Z artykułu Handelsblatt z dnia 30.01.2007
giełda w Wietnamie jest obecnie w centrum zainteresowania niemieckich inwestorów. Trzech niemieckich emitentów certyfikatów pozyskało duże dwucyfrowe milionowe kwoty, które teraz muszą zostać zainwestowane na wąskim rynku giełdowym. Skutkuje to gwałtownymi skokami kursów. O czym powinni pamiętać inwestorzy zainteresowani inwestycjami w Wietnamie. DUSSELDORF. Wietnam nadal należy do najbiedniejszych krajów Azji, chociaż zauważalna poprawa sytuacji zaczęła się przebijać. Od zakończenia zeszłego roku zdecydowanie zmieniła się sytuacja na tamtejszej giełdzie. Odkąd trzech niemieckich emitentów wprowadziło na rynek certyfikaty związane z papierami wartościowymi z Wietnamu, miliony
euro z Niemiec przepłynęły do tego niewielkiego rynku. Według informacji branżowych, Niemcy stanowią zdecydowanie największą grupę spekulantów. Statystyki z platformy Euwax z Stuttgarcie, wiodącej giełdy instrumentów pochodnych w Niemczech, prezentują codziennie podobny obraz: Na pierwszych trzech miejscach pod względem najczęściej dokonywanych transakcji znajdują się codziennie trzy certyfikaty związane z Wietnamem. Tylko wczoraj, w poniedziałek, handlowano nimi na kwotę przekraczającą 6,6 miliona
euro. Indeks Ho-Chi-Min ma kapitalizację rynkową wynoszącą niewiele ponad sześć miliardów
euro - mniej niż jeden procent kapitalizacji wartości DAX-30. Gdy miliony
euro wpływają na wąski rynek giełdowy, w pierwszej kolejności następują gwałtowne wzrosty cen. Bankierzy inwestycyjni nazywają to bezpłatnym lunchem - zaproszenie na darmowy obiad, co oznacza wzrosty cen. Oczywiście, ta zasada działa nie tylko w jednym kierunku. Produkt firmowany przez Berliner Landesbank - najbardziej niestabilny certyfikat związany z Wietnamem - w ciągu zaledwie kilku dni wzrósł z 137
euro do prawie 179
euro, aby potem spaść do poniżej 130
euro w ciągu zaledwie trzech dni. Dlatego eksperci również ostrzegają: Tylko inwestorzy gotowi wziąć wysokie ryzyko powinni podjąć decyzję o wejściu na ten pociąg, i to jeszcze raczej z niewielkimi kwotami. Rok temu miała miejsce podobna gorączka na egzotyczne inwestycje, wtedy dotyczyło to akcji z Dubaju. Jednak zgon ówczesnego władców spowodował zamknięcie giełdy, Deutsche Bank przez ponad tydzień nie mogła prowadzić transakcji. Nawet jeśli w Wietnamie nie ma szejka: W przypadku ostrych korekt kursów w dół, banki prawdopodobnie zdecydują się na zwiększenie spreadu - czyli różnicy między ceną zakupu i sprzedaży. Często występuje tzw. efekt butelki - gdy miliony
euro nagle wyciągane są z wąskiego rynku, ceny mogą gwałtownie spaść. Regularna obserwacja kursów jest obowiązkowa. Trzy certyfikaty związane z Wietnamem - największy zbiorczy przegląd Deutsche Bank, poprzez swoją spółkę funduszową DWS, pozyskała ponad 50 milionów
euro dzięki swojemu certyfikatowi indeksowemu opartemu na aktywnie zarządzanym indeksie DWS Vietnam Total Return (WKN DWS0GB). Tak zwane dywidendy netto (czyli dywidendy pomniejszone o lokalne podatki) są reinwestowane w całości. Opłata zarządcza wynosi 1,2 procenta rocznie. Brak zabezpieczenia walutowego, indeksy są obliczane w dolarach amerykańskich. Po debiucie notowanej średnio na poziomie około 50
euro w połowie grudnia 2006 roku, produkt wzrósł do niemal 80
euro, obecnie notując nieco poniżej 70
euro. Drugi produkt również pochodzi z Deutsche Bank. Oddział derivatów X-Markets stworzył indeksowe produkt oparty na stworzonych przez siebie dziesięciu wybranych spółkach wietnamskich (WKN: DB6GSC). Opłata wynosi 0,9 procenta, dywidendy nie są wliczane. Podobnie, od początku grudnia 2006 roku, certyfikat wzrósł z około 30 do niemal 55
euro, prawie podwajając swoją wartość. Pierwszym emitentem na rynku była Berliner Landesbank z ich certyfikatem Vietnam Opportunity (WKN: LBB1XG), który odzwierciedla wyniki funduszu Vina Capital zarządzanego przez firmę zarządzającą funduszami Vietnam Opportunity. Roczna opłata za zarządzanie wynosi jeden procent. Fundusz może również inwestować w przedemisyjne udziały. Obecnie produkt notuje na poziomie 156
euro. Certyfikat LLB wydaje mi się najbardziej atrakcyjny, ponieważ inwestycje są prowadzone również poza giełdą. Na tak młodej giełdzie należy spodziewać się wielu kolejnych debiutów giełdowych.