- pn cze 27, 2022 5:04 pm
Oczywiście jest to bardzo hipotetyczny przypadek. Jeśli takie odchylenia od wartości będą narzucane przez biegłych rewidentów (co teoretycznie byłoby możliwe), to jaką korzyść miałaby bank z nowej wyceny? Żadną, ponieważ odchylenia od wartości (amortyzacje, rezerwy) zostałyby już uwzględnione w bilansie przez biegłych rewidentów. Bank miałby korzyść jedynie w przypadku, gdy uważałby, że odchylenia od wartości zostały zbyt wysoko ustalone i poprzez nową wycenę mogą zostać zredukowane (na następny bilans).
Teoretycznie (jak mówisz) w absolutnych przypadkach indywidualnych jest to możliwe i rozważne, i musiałoby się wiele (negatywnych) zdarzyć wcześniej w bilansach banku, aby doszło do tego... prawdopodobnie w kierunku, w którym poprzez straty kapitał własny spada poniżej wymaganych wskaźników, nie jest możliwe zwiększenie kapitału własnego, a bank próbuje jako ostatecznego ratunku (księgowe) zyski poprzez ponowną wycenę nieruchomości i tym samym zrealizować ponowną wycenę odchyleń od wartości.
Ale powiem tak: Jeśli to się szeroko rozprzestrzeni, to mamy w systemie bankowym bardzo, bardzo duży problem, który nie da się rozwiązać poprzez ponowną wycenę nieruchomości. Jeśli to zdarzy się w jednym banku, to być może i w przypadku absolutnego wyjątku.
tneub pisze:
Oczywiście biegły rewident nie może wycenić domu. Będzie jednak sprawdzał wycenę wierzytelności. W przypadku dużych niewypłacalności kredytów i regularnie zbyt niskich zabezpieczeń, bank musiałby ustanowić wyższe odchylenia od wartości. To prowadzi do zmniejszenia zysków z powodu niewypłacalności kredytów i przez odchylenia od wartości istniejących wierzytelności. W zależności od tego, jak duży będzie ból dla banku, pojedyncza nowa wycena przez bank może być może korzystniejsza.
Oczywiście jest to bardzo hipotetyczny przypadek. Jeśli takie odchylenia od wartości będą narzucane przez biegłych rewidentów (co teoretycznie byłoby możliwe), to jaką korzyść miałaby bank z nowej wyceny? Żadną, ponieważ odchylenia od wartości (amortyzacje, rezerwy) zostałyby już uwzględnione w bilansie przez biegłych rewidentów. Bank miałby korzyść jedynie w przypadku, gdy uważałby, że odchylenia od wartości zostały zbyt wysoko ustalone i poprzez nową wycenę mogą zostać zredukowane (na następny bilans).
Teoretycznie (jak mówisz) w absolutnych przypadkach indywidualnych jest to możliwe i rozważne, i musiałoby się wiele (negatywnych) zdarzyć wcześniej w bilansach banku, aby doszło do tego... prawdopodobnie w kierunku, w którym poprzez straty kapitał własny spada poniżej wymaganych wskaźników, nie jest możliwe zwiększenie kapitału własnego, a bank próbuje jako ostatecznego ratunku (księgowe) zyski poprzez ponowną wycenę nieruchomości i tym samym zrealizować ponowną wycenę odchyleń od wartości.
Ale powiem tak: Jeśli to się szeroko rozprzestrzeni, to mamy w systemie bankowym bardzo, bardzo duży problem, który nie da się rozwiązać poprzez ponowną wycenę nieruchomości. Jeśli to zdarzy się w jednym banku, to być może i w przypadku absolutnego wyjątku.