Cześć wszystkim,
chociaż ostatni post w tym wątku jest już sprzed jakiegoś czasu, chciałbym przywrócić wątek do życia.
Moja znajoma była do niedawna obsługiwana przez tę firmę i początkowo była bardzo zadowolona, ale jej punkt widzenia na temat firmy Multiservice GmbH się zmienił.
W skrócie o sprawie:
Znajoma posiadała kilka umów ubezpieczeniowych, głównie w Allianz. Oprócz kilku umów rzeczowych (na mienie, OC, ochronę praw, NNW itp.) posiadała również
ubezpieczenie na życie z 1994 roku (oprocentowanie gwarantowane 4%) oraz umowę Riestervertrag, działającą od pewnego czasu.
Do pierwszego spotkania doszło jakaś forma kontaktu pomiędzy Multiservice a moją znajomą. Umówiono spotkanie, które odbyło się tak, jak wiele innych opisuje: poznawanie się, brak sprzedaży produktów, kompleksowa konsultacja miała miejsce dopiero na drugim spotkaniu.
W trakcie drugiego spotkania zaproponowano jej następujące rzeczy (Umów rzeczowych nie wspominam, ponieważ nie mają one znaczenia):
Umowa Riestervertrag w Allianz zostanie zawieszona, środki zostaną przeniesione na
konto Riesterdepot --> ponowne koszty zawarcia umowy, w depozycie znajdują się poszczególne fundusze Hanse-Fonds. Gdy przyjrzymy się wynikom funduszy, nie można zauważyć obietnicy uzyskania zysku w wysokości 6-8%, niezależnie od okresu od 1 roku, 3 lat, 5 lat do 10-20 lat. W zasadzie opłaca się zawierać umowę Riester, zwłaszcza jeśli osoba ma małe dzieci, dla których płyną dopłaty w wysokości 300€, w innym przypadku nie jestem zwolennikiem, wysokie koszty itp. Ale według Multi-Service wszystkie tego typu produkty ubezpieczeniowe nie są rentowne, a oni oferują znacznie lepsze produkty, a mimo to ponownie proponują umowę Riestervertrag, tym razem w banku, a nie w największym towarzystwie ubezpieczeniowym? No cóż...
Ale to jeszcze nie wszystko: Aby sfinansować ponowne koszty zawarcia umowy Riesterdepot, zlikwidowano już wspomniane
ubezpieczenie na życie, które zresztą było wolne od podatku z oprocentowaniem minimalnym 4%. Ale to wciąż za mało. Doradzono klientce opłacenie kosztów zawarcia (około 3.000€) na Riesterdepot z wartości wykupu ubezpieczenia na życie i wpłacenie reszty (około 4000€) na
konto. W momencie zakończenia umowy klientka otrzymałaby zwrot kosztów zawarcia umowy?!?
Wszystko w porządku, ale nie zostało jej powiedziane, że koszty zawarcia dla pośrednika nie podlegają zwrotowi. Ponieważ klientka nie zapłaciła Sutor Bankowi kosztów strony pośredniczącej, rozłożonych na pierwsze 2-5 lat zgodnie z zwykłą praktyką, ale z własnego kapitału z wolnego od podatku ubezpieczenia na życie, klientka nie ma prawa do częściowego zwrotu prowizji. Innymi słowy, 3.000€ poszło na marne.
Uważam, że ta praktyka jest naprawdę nieetyczna, nie moralna i przede wszystkim zupełnie niezgodna z zasadami ekonomicznymi.
Argumentacja była następująca: Nie można zakładać, że klient po kilku miesiącach czy latach zmieni zdanie i zechce zrezygnować, dlatego prowizja jest niewypłacalna od samego początku, a potem niech się dzieje co chce...?
Oczywiście została ona skuszon a typowymi slogany architektury finansowej dotyczącymi czerpania większych zysków z ubezpieczenia na życie/emerytalnego itp. Ale szczerze mówiąc, dlaczego ktoś miałby mieć pieniądze do rozdania? Wypowiedzi traderów polisowych typu ""Kupujemy Twoją polisę za podwójną wartość wykupu"" to tylko sztuczki dla klientów, bo umowy nie są w rzeczywistości wypowiadane, tylko skupione i wypłacane normalnie na koniec, do firm, które skupują polisy.
Przykład: normalna wartość wykupu 3.000€. Trader polisowy (czyli Multi-Service) płaci za to 6.000€. Klient zadowolony myśli, że to dobra transakcja. Ale nie zauważa, że umowa, nawet zawieszona, przyniosłaby 12.000€. To oznacza, że klient traci 6.000€, podczas gdy trader zyskuje 6.000€!!! Ale o tym nikt nie mówi...
W przypadku mojej znajomej, zamiast 7.200€ wartości zwrotu były to 7.600€, na które adwokat próbował się odwołać, od miesięcy nie ma dokumentów, przeniesienie środków na depozyt Riester w Sutorbanku wciąż nie zostało zrealizowane, od 5 miesięcy. Podkreślano tylko zysk w wysokości 400€, oczywiście nie wspominając o utracie w przypadku rezygnacji z umowy na życie.
Dla Multiservice to naprawdę intratny interes, ale dla klienta oczywiście również, ale z dużą stratą...
Miejmy nadzieję, że więcej ludzi nie będzie tak oszukanych.