- pt sie 27, 2021 11:16 am
Cóż,
Opisane przez ciebie ryzyka istniały zawsze w Niemczech. Ochrona konsumenta jest najważniejsza, zawsze będą konflikty. Działa to tak długo, jak można zagwarantować opłacalność czynszu w systemie poolu najemców. Ostatecznie działa to jak w banku: o ile nie wszyscy najemcy splajtują jednocześnie, system nie może się zawalić. A w przypadku najemców, których można uznać za mających pewną słabość, należy przekazać im mieszkanie objęte naszym systemem SGB 2. W momencie zmiany najemcy wszystko się równoważy.
Ten koncept istnieje od lat i NIGDY nie podważano jego skuteczności. Nie twierdzę, że jest to dla każdego - ale przy odpowiednich warunkach jest to pewne jak śmierć i podatki!
Wiecie, jak mówią lekarze? Dobry lekarz cierpi z powodu wszystkich chorób, które leczył! To porównanie można odnieść do efektu placebo - z racji długotrwałego doświadczenia widzieliście już wszystkie możliwe zdarzenia. Dlatego wasza ocena opiera się na problemach związanych z negatywnym doświadczeniem. Porównajcie to liczbowo z inwestycjami, które nie sprawiały problemów? Nasza skuteczność wynosi 80%! Dlaczego więc miałbym ugiąć się przed dwoma osobami na dziesięć, którym się nie powiodło, i twierdzić, że inwestycja w nieruchomości wiąże się z wysokim ryzykiem? Lekarz przecież też nie mówi: "O rany, jeśli mogę zachorować, to nie chcę być lekarzem..."
StGe1973 pisze:
kvm,
problem polega na tym, że minimalizujesz ryzyko albo masz bardzo małe doświadczenie w wynajmie...
Robimy to naprawdę od dłuższego czasu, zdecydowanie więcej niż z jednym mieszkaniem. Oczywiście możesz sprawdzić potencjalnego najemcę pod kątem historii kredytowej, dochodu itp., ale to nigdy cię nie uchroni w 100%.
Problemem jest to, że w Niemczech prawo najmu po zawarciu umowy jest mocno po stronie najemców. Często zdarza się, że po podpisaniu umowy najemcy zmieniają swoje sytuacje życiowe, tracą pracę, się rozstają, itp. Jako wynajmujący nie masz w takich przypadkach prawie żadnych możliwości interwencji...
Zdarza się to u nas około raz na 5 lat, ale wiąże się to z wysokimi kosztami. Po 2 otwartych miesięcznych czynszach możesz natychmiastowo wypowiedzieć umowę, po czym nastąpi pozew o eksmisję i (na szczęście jeszcze nie mieliśmy takiej sytuacji) ostatecznie egzekucja przez komornika sądowego. W naszym przypadku to trwa przynajmniej 6 miesięcy, gdyż samo wniesienie pozwu zajmuje co najmniej 4 miesiące przed terminem sądowym. Koszty całkowite, w tym utrata czynszu, przekraczają cztery cyfry.
Nie chodzi o to, że twój pomysł nie może się powieść. Może zdecydowanie, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, gdy istnieją odpowiednie wzrosty wartości, wzrosty czynszów jak w ostatnich 10 latach itp. Tylko w takich konstrukcjach ryzyko jest odpowiednio duże.
Ostatecznie, jak w każdej inwestycji: Jeśli ktoś jest gotów podjąć duże ryzyko, ma odpowiednią szansę na zwrot.
Ale tego nie możesz zrobić: sprzedawać swojej strategii jako pewnej, ale raczej dokładnie na to wskazać: masz strategię, która umożliwia wysokie zwroty, ale wiąże się również z wysokim ryzykiem.
Jeśli inwestor lub klient poszukuje dokładnie takiej opcji, to jest to jak najbardziej w porządku.
Cóż,
Opisane przez ciebie ryzyka istniały zawsze w Niemczech. Ochrona konsumenta jest najważniejsza, zawsze będą konflikty. Działa to tak długo, jak można zagwarantować opłacalność czynszu w systemie poolu najemców. Ostatecznie działa to jak w banku: o ile nie wszyscy najemcy splajtują jednocześnie, system nie może się zawalić. A w przypadku najemców, których można uznać za mających pewną słabość, należy przekazać im mieszkanie objęte naszym systemem SGB 2. W momencie zmiany najemcy wszystko się równoważy.
Ten koncept istnieje od lat i NIGDY nie podważano jego skuteczności. Nie twierdzę, że jest to dla każdego - ale przy odpowiednich warunkach jest to pewne jak śmierć i podatki!
Wiecie, jak mówią lekarze? Dobry lekarz cierpi z powodu wszystkich chorób, które leczył! To porównanie można odnieść do efektu placebo - z racji długotrwałego doświadczenia widzieliście już wszystkie możliwe zdarzenia. Dlatego wasza ocena opiera się na problemach związanych z negatywnym doświadczeniem. Porównajcie to liczbowo z inwestycjami, które nie sprawiały problemów? Nasza skuteczność wynosi 80%! Dlaczego więc miałbym ugiąć się przed dwoma osobami na dziesięć, którym się nie powiodło, i twierdzić, że inwestycja w nieruchomości wiąże się z wysokim ryzykiem? Lekarz przecież też nie mówi: "O rany, jeśli mogę zachorować, to nie chcę być lekarzem..."