Bilans aktywów = kapitał własny + kapitał obcy (jeśli zsumujesz stronę pasywów)
Przychód odsetkowy
------------- = to, co nazywasz marżą odsetkową
KW + KO
a współczynnikiem rozumiesz współczynnik KW / (KW + KO)
i wtedy obliczasz
Wykorzystanie = marża odsetkowa * współczynnik czyli Przychód odsetkowy/(KW + KO) * KW / (KW + KO).
Jednakże wtedy nie skraca się (KW + KO) i pozostaje Przychód odsetkowy * KW - Kwota, pozostaje Przychód odsetkowy/((KW + KO) do kwadratu).
Nie wydaje mi się to logiczne.
I jakie znaczenie miałoby takie obliczenie z rentowności kapitału własnego w odniesieniu do konkretnego
kredytu?
Bank ma różnorodne przychody odsetkowe z m.in.
- terminowych depozytów (debet, przekroczenie stanu konta)
-
kredytów konsumenckich bez zabezpieczeń
-
kredytów firmowych bez zabezpieczeń
-
kredytów firmowych zabezpieczonych
- obligacji o stałym oprocentowaniu (własne portfolio banku)
itd. itp.
Moim zdaniem marża odsetkowa według klasycznego rozumienia oznacza kwotę, którą bank płaci za
refinansowanie minus kwotę, którą może uzyskać. Aby móc to porównać, oba trzeba przeliczyć na stopę efektywną (bądź przy porównywaniu odsetek nominalnych, należałoby założyć takie same terminy spłaty odsetek i terminy płatności lub dokładnie je ustalić, bądź stworzyć je w sposób obliczeniowy).
Zastąpienie korzyści ma moim zdaniem niewiele wspólnego z rentownością kapitału własnego. Dr. Tiffe (były dyrektor iff, teraz niezależny prawnik) również kiedyś wyrażał takie stanowisko co do rentowności kapitału własnego i - słusznie - z niego zrezygnował, ponieważ rentowność kapitału własnego przysługuje akcjonariuszom i pochodzi z wielu różnych klas aktywów i klas ryzyka, a rzeczywiście obejmuje także pewne ryzykowne inwestycje (w żargonie bankowym wskazujące na transakcje z depozytami typu ""A"", które naprawdę nie mają miejsca przy rozliczaniu spłaty
kredytu hipotecznego).
I jak bank faktycznie kalkuluje, nie da się odczytać z bilansu i rachunku zysków i strat. Musiałbyś np. wiedzieć, z jaką marżą bank kalkuluje na przykład dla klienta z wynikiem scoringowym 95 i oceną zabezpieczenia w wysokości 80%
waluty w miejscu powszechnym w chwili x te oraz podobne
kredyty. I prawdopodobnie tylko kontroler i kilka innych osób to wiedzą, a prawdopodobnie nawet specjalista od obsługi
kredytów. To jest ogromna tajemnica handlowa.
W związku z powyższym uważam, że twoja metoda jest tak samo niewłaściwa lub właściwa jak wiele innych metod. Pracujesz na podstawie założeń, których realistycznie nikt nie może udowodnić lub obalić. Następnie następuje proces obliczeń, z którym większość prawdopodobnie zrezygnuje myśleniowo. A na końcu pojawia się liczba...
I ponieważ niewiele sądów zrozumie twoje wywody i sposób obliczeń, a istnieją metody typowe dla BGH i tradycyjne, które są akceptowane przez wiele sądów i łatwiej poddają się weryfikacji pod względem poprawności obliczeń, uważam, że twoja metoda sądowo nie zdobędzie zbyt dużego sukcesu.
Ponieważ twoja metoda miałaby niebezpieczny skutek, np. możliwość żądania od banku przychodów odsetkowych jako korzyści, które mu przysługują, nie popieram również tego, aby twoja metoda poza trywialnym przypadkiem miała zastosowanie praktyczne.
@ducnici: Jeśli rozważasz porównanie sądowe - tak jak rozumiem, że chcesz to zrobić -, wydaje się, że sam nie ufa pan swoim obliczeniom. Dlaczego więc nie wydajesz wyroku w twojej sprawie, gdzie wszyscy moglibyśmy zrozumieć, jak twoje LG i OLG i ewentualnie BGH ocenią twoją ścieżkę obliczeń?