- czw cze 14, 2018 8:04 am
Cześć Panie Herrmueller, jeśli nie ma się nic do ukrycia i się stoi za tym, co się robi, zwłaszcza jeśli podpis przynosi korzyści, również dlatego, że pozwala być dostępnym dla osób szukających pomocy i rad, to jest uczciwe, gdy nie występuje się anonimowo. To wszystko jest w porządku. Czy widziałeś kiedykolwiek, że ktoś inny ujawnił swoją tożsamość?
Spójrzmy na to z innej perspektywy, gdyby nieanonimowo, to nie byłoby tych ataków, oskarżeń i kampanii, czy myślisz, że HannoMack (Matthew Pryor, osoba niepożądana tutaj) zachowywałby się tak samo?
Hausbauwest od dłuższego czasu groził tym, m.in. argumentując, żeby uciszyć innych, są również zaangażowani w kampanię, która trwa od miesięcy i którą zagrozono mi prywatnie. Czy myślą, że przestanę tu pomagać, tworzyć i być SOBĄ? Czy ostatecznie ci ludzie mają rację i osiągną swój cel?
Dla mnie to w ogóle nie stanowi problemu, takie tematy tu nie pasują, a jeśli są tolerowane, to są tolerowane. Cóż, trzeba to przemilczeć, kiedy życie całuje człowieka, a on cieszy się tym szczęśliwie, to się nie zmieni tylko dlatego, że nieszczęśliwa osoba uważa, że musi zniesławić i zaprzeczyć innym.
Różnorodność ludzi jest piękna w życiu i w byciu, zawsze zdawałem sobie z tego sprawę, gdy zarejestrowałem się publicznie a gdy człowiek jest szczęśliwy tylko poprzez zniesławianie i zaprzeczanie publicznie anonimowych osób, to tak, trzeba to zaakceptować i ja to akceptuję.
Dla mnie się nic nie zmienia, nie możemy karać nikogo tutaj, czego w istocie nawet nie chcę, prawdziwe życie karze takie osoby same, ta sprawiedliwość zawsze była zadośćuczynieniem dla domniemanych ukaranych lub do ukarania. Jakie życie muszą prowadzić te osoby, skoro bardziej interesuje ich życie innych niż ich własne, bo sprawia im ból, napędza i czyni bezużytecznymi?
Zostaje pytanie dla wielu miłych i rozsądnych ludzi i użytkowników tutaj, jaki z tego mają pożytek, jak sensowne są te zbędne wpisy, ale HannoMack (Matthew Pryor) również znajdzie swoje uzasadnienie i nie będziemy tego zmieniać, jestem dla niego ważny i takie jest jego uzasadnienie, zazdrość musi być wypracowana, współczucie dostaje się za darmo. W samorefleksji zawsze inni będą winni własnemu nieszczęśliwemu życiu, wiele się tam nie zmieni, nie będziemy tego zmieniać, musi sobie z tym radzić pod swoim anonimowym pseudonimem, co po części czyni, uważając życie innych za ważniejsze i niezrozumiałe niż swoje własne.
Wszystko w porządku, on wie i wiedział, co ma robić, wszystko zawsze lepiej (nie tylko on), ja także wiem, co mam robić, a raczej zawsze to wiedziałem. Lekarz powiedziałby, następny proszę