Ach, interesujące! Jakie konkretne skutki ma to dla roszczeń klienta po odwołaniu? Tym samym, pozostałe zadłużenie zostaje spłacone znacznie szybciej. Czy ktoś uwzględnił to dotychczas w pozwie, czy tylko widzę mglistość?
Nawiasem mówiąc, istnieje nowy wątek Rękojmia odstąpienia - pozew, gdzie zbieramy i porównujemy punkty dotyczące pozwu, a także prowadzimy dyskusje na ten temat. Dziękuję za pomoc także tam. Mam nadzieję, że dodatkowy wątek nie jest zbyt dużym obciążeniem.
W moich obliczeniach w Excelu po prostu od dnia odrzucenia odstąpienia wpisałem stopę procentową
kredytu równą 0%.
W tradycyjnej metodzie również ten aspekt jest stosunkowo łatwo uwzględniany. Ponieważ tam nie ma spłaty
kredytu. Kwota
kredytu pozostaje w pełnej wysokości do momentu zwrotu wraz z odsetkami. Jednak po odrzuceniu odstąpienia od
kredytu nie dolicza się już żadnych odsetek.
Natomiast pojawia się suma, która przysługuje klientowi. Pełna suma spłaconych rat wraz z pobranymi korzyściami, które oczywiście są dalej obliczane i żądane aż do faktycznego zwrotu...
Według metody Winnecke, cała rata miałaby być przeznaczona na spłatę
kredytu. Co jednak oznaczałoby jednoczesne zaniechanie obliczeń korzyści pobranych, ponieważ nie byłoby już składnika odsetkowego, za który bank mógłby pobierać korzyści.
Z drugiej strony pozostałe zadłużenie byłoby istotnie zmniejszone, co oznaczałoby, że klient musiałby płacić mniej odsetek od
kredytu...
W uproszczeniu, byłoby to korzystne, gdybyśmy przyjęli tradycyjne 5% ponad stopę podstawową BGB + standardową stopę procentową. Ponieważ wtedy wszystko szłoby mniej więcej na bieżąco. Dodatkowo, po całkowitej spłacie nie otrzymalibyśmy już rekompensaty za korzyści, a co za tym idzie, nie musielibyśmy też ponownie uiszczać podatku dochodowego od kapitałów.
Natomiast jeśli przyjmiemy stałą i/lub wyższą stopę procentową (np. stopę debetową, jak w DKB 7,5%) za pobrane korzyści i jako stopę
kredytu tylko standardową stopę procentową rynkową, byłoby to raczej niekorzystne. Ponieważ z jednej strony otrzymujemy naszą ratę pomnożoną przez wysoką stopę odsetkową (stopa debetowa), z drugiej jednak musimy płacić bankowi tylko niższą standardową stopę procentową...
Oczywiście przy założeniu, że uda nam się z tym przejść...
Zwrot należy właściwie obliczyć i ocenić w 3 fazach:
1. Czas od pierwszej płatności do odrzucenia odstąpienia, maks. 30 dni po odstąpieniu
2. Od odrzucenia odstąpienia do faktycznego zwrotu
3. Od faktycznego zwrotu do końcowej spłaty
kredytu...
do 1. zupełnie normalnie, jak już wyjaśniono, pobrane korzyści np. 5% ponad stopę podstawową... standardowa stopa procentowa lub inne warianty etc.
Wynikiem jest pozostałe zadłużenie x1 w chwili t1
do 2. od odrzucenia odstąpienia korzystamy z x1 i nie doliczamy już odsetek. maksymalnie odsetek
kredytu, z którym można było go spłacić.
Obliczenie pobranych korzyści w chwili przewidzianej faktycznej spłaty t2, wynikiem jest pozostałe zadłużenie x2 w chwili t2
do 3. jeśli! poziom odsetek w t2 jest wyższy niż w t1, jest tu jeszcze miejsce na odszkodowanie. W chwili t1 można było np. zaciągnąć
kredyt na z1 (długi okres kredytowania). Teraz, około 2 lata później w t2, stopa jest o 0,5-1% wyższa niż w t1.
Więc muszę określić, jaka szkoda mi przez to powstała. Więc x1 w chwili t1 z z1 do końca
kredytu jest oprocentowany. Wynikiem jest pozostałe zadłużenie (ewentualnie
kredyt jest spłacony) x3 w chwili t3, opłaty za odsetki zostały zapłacone łącznie zs3
W przeciwieństwie do tego muszę sporządzić obliczenia od momentu t2 do t3, pozostałe zadłużenie x2 i stopa procentowa z3, czyli tak, jak został rzeczywiście spłacony
kredyt...
Różnica mogłaby być wtedy szkodą, jaką poniosłem z powodu opóźnionego zwrotu spowodowanego odrzuceniem przez bank...
Być może po zakończeniu rzeczywistego
kredytu trzeba będzie dokonać podobnego obliczenia... będzie trzeba znowu uzyskać ofertę od banku różnicy między t3 a t2, aby sprawdzić, czy i w jakiej wysokości znów można było/musiałem podpisać umowę...