W zamian za moje wysiłki tutaj nie otrzymuję niczego, a oczywiście działam tutaj bezpłatnie i bezinteresownie.
Ach, no cóż, już się poprawiłem
Mam jedną prośbę. Jeśli macie czas, proszę przeczytajcie ostatnie 30 wątków tutaj i zwróćcie uwagę na to, w którym momencie zacząłem zwracać większą uwagę na opinie innych i co się dzieje wcześniej. Ponadto, zobaczcie, jakie były moje oceny sytuacji wyjściowej. Poświęćcie trochę czasu na to, będziesz się zdziwić
Ponadto, każdy ma swoje podejście do danych sytuacji początkowych i nie widzę powodu, by nie wyrazić swojego osobistego zdania tylko dlatego, że piszę tutaj z sygnaturą. Moje zdanie oparte jest zarówno na dużej wiedzy o ludziach za wątkami, jak i na doświadczeniach zdobytych przez 27 lat pracy z klientami, które nadal prowadzę.
Niestety nie mogę potwierdzić takich rzeczy jak:
-
Dom nie zostanie ukończony
- ta wysoka praca własna nie będzie wykonana
- przychodzi dziecko, przychodzi ubóstwo
- licytacje komornicze
- 1,200
euro nie wystarczy do życia dla 4 osób
- bezrobocie i choroba prowadzą do ruiny
- 100% finansowania się nie uda
- po niepowodzeniu nie znaleziono rozwiązania
- w wieku emerytalnym z nieruchomością (nawet jeśli nie została jeszcze całkowicie spłacona!) przychodzi ubóstwo
Jak często zwracano uwagę, naprawdę nie potwierdzam tego. Naprawdę nie. Być może zdarzył się jakiś pojedynczy przypadek, ale wszystkie te rzeczy, które wymieniłem, zazwyczaj zostały rozwiązane, innymi słowy, nieruchomość była raczej rzadkością, jeśli coś faktycznie zbiegło się w czasie i nie było do rozwiązania.
Nie mówię, że tego nie trzeba poruszać, omawiać i analizować, ale to się zdarza! I nie mówię, że te sytuacje nie mogą się czasem zdarzyć, ale w końcu każdy konsument decyduje indywidualnie, a nie ma nic bardziej indywidualnego niż sposoby życia i poglądy ludzi, niż powszechne rozwiązania - jeśli chodzi o kapitał własny, dochód, obiekt zakupu, zatrudnienie, rozmiar rodziny, wiek itp. - kto może i powinien nabyć własność!
Miałem także okazję doświadczyć, że tylko nieliczni rozpoczynają realizację projektu bez zastanowienia, jakie będą tego konsekwencje i jak to się finansuje.
Wierzę, że konsumenci, ludzie i rodziny mają prawo do życia zgodnego z własnymi decyzjami, szczególnie pełnoletni człowiek.
Poza tym, to wszystko tutaj to tylko drobiazgi, może 10% całego wysiłku, a te pozostałe 90% jest omawiane indywidualnie, badane i sprawdzane, a nawet dokumentowane (jeżeli uważa się, że nie trzeba tego poruszać, nie wyjaśniać) i ostatecznie bank decyduje na podstawie wszystkich dokumentów, czy projekt jest wykonalny, reprezentatywny i czy można go zatwierdzić!