W zasadzie zgadzam się z Państwem i sam nie jestem wielkim fanem kart kredytowych prepaid (jeśli już korzystać z karty kredytowej, to należy to robić prawidłowo...), jednak tylko pod jednym bardzo ważnym, już wspomnianym warunkiem: dyscyplinowane zarządzanie finansami.
Ten punkt jest kluczowy. W przypadku studentów/praktykantów/młodych ludzi zazwyczaj występują dwa czynniki, które mogą być problematyczne w przypadku kart kredytowych, zwłaszcza tych prawdziwych, z opcją rozłożenia płatności na raty: nieskonsolidowany, raczej niski dochód i wysokie naciski konsumenckie. Szczególnie ten drugi punkt doprowadził do prywatnego bankructwa niejednego studenta, zanim jeszcze podjął pierwszą prawdziwą pracę.
Karty kredytowe wymagają wysokiego stopnia dyscypliny finansowej. Jednak gdy w kręgu przyjaciół i znajomych istnieje presja na coraz to nowsze telefony komórkowe i umowy, kosztowne życie nocne, modną odzież i dodatki itp., etc., wymaga to wysokiego stopnia stabilności i dyscypliny, aby oprzeć się pokusie kart kredytowych. Bo jedno jest pewne: karty kredytowe skłaniają do beztroskiego zarządzania finansami lub mogą łatwo spowodować utratę kontroli nad wydatkami.
Tylko wtedy, gdy rodzice są pewni, że ich potomstwo ma tę dyscyplinę, zgodziłbym się na kartę kredytową. Mimo to skłaniałbym się raczej ku standardowej karcie kredytowej z limitem możliwością otrzymania w Niemczech i unikał kart kredytowych z możliwością rozłożenia płatności na raty. Te ostatnie wymagają nawet od profesjonalistów finansowych wysokiego stopnia kontroli, zwłaszcza jeśli nie ma możliwości na bieżąco monitorować obciążeń (-> pomoże budżet domowy).
W zasadzie się zgadzam z Państwem. Jednak karty kredytowe nie są głównym problemem wśród studentów... o ile studiują, środki dostępne są dość ograniczone i zazwyczaj nie przekraczają 2000
euro... co jest kwotą dość przystępną i nie powoduje zbyt dużych problemów...
Oczywiście karta kredytowa jest jednak jednym z elementów, które powodują zadłużenie młodych ludzi... tyle że jeśli ktoś radzi sobie źle z pieniędzmi i zadłuża się... to wspomniana karta kredytowa raczej nie spowoduje znaczącego pogorszenia sytuacji... dużo bardziej problematyczne są umowy telefoniczne i finansowanie tych elektronicznych gadżetów.
Ja osobiście nie sięgnąłbym po kartę kredytową prepaid... bo na początku tego roku wyjechałem za granicę i miałem nagły problem z zębem, musiałem nagle zaliczyć kwotę około 3000
euro i naprawdę nie ma nic prostszego i praktyczniejszego niż z kartą kredytową... tym bardziej, że z pewnością jest ludzi, którzy w ogóle nie mają odłożonych 3000
euro i naprawdę mają problem.