Nie jestem pewien, konstelacja jest dość skomplikowana. W każdym razie bank prawdopodobnie uznał skuteczność odwołania, chociaż to jeszcze nie zostało jednoznacznie potwierdzone sądownie. Najprawdopodobniej LGSaar zaakceptuje roszczenie banku w zakresie, w jakim jest ono uzasadnione. Nawet wtedy Sąd Apelacyjny będzie działał właściwie tylko wtedy, gdy będzie jednoznaczne, że
kredyt został odwołany. To nie jest konieczne. Tytułowane roszczenie może być oparte na kontraktowym żądaniu zwrotu
kredytu. Jednakże wymaga to dodatkowych warunków; dopóki trwa umowa kredytowa, bank zwykle ma prawo do rat, a nie do całkowitego zwrotu. Jeśli pozwanie banku jest jednoznaczne i wyłącznie skierowane na równowagę salda odwołania, a sądowe orzeczenie o pełnym roszczeniu lub jego części stało się prawomocne, Sąd Apelacyjny moim zdaniem działa właściwie. Na pewno inaczej będzie, jeśli pozwany banku jest nadal całkowicie otwarty. W takim przypadku argumentacja sądu nie może być moim zdaniem poprawna. Powództwo o stwierdzenie skutków prawnych jest uzasadnione tylko wtedy, gdy istnieje realna możliwość odrzucenia pozwu banku z powodu nieważności odwołania. LGSaar na pewno tego nie zechce, ale nie ma pewności, czy może temu zapobiec. Sąd ma obowiązek badać z urzędu, czy na podstawie wywodu banku umowa kredytowa została skutecznie odwołana... Praktyczna sugestia: Postępowanie przed Sądem Apelacyjnym nie będzie prowadzone, dopóki nie zostanie wydane prawomocne orzeczenie w sprawie roszczenia banku. Następnie ewentualnie można ogłosić zakończenie sprawy i Sąd Apelacyjny musiałby jedynie orzec o kosztach. Bardzo irytujące, biorąc pod uwagę prawdopodobną wysokość kosztów: Takie decyzje nie podlegają już odwołaniu...
Właściwie nie wyjaśniłem sytuacji. To wygląda następująco.
Marzec 2014: Odwołanie
Kwiecień 2014: Wniesienie pozwu
Luty 2015: Sąd Okręgowy przyznaje w całości pozwanemu. (brak wyroku uznającego)
Marzec 2015: Sparkasse wnoszą apelację i składają pismo apelacyjne. Wnioskują o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego i odrzucenie pozwu.
Grudzień 2015: Sparkasse ustępuje pozasądowo, przyznając istnienie prawa do odwołania i domagając się uregulowania roszczeń z tytułu stosunku zwrotnego oraz deklarując potrącenie. Kwota, którą żąda, odpowiadała pozostałemu zadłużeniu w grudniu 2015 r.
Grudzień 2015: Wymagamy od Sparkasse złożenia oświadczenia procesowego i wycofania apelacji.
Styczeń 2016: Sparkasse składa oświadczenie procesowe, w którym ogranicza apelację jedynie do dopuszczalności pozwu, a tego samego dnia wnosi pozew o wykonanie przed Sądem Okręgowym i żąda uregulowania roszczeń z tytułu stosunku zwrotnego.
Luty 2016: zawieramy ugodę częściową.
Marzec 2016: Uregulowujemy uznaną kwotę.
Marzec 2016: Sparkasse oświadcza, że pozew w tej sprawie jest zakończony, a my to honorujemy. Sparkasse wnosi wniosek o nałożenie na nas kosztów, a my - odwrotnie.
Maj 2016: Sparkasse zwalnia hipotekę na kwotę uregulowaną.
Czerwiec 2016: OLG wyznacza termin rozprawy.
Wczoraj otrzymaliśmy pismo, w którym Senat uznał pozew za niedopuszczalny z powodu pozwu o wykonanie. Zasugerowano wycofanie pozwu.
Pozew o wykonanie dotyczy teraz tylko spornego zobowiązania. Jednak nie odbyła się jeszcze żadna rozprawa, ani nie ustalono terminu czy jakiegokolwiek stanowiska Sądu Okręgowego.
W sprawie o stwierdzenie skutków prawnych już zapadł pierwszoinstancyjny wyrok, a w postępowaniu rozliczeniowym jest już gotowy do wydania decyzji.
Co o tym myślicie?
@Harly
@ reCthAbEr i wszyscy inni.