Chcę powiedzieć coś pozytywnego o DT.....
Podoba mi się CEO Kai-Uwe Ricke.
Może uda mu się wyciągnąć firmę z tarapatów. Podobnie jak ówczesny CEO ABB..
Pozdrowienia Rich
Czwartek, 10 sierpnia 2006
Sorgenkind Festnetz
Wywiad z szefem Telekomu
Telekom zgłasza spadek zysków. Problemy w Niemczech przyczyniają się do znacznego spadku na kursie akcji. Prezes zarządu koncernu, Kai-Uwe Ricke, udzielił wywiadu wyłącznie dla n-tv.
n-tv: Oszczędzanie kosztów, ograniczenie inwestycji i jednocześnie obniżanie cen, to powiedzieliście dzisiaj na konferencji prasowej. Czy w ten sposób możecie odwrócić sytuację?
Ricke: Pozwól mi jeszcze raz jasno przedstawić kolejność działań. Po pierwsze: rzeczywiście bardziej oszczędnie zorganizowane, program znacznie uproszczony. Wszystko to już jesienią, zarówno w sieci stacjonarnej, jak i w mobilnej, czyli bardziej agresywne podejście na rynku. Po drugie: kontrola kosztów i po trzecie, optymalizacja przepływów gotówkowych, poprzez dokładne przyjrzenie się inwestycjom w obliczu tych nowych rozwojów rynkowych.
n-tv: Zajmijmy się teraz rynkiem komórkowym, który do tej pory był jedynym źródłem zysków, a zwłaszcza działalność w USA zawsze była silnym czynnikiem wzrostu, nadal przynosi zyski, ale w tym kwartale było nieco mniej. Czy silnik wzrostu staje?
Ricke: Absolutnie nie, a jeśli przyjrzysz się rynkowi komórkowemu jako całości, to dalej rośniemy dwucyfrowo, zwłaszcza w USA. To tzw. spowolnienie wzrostu dotyczy jednego miesiąca, mianowicie kwietnia, który zepsuł nam drugi kwartał. Jednak od dłuższego czasu jesteśmy z powrotem na rynku i złapaliśmy równe bicie, dlatego dzisiaj także przedstawiłem prognozę. Jeśli chodzi o Deutsche Telekom jako całość i także w odniesieniu do rynku komórkowego, mamy wyraźny problem w Niemczech: w porównaniu do roku poprzedniego straciliśmy 700 milionów
euro przychodów w naszym rodzimym rynku, straciliśmy 400 milionów
euro EBITDA w stosunku do roku poprzedniego i teraz musimy to zrównoważyć, czyli mamy do zrobienia lekcje w naszym rodzimym rynku, na rodzimym rynku.
n-tv: Obecnie, pozostańmy jeszcze w USA, trwa aukcja nowych licencji radiowych. Agencja powiedziała, że nie możecie mówić o możliwych kosztach. Czy ustaliliście sobie cenę, jak daleko możecie się posunąć, czy wzrost za wszelką cenę, czy określiliście maksymalną cenę?
Ricke: Oczywiście ustaliliśmy sobie maksymalną cenę, oczywiście mamy nasz budżet. Nie wchodzimy na aukcję, nie mając określonej ceny maksymalnej, ale niestety muszę powstrzymać się od dalszych komentarzy, nie mogę i nie wolno mi zajmować stanowiska.
N-tv: Jeśli ta cena maksymalna zostanie przekroczona, czy sprzedaż T-Mobile USA pozostaje opcją?
Ricke: Muszę prosić o zrozumienie, że nie mogę i nie wolno mi komentować dalej.
n-tv: Wróćmy do Niemiec. Największym problemem jest sektor stacjonarny, tracicie nawet do 100 000 łączy miesięcznie, było to możliwe do przeczytania. Co robicie, aby pozyskać nowych klientów - liga piłkarska powinna być teraz doskonałym wejściem, aby dotrzeć do klientów z nowymi ofertami, czyli internetem, telewizją i telefonem.
Ricke: Pozwól mi najpierw wyjaśnić te liczby. W ciągu ostatnich dwóch kwartałów straciliśmy po 500 000 klientów w sieci stacjonarnej, to jest ponad nasze oczekiwania. I mówię jasno, musimy przerwać ten trend, ale powinniśmy również sobie uświadomić, że Deutsche Telekom posiada około 90 procent łączy w Niemczech, to oznacza, że nadal będziemy tracić łącza, zgodnie z regulacjami, ale ponownie, musimy to zrobić na akceptowalnym poziomie - i co robimy w tej sprawie? Po pierwsze: W przeciągu najbliższych tygodni, po skonsolidowaniu T-Online i Deutsche Telekom, wychodzimy z jednolitymi produktami, z jednym punktem kontaktowym, to znaczy, oferujemy DSL i łącza z odpowiednimi stawkami flatrate poniżej 40
euro i w końcu dajemy klientowi to, czego chce.
n-tv: Mimo to, VDSL mógłby już świetnie wystartować. Co poszło nie tak?
Ricke: Chciałbym jeszcze raz jasno podkreślić: Sieć VDSL została uruchomiona w dziesięciu miastach, gdzie obecnie osiągamy 3 miliony klientów. Mówimy o tym, że wdrożyliśmy VDSL, rozpoczynamy nową rewolucję, wprowadzamy nową sieć, która ma podobne rozmiary do sieci DSL lub sieci komórkowej, o których tu mówimy. To nie jest coś, co robi się z dnia na dzień, to nie jest coś, co robi się, gdy chce się zainwestować naprawdę dobrze w najbliższe lata, zwłaszcza nie pochopnie i szybko, dlatego pracujemy nad promocją naszych produktów dla naszych obecnych klientów. Innymi słowy, w drugiej połowie roku będziemy stopniowo zwiększać wysiłki marketingowe i działania marketingowe w związku z naszymi zdolnościami.
n-tv: Analitycy zawsze krytykują brak strategii. Czy mógłbyś jeszcze raz krótko podsumować, na czym dokładnie polega ta strategia?
Ricke: Widzisz, dziś jesteśmy i nadal będziemy numerem jeden w Europie. Mamy co robić, musimy podnieść jakość naszego serwisu, naszą efektywność i naszą zdolność innowacji. Oznacza to, że musimy wykonać nasze zadania domowe. Te zadania domowe dotyczą szczególnie naszego rodzimego rynku, Niemiec. A na tym rodzimym rynku Niemiec, poprzez T-Mobile w segmencie komórkowym, T-Com po połączeniu z T-Online w segmencie stacjonarnym i poprzez T-Systems na rynku korporacyjnym, będziemy atakować. Nasza polityka akwizycji nie zmieniła się.
n-tv: Czy w związku z tymi wszystkimi problemami i krytyką zastanawiałeś się kiedyś nad rzuceniem ręcznika?
Ricke: Wiesz, nie chcę brać udziału w tych publicznych spekulacjach, które obecnie mają miejsce. Ale chciałbym powiedzieć jedno: Transformacja Deutsche Telekom, transformacja Deutsche Telekom w tej niezwykle szybko zmieniającej się branży, która zmienia się jako całość, to herkulska próba, to maraton, i temu maratonowi stawiam czoła.