- pn mar 23, 2015 3:50 pm
Zgodnie z informacjami różnych kancelarii prawnych (patrz również test.de: Zarówno sukcesy w sądzie, jak i pozasądowe oraz Ci prawnicy odnieśli już sukcesy), z firmą ING-DiBa doszło do wielu porozumień pozasądowych. Ponieważ przy porozumieniach pozasądowych zazwyczaj ustala się poufność, niewiele wycieka na zewnątrz.
Jest jeszcze mniej informacji dotyczących sporów sądowych z tą bankiem. Jeśli chcesz, możesz zasięgnąć informacji na temat ING-DiBa w wymienionych kancelariach (tam lub tam). Wyroki wygrane są dostępne także w wyborze tej kancelarii, jednak ING-DiBa nie jest tam wymieniona.
Ogólnie rzecz biorąc:
Być może warto przyjrzeć się także finansowaniu procesów, aby już na wstępie wiedzieć, czy w przypadku sporu sądowego trzeba czy można uniknąć płacenia, jeśli okażemy się przegranymi. Co więcej, nie trzeba ujawniać, czy jest się wspieranym przez finansistę procesowego. Zazwyczaj też życzą sobie oni zachowania poufności w tej sprawie – z tego, co słyszałem, z powodów taktycznych. W każdym razie mając partnera mającego nasze wsparcie, nie jesteśmy od razu zniechęceni, gdy na odpowiedź na pierwszy, a możliwe, że i drugi list od banku otrzymujemy odpór.
Należy jednak pamiętać, że wartość sporu dla finansisty procesowego często musi wynosić co najmniej 100 000 € i takie firmy zawierają umowę z klientem tylko wtedy, gdy sprawa ma pewne szanse na sukces. Oznacza to, że finansista procesowy pomaga przede wszystkim wtedy, gdy zgodnie z wyrokami SN jest jasne, że odwołanie byłoby zgodne z prawem, ale trzeba uniknąć pewnego ryzyka przegrania, na przykład gdy trafia się na niewłaściwy sąd (np. w przypadku Frankfurcie, ale również innych), gdzie w imieniu banków widzi się naruszenie dobrej wiary, nadużywanie prawa do odwołania lub zrzeczenie się uprawnień.
Kto nie ma odpowiedniej sumy pieniędzy na wszystkie instancje aż po SN, może poradzić sobie tylko w ten sposób – lub po prostu musi zrezygnować z procesu sądowego, nawet jeśli obiektywnie uważa się za osobę uprawnioną. Źle jest dla tych, którzy na półmetku drogi po przegranej zostają na miejscu, a z powodu braku pieniędzy na koszty sądowe nie docierają jednak do SN. A są również wyroki OLG, które nie zezwalają na apelację. Wtedy, według mojego zrozumienia, jedynym rozwiązaniem jest złożenie odwołania, co jest 1. trudne i 2. kosztowne. Nie wiem, w jakim stopniu w takich przypadkach finansista procesowy może pomóc.
Jest jeszcze mniej informacji dotyczących sporów sądowych z tą bankiem. Jeśli chcesz, możesz zasięgnąć informacji na temat ING-DiBa w wymienionych kancelariach (tam lub tam). Wyroki wygrane są dostępne także w wyborze tej kancelarii, jednak ING-DiBa nie jest tam wymieniona.
Ogólnie rzecz biorąc:
Być może warto przyjrzeć się także finansowaniu procesów, aby już na wstępie wiedzieć, czy w przypadku sporu sądowego trzeba czy można uniknąć płacenia, jeśli okażemy się przegranymi. Co więcej, nie trzeba ujawniać, czy jest się wspieranym przez finansistę procesowego. Zazwyczaj też życzą sobie oni zachowania poufności w tej sprawie – z tego, co słyszałem, z powodów taktycznych. W każdym razie mając partnera mającego nasze wsparcie, nie jesteśmy od razu zniechęceni, gdy na odpowiedź na pierwszy, a możliwe, że i drugi list od banku otrzymujemy odpór.
Należy jednak pamiętać, że wartość sporu dla finansisty procesowego często musi wynosić co najmniej 100 000 € i takie firmy zawierają umowę z klientem tylko wtedy, gdy sprawa ma pewne szanse na sukces. Oznacza to, że finansista procesowy pomaga przede wszystkim wtedy, gdy zgodnie z wyrokami SN jest jasne, że odwołanie byłoby zgodne z prawem, ale trzeba uniknąć pewnego ryzyka przegrania, na przykład gdy trafia się na niewłaściwy sąd (np. w przypadku Frankfurcie, ale również innych), gdzie w imieniu banków widzi się naruszenie dobrej wiary, nadużywanie prawa do odwołania lub zrzeczenie się uprawnień.
Kto nie ma odpowiedniej sumy pieniędzy na wszystkie instancje aż po SN, może poradzić sobie tylko w ten sposób – lub po prostu musi zrezygnować z procesu sądowego, nawet jeśli obiektywnie uważa się za osobę uprawnioną. Źle jest dla tych, którzy na półmetku drogi po przegranej zostają na miejscu, a z powodu braku pieniędzy na koszty sądowe nie docierają jednak do SN. A są również wyroki OLG, które nie zezwalają na apelację. Wtedy, według mojego zrozumienia, jedynym rozwiązaniem jest złożenie odwołania, co jest 1. trudne i 2. kosztowne. Nie wiem, w jakim stopniu w takich przypadkach finansista procesowy może pomóc.