Nad pościgu za tym wątkiem przez długi czas, postanowiłem się zarejestrować i podzielić się swoją historią, by, mam nadzieję, dać trochę otuchy innym.
Moje doświadczenia z Santander Consumer Bank oraz Santander Insurance sięgają końca lipca.
Pierwsze spotkanie z Santander:
Zakupiłem samochód i część, o wartości 7400 €, sfinansowałem za pośrednictwem SB. Pomimo braku takiego wymogu, wykupiłem na siebie RSV i SafeCar. Po 6 miesiącach odsprzedałem samochód dealera.
Opłata za RSV wyniosła 355 €, a za SafeCar - 257 €. RSV trwała 6 miesięcy, a
ubezpieczenie SafeCar - 5 miesięcy.
Gdy chciałem zrezygnować z RSV, natychmiast otrzymałem odmowę, ponieważ powołali się na trzyletnią umowę i odmówili wypłaty. Po napisaniu długiego listu z groźbą skierowaną do prawnika, Santander nagle zdecydował się zwrócić mi 247,83 € zamiast 355 €. Korzystając z formuły Bankenschrecka, dochodzę jednak do kwoty 295 €. Czy ta formuła jest jakoś potwierdzona przez jakąś stronę, być może przez samą bank? Byłoby to bardzo pomocne.
W moim przypadku byłem zadowolony z tej decyzji i nie próbowałem więcej się o nią upominać. Sądę jednak, że w przypadku natrętnego naciskania na S-Insurance, w końcu ustąpią i zwrócą składkę za RSV. Dla mnie kwota była akceptowalna, więc nie zrobiłem z tego więcej problemu.
Trudności stwarzała mi
ubezpieczenie SafeCar, chociaż kwota zwrotu była znaczna. Z 257 € otrzymałem zwrot 172 € po 5 miesiącach. Zdając sobie sprawę, że chodzi o niewielką sumę, zrezygnowałem z dalszych próśb o wyjaśnienie.
Podsumowując, moje pierwsze doświadczenia z Santander Insurance oraz Consumer Bank zakończyły się częściowym sukcesem. Moja rada brzmi - bądźcie dobrze poinformowani, czytajcie dokładnie oraz nękajcie ludzi, w przeciwnym razie nikt nie przyjdzie do was z zamiarem zwrócenia pieniędzy.
Przechodząc do mojego drugiego, obecnego doświadczenia z Santanderem. To sprawia mi wiele problemów.
Nowy samochód, nowy
kredyt! Złóżmy wniosek o
kredyt w wysokości około 18000 €. Zgodnie z informacją od dealera samochodowego, osiągnięcie
kredytu było możliwe tylko z RSV, którą zatem również zawarłem. Koszt na 72 miesiące, równy około 2865€, łącznie
kredyt wyniósł 20865€.
kredyt zaczął obowiązywać w lipcu. Z uwagi na brak przejrzystości banku, zdecydowałem się na
refinansowanie kredytu, tym razem bez RSV. Kwota spłaty po 2 miesiącach, mimo że miesięczna rata wynosiła prawie 385 €, wyniosła dokładnie 20735,60 €.
Podnoszę więc pytanie, czy nie zostałem oszukany. Oczywiście bank nalicza opłatę za wcześniejsze wykupienie
kredytu. Ale jak to możliwe, że
kredyt wynosił 20865 €, a po 2 miesiącach kwota spłaty spadła tylko o około 100 € do 20735,60 €? Co stało się z pozostałymi 600 €?
Moje pytanie brzmi: czy mogę wnioskować o plan spłat
kredytu i kapitału wstecz?
Przechodząc do mojego głównego problemu.
RSV!
Wyniosła 2865 €. Oczywiście skorzystałem z możliwości jej anulowania po spłacie. Po otrzymaniu odmownej decyzji, informującej o trzyletnim okresie minimalnego trwania umowy i dacie zakończenia w maju 2017 r., wraz z pozostałą kwotą zostali jawnie obsłużeni. Otrzymałem wtedy odpowiedź, zgodnie z którą zostanie mi zwrócone 1850 € po dwóch miesiącach. Mam zgodnie z tą decyzją 14 dni na podjęcie decyzji, inaczej RSV zostanie przedłużona. W moim mniemaniu tak wysoka opłata za
ubezpieczenie obowiązujące przez zaledwie 2 miesiące wydaje się zbyt wysoka i nie zamierzam się na to zgodzić. Obecnie jestem w kontakcie z obsługą skarg, która przesłała mi umowę pożyczki (ale nie moją własną), w której rzekomo zobowiązałem się do RSV. Czy mogę wykorzystać to jako naruszenie mojej prywatności?
Bez względu na to, napisałem do nich, aby przedstawili mi powody tak niskiej kwoty zwrotu. Skontaktowałem się również z panem Guido Lenné. Wstępna konsultacja miała kosztować do 249,99 €, jednak odmówił poddania sprawy wstępnej ocenie zanim nie podpiszę mu pełnomocnictwa.
Dla osób zorientowanych w temacie - czy kwota 1850 € jest uzasadniona? Jeśli tak, jak to można obliczyć? Skorzystałem z formuły Bankenschrecka i doszedłem do kwoty 2785 €. Czy to akceptowalna kwota czy zbyt wysoka?
Jak powinienem postępować dalej? Czy powinienem zaangażować prawnika po takiej ofercie?