- sob sty 12, 2013 4:16 pm
Po pierwsze, witam wszystkich, ponieważ jestem zupełnie nowy tutaj i to mój pierwszy post
Następnie zacznę od razu od mojego pytania. Znajoma ma kredyt w Deutsche Bank i jakoś w ciągu ostatnich lat zawsze miałem wrażenie, że nie może się uwolnić od swoich długów i że nie widać końca. Dlatego postanowiłem się temu przyjrzeć dokładniej i uważam, że sposób postępowania banku jest trochę nieuczciwy (przynajmniej moim zdaniem jako laika).
Chodzi o to, że ma ona kredyt prywatny w swoim banku, który w ciągu ostatnich lat był regularnie zwiększany, aby pokryć debet na koncie. Na pierwszy rzut oka wydaje się to logiczne, ale stopa procentowa kredytu wynosi obecnie 12,1% r./r., a debet wynosi obecnie 12,7% lub coś w tym rodzaju, w każdym razie niewielka różnica. Bank zawsze usprawiedliwiał się tym, że oszczędza się pieniądze. Psychologicznie jest to miłe, że przynajmniej konto nie jest na minusie. Problem polega jednak na tym, że za każdym razem, gdy kredyt był zwiększany, zawierana była praktycznie nowa umowa kredytowa, aby spłacić starą, i naliczano 3% prowizji manipulacyjnej od całej kwoty. Czy można złożyć skargę do banku?
Przykład:
Kredyt wynosił 10 000 (12,1%)
Debet wynosił 4 000 (12,7%)
Następnie kredyt został zwiększony do 14 000 i naliczono 420 euro opłaty manipulacyjnej. Ponieważ przy 4 000 euro i różnicy 0,6% rocznie oszczędza się tylko 24 euro rocznie, kredyt byłby bardziej opłacalny od debetu uwzględniając opłatę manipulacyjną dopiero przy okresie spłaty co najmniej 17,5 roku.
Czy popełniłem błąd, czy to nie jest oszustwo? Przede wszystkim bank stosuje tę praktykę od lat rocznie. To znaczy, zwiększają go co roku albo spłacają stary poprzez nową umowę i pobierają pełną opłatę manipulacyjną. Moja znajoma była nieco naiwna, nie znała dokładnie warunków kredytu ani konta bieżącego i całkowicie ufała pracownikowi banku, ponieważ zawsze była w tej samej instytucji i zawsze byli tam mili i uprzejmi, itp. A także było miło zawsze spłacić debet i przenieść go na niewidoczny kredyt.
Poradziłem jej, aby sprawdziła, ile kosztuje spłata kredytu i żeby wzięła kredyt konsolidacyjny w innym banku, ponieważ uważam, że 12,1% to dość drogo. Szczerze mówiąc, nie chcę wiedzieć, co jeszcze jest ukryte w umowie, na przykład ubezpieczenie itp.
Jakie jest Wasze zdanie, co należy zrobić?
Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi
Następnie zacznę od razu od mojego pytania. Znajoma ma kredyt w Deutsche Bank i jakoś w ciągu ostatnich lat zawsze miałem wrażenie, że nie może się uwolnić od swoich długów i że nie widać końca. Dlatego postanowiłem się temu przyjrzeć dokładniej i uważam, że sposób postępowania banku jest trochę nieuczciwy (przynajmniej moim zdaniem jako laika).
Chodzi o to, że ma ona kredyt prywatny w swoim banku, który w ciągu ostatnich lat był regularnie zwiększany, aby pokryć debet na koncie. Na pierwszy rzut oka wydaje się to logiczne, ale stopa procentowa kredytu wynosi obecnie 12,1% r./r., a debet wynosi obecnie 12,7% lub coś w tym rodzaju, w każdym razie niewielka różnica. Bank zawsze usprawiedliwiał się tym, że oszczędza się pieniądze. Psychologicznie jest to miłe, że przynajmniej konto nie jest na minusie. Problem polega jednak na tym, że za każdym razem, gdy kredyt był zwiększany, zawierana była praktycznie nowa umowa kredytowa, aby spłacić starą, i naliczano 3% prowizji manipulacyjnej od całej kwoty. Czy można złożyć skargę do banku?
Przykład:
Kredyt wynosił 10 000 (12,1%)
Debet wynosił 4 000 (12,7%)
Następnie kredyt został zwiększony do 14 000 i naliczono 420 euro opłaty manipulacyjnej. Ponieważ przy 4 000 euro i różnicy 0,6% rocznie oszczędza się tylko 24 euro rocznie, kredyt byłby bardziej opłacalny od debetu uwzględniając opłatę manipulacyjną dopiero przy okresie spłaty co najmniej 17,5 roku.
Czy popełniłem błąd, czy to nie jest oszustwo? Przede wszystkim bank stosuje tę praktykę od lat rocznie. To znaczy, zwiększają go co roku albo spłacają stary poprzez nową umowę i pobierają pełną opłatę manipulacyjną. Moja znajoma była nieco naiwna, nie znała dokładnie warunków kredytu ani konta bieżącego i całkowicie ufała pracownikowi banku, ponieważ zawsze była w tej samej instytucji i zawsze byli tam mili i uprzejmi, itp. A także było miło zawsze spłacić debet i przenieść go na niewidoczny kredyt.
Poradziłem jej, aby sprawdziła, ile kosztuje spłata kredytu i żeby wzięła kredyt konsolidacyjny w innym banku, ponieważ uważam, że 12,1% to dość drogo. Szczerze mówiąc, nie chcę wiedzieć, co jeszcze jest ukryte w umowie, na przykład ubezpieczenie itp.
Jakie jest Wasze zdanie, co należy zrobić?
Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi