Drogi Przerażacz Banków,
oczywiście banki nie chcą procesów. Wtedy byłoby to znane, a jeszcze więcej klientów podjęłoby działania. Ale po prostu pozwolić klientom odejść z punktu widzenia banku również nie wchodzi w grę. Jeśli się to rozejdzie, banki też mają ten sam problem. I rozprzestrzenia się to bardzo szybko. Znamy to wszyscy. Pozdrowienia od plotkarki...
Tak więc taktyka banku jest bardzo prosta.
We wszystkich zapytaniach, czy z prawnikiem czy bez, bank początkowo będzie odmawiał. To zmusza klienta do działania, jeśli chce wiedzieć, co zrobić. Teraz klient może tylko pozwać, co jest kosztowne. Sprawdźcie, kiedy trzeba się zwrócić do sądu okręgowego. Tam znajdziecie dość dobrą definicję. Zawsze wtedy, gdy wartość sporu wynosi więcej niż 5 000
euro. Powinno to być oczywiste w każdej finansowaniu.
W rezultacie powstają duże koszty, a klient musi wyłożyć pieniądze z góry, ponieważ sąd okręgowy chce pieniędzy z góry.
Kiedy klienci mają tę informację, 90% z nich się cofa. Dzięki temu trikowi masa klientów zostaje złapana.
Poszczególni klienci, którzy nadal składają pozew, otrzymują prawie zawsze ofertę od banku tuż przed rozpoczęciem procesu. Zazwyczaj bardzo dobrą ofertę, którą każdy przyjmie. Bank jednak łączy to z warunkiem: zachowanie milczenia w sprawie osiągniętego porozumienia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W rezultacie:
Bank zatrzymuje masę przypadków, nie wydając ani grosza. Pozostałym klientom płaci się dobrze.
W ten sposób nie ma wyroku i nie może być on znany.
Klienci, którzy zawarli układ, również nie mogą nic powiedzieć, bo w przeciwnym razie naruszyliby umowę.
To jest sposób, w jaki banki rozwiązują wiele problemów. Jeśli na przykład kupiliście u banku fundusz zamknięty (np. fundusz statku) i doradztwo było złe, bank też to załatwi w ten sam sposób.
Dla masowego biznesu jest to najlepsze i najtańsze rozwiązanie dla banku.
Nie zgadzam się z Państwem w kwestii ubezpieczenia ochronnego:
1.)
ubezpieczenie ochronne w ogóle nie płaci za przypadki, które mieściły się w okresie trwania umowy. Przykład: zawieram umowę kredytową z bankiem w czerwcu 2007 roku, a ubezpieczam się dopiero w styczniu 2008 roku. Wtedy sprawa już nie jest objęta ochroną.
2.) Wszystkie nowoczesne warunki ubezpieczenia ochronnego wyłączają wszelkie aspekty związane z zakupem i budową nieruchomości. Tak samo, jak sprawy rozwodowe i spadkowe. Tu nie ma ochrony, tylko jednorazowe doradztwo za 150
euro, co jednak nie pomaga i nie przynosi żadnej korzyści...
Jeśli klient ma bardzo stare
ubezpieczenie, to faktycznie może być ono objęte ochroną. Takie umowy są jednak niezwykle rzadkie. Firmy starają się dostosować umowy od co najmniej 10 lat do aktualnych warunków, a jeśli klient się nie zgadzał, większość umów została przez firmy anulowana.
W przypadku ubezpieczenia ochronnego występuje również ocena szans powodzenia, nawet jeśli jest ono włączone do ubezpieczenia. Też w tej kwestii wiele spraw nie kończy się sukcesem!
Dlatego uważam, że w wyjątkowych przypadkach istnieje możliwość przeniesienia kosztów na
ubezpieczenie ochronne.
Cieszę się, że podają Państwo wskazówkę od prawniczki, która specjalizuje się w tych sprawach. Byłbym wdzięczny, gdyby wszyscy podzielili się swoimi pozytywnymi doświadczeniami. Oprócz wszystkich opisywanych problemów i całego zamieszania (proszę nie źle zrozumieć, wszyscy mają prawo narzekać słusznie...)
to jednak sensowne, jeśli będziemy się nawzajem wspierać i wymieniać pozytywne przykłady, aby wszyscy mogli na tym skorzystać i nie wydawać wrażenia, że zawiesiliśmy już głowy!
W tym duchu... miłego snu.
Spancer73