W przypadkach, w których zachowana jest fikcja legalności, wynik sądu najwyraźniej mnie nie zaskakuje. Zarówno praktycznie, jak i prawnie uzasadnione.\r\n\r\n Zmniejszenie wymagań dotyczących fikcji legalności w celu ograniczenia liczby przypadków jest jedną z możliwości rozszerzenia tego aspektu.\r\n\r\n Zasadniczym problemem pozostaje jednak fakt, że WRI nie były zgodne z dyrektywami i wciąż, przynajmniej w odniesieniu do umów kredytowych zabezpieczonych nie hipotecznie, nadal nimi są. Jeśli przyjrzymy się oświadczeniom o odstąpieniu od umowy w innych krajach UE, to w przeciwieństwie do tego, co dzieje się u nas, widzimy tam często prostsze formułowania, bez odwołań do dalszych przepisów ustawowych. \r\n\r\n Nie mam pewności, czy takie błędne sformułowania można naprawdę obchodzić poprzez fikcję legalności i czy wolno to zrobić. \r\n\r\n Ponadto sposób, w jaki Bundesgerichtshof przedstawia swoje decyzje, wygląda raczej jak postawa upartego dziecka, które chce mieć zawsze rację. Nie przyznać się do błędnej oceny odnośnie jasnego i zwięzłego przedstawienia treści, tylko twierdzić, że wszystko jest zgodne z jednoznacznymi przepisami prawnymi i zrozumiałe, dlatego musimy to tak interpretować, wydaje się być niezbyt dobrym stylem. \r\n\r\n Zwłaszcza, że BGH nadal skarci sądy niższej instancji (w przypadku
kredytów hipotecznych), które przekazują sprawy.\r\n\r\n Jako że BGH nadal zajmuje stanowisko, że dyrektywa nie ma zastosowania do
kredytów hipotecznych i orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE w tym zakresie nie zmienia w żaden sposób praktyki sądowej BGH, oznacza to, że WRI nadal będą wystarczające, nie podlegając fikcji legalności.\r\n\r\n Z jednej strony BGH oczekuje, że niemieckie sądy będą trzymać się jego orzeczeń, chociaż w praktyce nie mają one większego znaczenia poza konkretnym przypadkiem, lecz sam BGH nie chce zaakceptować orzeczeń TSUE. \r\n\r\n Przekazanie spraw przez sądy niższej instancji wyraźnie pokazuje, że inni sędziowie mają inne zdanie niż BGH i orzecznictwo OLG musiało zostać zharmonizowane przez BGH. Sędzia jest sędzią i nie uważam sędziów BGH za lepszych niż innych sędziów. Jeśli uważamy się za część UE i obywateli UE, powinniśmy też nie unikać decyzji TSUE w taki sposób. Oczywiście jest to prawnie możliwe i każdy może mieć swoje stanowisko, ale ostatecznie trzeba zdecydować, które sąd będzie ustalał wytyczne, i czy nam się podoba czy nie w jaki sposób działa TSUE, jeśli chcemy stać się jednością w UE, nie ma innego wyjścia oprócz decyzji TSUE.