... Bardzo interesujące jest również pytanie, czy Federalny Trybunał Sprawiedliwości będzie gotowy przyznać wszystkim przypadkom zwrotu nadmiaru prowizji bankowej +5% dla
kredytów hipotecznych, czy też zostanie stworzone wyjątkowe rozwiązanie dla
kredytów hipotecznych. W tym drugim przypadku tzw. korzyść z RD (Realnie Dzienne) byłaby już tylko przeszłością.
Czy definiujesz
kredyt hipoteczny jako
kredyt z wartością zabezpieczenia ≤60% wartości zabezpieczenia, czyli przeciwnie do tzw.
kredytu osobistego? Czy może masz na myśli
kredyty niezabezpieczone hipotecznie? Pytam, ponieważ mieliśmy już wcześniej dyskusję na ten temat. Chodziło o to, czy w decyzji sądu słowem
kredyt hipoteczny rozumiane są
kredyty z wartością zabezpieczenia ≤60% wartości zabezpieczenia, czy też
kredyty niezabezpieczone hipotecznie. Nie uzyskaliśmy jednoznacznej odpowiedzi w tej sprawie.
Cytat od superas
@eugh
O co chodzi z tymi ubezpieczeniami na życie – lub ubezpieczeniami na raty? To relatywnie niewyjaśnione. Uważam, argumentację, że nie można żądać zwrotu składek po spłacie, za mało przekonującą. W rezultacie nie jest to właściwe
ubezpieczenie, a produkt, który banki wymyśliły, aby jeszcze raz naciągnąć swoich klientów.
Niezależnie od tego, można być możliwe uznać część składki za zapewnioną ochronę ubezpieczeniową, ale trzeba również wziąć pod uwagę, że
ubezpieczenie stanowi dodatkowe zabezpieczenie dla banku. Wówczas trzeba stworzyć przynajmniej kwotę odniesienia. Tak robią niektóre sądy.
W tym obszarze istnieje jednak wiele niewyjaśnionych pytań. Co do kwestii, czy umowa pożyczki a polityka ubezpieczeniowa, w której bank zawiera grupową polisę ubezpieczeniową, a DN (dysponent nazywany) jest osobą ubezpieczoną, stanowią dwa odrębne umowy, istnieją dwie zupełnie odmienne stanowiska. Byłem zaangażowany w kilka postępowań w tej sprawie. I z mojego doświadczenia wynika, że sędziowie nie mają ochoty zbyt dokładnie zgłębiać tej dziedziny. Po pierwsze, kwestie prawne nie są proste – a potem trzeba jeszcze wykonać obliczenia. Dlatego sądy zawsze dążyły do zawarcia ugody w moich sprawach. I do tej pory wyniki były na tyle satysfakcjonujące, że moi klienci zawsze wychodzili z sali rozpraw zadowoleni.
Dziękuję za przedstawienie sprawy. Gdybym nie był już reprezentowany przez prawnika w tej sprawie, chętnie bym Cię do tego upoważnił. Jednak muszę jeszcze wyjaśnić, czy zechce i będzie mógł dodać ten punkt - o którym już rozmawialiśmy kilka tygodni temu - teraz (po wniesieniu pozwu).
Cytat od Harley
To jest bolesna prawda. Przed studiami odbyłem staż w jednym z niemiec
kich gigantów bankowych i bardzo zdziwiłem się, gdy dowiedziałem się, że ubezpieczyciel płacił bankowi prowizję od sprzedaży ubezpieczenia w wysokości (nie pamiętam dokładnego procentu) około 50% składki. Innymi słowy, już co najmniej 40 lat temu niewystarczająco świadomi finansowo DN byli bezwzględnie oszukiwani korzystnymi stawkami prowizji.
Cytat od superas
I największe zdziwienie sprawia fakt, że bank finansuje tę prowizję, którą w dużej części sam pobiera, również jako dodatkową kwotę w ramach
kredytu, zyskując na niej dodatkowe odsetki... a w przypadku kolejnej umowy z przewalutowaniem, często również... i jeszcze raz...
Rzeczywiście bardzo irytujące jest to, że oprócz wysokich stóp procentowych (około 9% efektywnie) musiałoby się płacić odsetki także od części kwoty pożyczki na składkę ubezpieczenia rat. Szczególnie kiedy negocjowano
kredyt z bankiem, który miał pełną wiedzę na temat sytuacji finansowej i solidności kredytowej klienta. A jeśli, jak wspomniano powyżej, kilka lat później występował
kredyt refinansujący z kolejnym ubezpieczeniem rat, to na końcu, wiedząc więcej, można tylko żałować...
Ale najbardziej irytujące jest to, że wyższa stopa procentowa nie pojawia się nigdzie w dokumentacji, ponieważ tzw. efektywna stopa procentowa nie uwzględnia oprocentowania części kwoty pożyczki, która w ogóle nie wypłynęła, ponieważ została pobrana na składkę. To kolejny z wielu powodów, dla których moje współczucie dla banków jest bardzo ograniczone.