- wt paź 23, 2012 11:15 am
Cześć,
mam problem.
Udostępniliśmy działkę do podziału, co umożliwiłoby zabezpieczenie kapitału własnego na nowy obiekt. Część działki została już sprzedana notarialnie, ale jeszcze nie została oficjalnie podzielona (dokumenty zostały przekazane do urzędu katastralnego w tym tygodniu). Muszę przyznać, że od miesięcy zajmujemy się tym podziałem.
Kupiliśmy już notarialnie wielorodzinny Dom mieszkalny, a termin płatności miał nastąpić 15.10. Ponieważ podział drugiego obiektu trwa tak długo, bank przelał 50% kwoty, aby uniknąć problemów z terminem płatności. Pozostałe 50% mają być zapłacone pod koniec listopada, z czym zgodzili się również sprzedający. Nowy obiekt ma być szybko odnowiony i wynajęty.
Problem:
Dzisiaj urząd katastralny poinformował mnie, że zmieniają swoje systemy i dlatego dokumenty dotyczące podziału zostaną ukończone dopiero za około 3 miesiące. Oznacza to, że dostaniemy pieniądze od kupującego dopiero za 3 miesiące.
Bank chciał jednak zrefinansować nowy obiekt (nie mamy gotówki) i wymaga zgody kupującego na przelewanie kwoty zakupu na bank, dzięki czemu otrzymalibyśmy refinansowanie. Kupujący jednak odmawia podpisania tego, obawiając się naruszenia umowy kupna działki, czego w żadnym wypadku nie chce - takie jest jego oświadczenie!
Bank jednak naciskał wtedy na podpisanie umowy kredytowej dla nowego obiektu, mimo że wtedy wiedzieli, że nie posiadamy gotówki, ponieważ miała pochodzić ze sprzedaży działki.
Aby uniknąć kłopotów, bank zgodził się wpłacić 50% kwoty kupna. Teraz stanęłam w obliczu braku refinansowania, a najgorsze jest to, że urząd katastralny właśnie teraz zmienia system.
Doradczyni kredytowa wiedziała, że kupujący jest trudnym typem, ale mimo to zmusiła nas do podpisania umowy kredytowej, sugerując, że jakoś sobie poradzimy... Ale teraz mówi, że bez podpisu nie będzie refinansowania!
W jakiś sposób nie potrafi wychwycić różnych możliwości - mówi, że potrzebuje podpisu kupującego! Ale jeśli bank zdecydował się na umowę kredytową, to już powinni mieć pomysł, jak sfinansować i zabezpieczyć wszystko, jeśli nie wszystko działa tak szybko, jak planowano. Doradczyni kredytowa ciągle owija w bawełnę.
Jeszcze nie wie, że to potrwa kolejne 3 miesiące.
Czy istnieją może inne możliwości, które mogłabym jej zaproponować??
Dzięki i pozdrowienia,
Katastrofa
mam problem.
Udostępniliśmy działkę do podziału, co umożliwiłoby zabezpieczenie kapitału własnego na nowy obiekt. Część działki została już sprzedana notarialnie, ale jeszcze nie została oficjalnie podzielona (dokumenty zostały przekazane do urzędu katastralnego w tym tygodniu). Muszę przyznać, że od miesięcy zajmujemy się tym podziałem.
Kupiliśmy już notarialnie wielorodzinny Dom mieszkalny, a termin płatności miał nastąpić 15.10. Ponieważ podział drugiego obiektu trwa tak długo, bank przelał 50% kwoty, aby uniknąć problemów z terminem płatności. Pozostałe 50% mają być zapłacone pod koniec listopada, z czym zgodzili się również sprzedający. Nowy obiekt ma być szybko odnowiony i wynajęty.
Problem:
Dzisiaj urząd katastralny poinformował mnie, że zmieniają swoje systemy i dlatego dokumenty dotyczące podziału zostaną ukończone dopiero za około 3 miesiące. Oznacza to, że dostaniemy pieniądze od kupującego dopiero za 3 miesiące.
Bank chciał jednak zrefinansować nowy obiekt (nie mamy gotówki) i wymaga zgody kupującego na przelewanie kwoty zakupu na bank, dzięki czemu otrzymalibyśmy refinansowanie. Kupujący jednak odmawia podpisania tego, obawiając się naruszenia umowy kupna działki, czego w żadnym wypadku nie chce - takie jest jego oświadczenie!
Bank jednak naciskał wtedy na podpisanie umowy kredytowej dla nowego obiektu, mimo że wtedy wiedzieli, że nie posiadamy gotówki, ponieważ miała pochodzić ze sprzedaży działki.
Aby uniknąć kłopotów, bank zgodził się wpłacić 50% kwoty kupna. Teraz stanęłam w obliczu braku refinansowania, a najgorsze jest to, że urząd katastralny właśnie teraz zmienia system.
Doradczyni kredytowa wiedziała, że kupujący jest trudnym typem, ale mimo to zmusiła nas do podpisania umowy kredytowej, sugerując, że jakoś sobie poradzimy... Ale teraz mówi, że bez podpisu nie będzie refinansowania!
W jakiś sposób nie potrafi wychwycić różnych możliwości - mówi, że potrzebuje podpisu kupującego! Ale jeśli bank zdecydował się na umowę kredytową, to już powinni mieć pomysł, jak sfinansować i zabezpieczyć wszystko, jeśli nie wszystko działa tak szybko, jak planowano. Doradczyni kredytowa ciągle owija w bawełnę.
Jeszcze nie wie, że to potrwa kolejne 3 miesiące.
Czy istnieją może inne możliwości, które mogłabym jej zaproponować??
Dzięki i pozdrowienia,
Katastrofa