Widocznym dla mnie zawsze jest wniosek, że osobisty akcent rośnie proporcjonalnie do długości wątku
@rafi: z tego, co rozumiem z Twoich pytań, widzę podstawowy problem w Twoim podejściu. Wydaje mi się, że szukasz doradcy, któremu możesz zaufać, aby przejąć odpowiedzialność za Twoje finanse. Widzę to czarno-biało - odpowiedzialność za Twoje pieniądze spoczywa wyłącznie na Tobie. Jak zauważył słusznie Gerd, mogę co najwyżej kupić produkt finansowy, który rozumiem w każdym szczególe. Ale jeśli nie mam na imię przypadkiem George Soros albo Warren Buffett, nie mogę oczekiwać takiej samej stopy zwrotu jak oni, po prostu dlatego, że nie panuję nad ich instrumentarium. Jeśli rozumiem tylko plany oszczędnościowe bankowe albo listy skarbowe, to nie czyni mnie to bogatym, ale też nie ubogim. Kluczowym aspektem moich rozważań (jestem samozatrudniony) jest zawsze horyzont inwestycyjny. Chcę powiedzieć, co chcę osiągnąć za 5 i 10 lat, ile pieniędzy potrzebuję na emeryturę. I co najważniejsze: ile płynności potrzebuję teraz, żeby spokojnie spać. Błędów nie da się uniknąć w całości. Dziś np. nie zawrzałbym już umowy na
ubezpieczenie na życie. Z drugiej strony, ta polisa zbliża się do końca i przyniosła mi około 6,35% względnego wzrostu od 2009 do 2010 r. (obliczone z kontrolą KLV). Oczywiście ogólnie stopa zwrotu jest gorsza
Ale nie miałoby sensu to zamykać. Jest tam także zasada ogólna: Hin und her macht Taschen leer („O tym i o tamtym robi pustkę w kieszeni”). Zawsze też podchodzę z rezerwą do zbyt prostych rozwiązań, które po bliższym przyjrzeniu się okazują się krótkoterminowymi reakcjami z lękiem. Wydaje się, że wielbiciele złota zapomnieli już o ostatniej bańce sprzed około 20 lat lub jeszcze jej nie doświadczyli. Dotychczas dla mnie mieszanka krótkoterminowych i długoterminowych inwestycji okazała się satysfakcjonującym rozwiązaniem. Aby zainwestować w fundusz lub akcje, sam informuję się na temat finansów, grup takich jak ta, Google itp. Na koniec kupuję tam, gdzie jest najtaniej. Z reguły jest to mój broker online i praktycznie nigdy nie jest to
doradca bankowy lub ubezpieczeniowy.
Przepraszam - trochę się rozpisałem, nie chcę też zabrzmieć pouczająco. Mam nadzieję przynajmniej
Pozdrowienia, Piotr