99 000 €. Miałem okazję sprawdzić, że mieszkanie jest wynajęte, jednak nie dostałem jeszcze umowy, a sprzedawca zwleka z wydaniem mi certyfikatu energetycznego oraz udzieleniem mi wglądu w protokoły zebrań wspólnoty właścicieli (zgodzi się to zrobić, jeśli moje zainteresowanie będzie nadal poważne).
Złożyłem ofertę pisemną. Jego reakcja: mieszkanie nie jest już na sprzedaż, ponieważ trwa jego kredyt w banku i nie chce ponosić kosztów przedterminowej spłaty. Jego propozycja: mógłbym przejąć kredyty (do 2014 roku, stopa procentowa około 5%).
Zaproponowałem obniżenie ceny do 97 500 € z powodu wyższych opłat odsetkowych. Sprzedawca zgodził się przez telefon i spotkanie, ale trzy dni później odrzucił to ponownie drogą mailową.
Chce nadal 99 000 €, a ja musiałbym ponieść koszty przeniesienia kredytów w banku (ok. 1 000 €).
1 000 €/m² nie jest chyba za drogie, ale dlaczego sprzedawca tak się opiera na udzieleniu mi dostępu (!) do powyższych dokumentów? Co o tym myślicie? A co musiałbym wziąć pod uwagę przy przejęciu kredytów (czytałem o przejściu w stan wolny od obciążeń, ale co to dokładnie oznacza?)?!
Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi!
Znalazłem ogłoszenie prywatne w lokalnej gazecie: sprzedaż mieszkania w moim mieście, 4-5 pokoi, 100 m², południowy balkon, kuchnia z zabudową, pomieszczenie gospodarcze, toaleta dla gości, wewnętrzna łazienka. Wszystkie pomieszczenia mają nowy laminat wysokiej jakości, kuchnia, łazienka, toaleta wyłożone płytkami. Okna w większości nowe, ściana północna dodatkowo ocieplona.
Do mieszkania przynależy piwnica, w pakiecie jest też wynajęty garaż, mieszkanie jest również wynajęte (mnie interesuje jako inwestycja kapitałowa).
Mieszkanie znajduje się w bloku z około 60 innymi mieszkaniami, wejście nowe, winda została odnowiona około 5 lat temu, nowe ogrzewanie gazowe w tym roku.
Wszystkie te informacje pochodzą od sprzedawcy, który chce za to 99 000 €. Miałem okazję sprawdzić, że mieszkanie jest wynajęte, jednak nie dostałem jeszcze umowy, a sprzedawca zwleka z wydaniem mi certyfikatu energetycznego oraz udzieleniem mi wglądu w protokoły zebrań wspólnoty właścicieli (zgodzi się to zrobić, jeśli moje zainteresowanie będzie nadal poważne).
Złożyłem ofertę pisemną. Jego reakcja: mieszkanie nie jest już na sprzedaż, ponieważ trwa jego kredyt w banku i nie chce ponosić kosztów przedterminowej spłaty. Jego propozycja: mógłbym przejąć kredyty (do 2014 roku, stopa procentowa około 5%).
Zaproponowałem obniżenie ceny do 97 500 € z powodu wyższych opłat odsetkowych. Sprzedawca zgodził się przez telefon i spotkanie, ale trzy dni później odrzucił to ponownie drogą mailową.
Chce nadal 99 000 €, a ja musiałbym ponieść koszty przeniesienia kredytów w banku (ok. 1 000 €).
1 000 €/m² nie jest chyba za drogie, ale dlaczego sprzedawca tak się opiera na udzieleniu mi dostępu (!) do powyższych dokumentów? Co o tym myślicie? A co musiałbym wziąć pod uwagę przy przejęciu kredytów (czytałem o przejściu w stan wolny od obciążeń, ale co to dokładnie oznacza?)?!
Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi!