- śr cze 26, 2013 2:50 pm
Witajcie,
w ciągu ostatnich tygodni przeżyłem odyseję, która sprawiła, że ostatni, pozostały iskierka wiary w banki została we mnie zamrożona.
Usiądźcie wygodnie, nalać sobie kieliszek wina i czytajcie:
O mnie:
Mam około 40 lat, jestem dyrektorem i głównym udziałowcem trzech dobrze prosperujących firm (obrót roczny około 5 mln euro, około 40 pracowników) z branży przetwórstwa metali. Firma wraz z maszynami jest praktycznie niewykorzystana i ma marżę z obrotu wynosząca około 8%-10%, a szacunkowa wartość wynosi około 5 mln euro. Moje wynagrodzenie stałe wynosi miesięcznie 7500 euro netto plus dywidenda zysku, która zależy od sytuacji inwestycyjnej.
Ale dlaczego to wszystko piszę?
Ponieważ mam obecnie makabryczne podejście do banków!
Chciałem kupić bardzo ładne mieszkanie własnościowe, wspaniale położone za 300 000 euro, już miałem umówiony termin u notariusza. Myślałem, że pójdę do swojego banku i wszystko będzie szybko załatwione, przecież znają mnie przecież - ale był błąd!
Po przekazaniu mojej doradczyni wszystkich bilansów, rachunków zysków i strat, wyciągów z rejestru handlowego, umów udziałowców, wypisów z ksiąg wieczystych, próbki DNA (mały żart) i tak dalej, powiedziała, że prześle to dalej do działu wewnętrznego z pozytywną rekomendacją.
3 dni później dostałem ODPOWIEDŹ ODRZUCENIA z uzasadnieniem, że za mało zrobiłem dla mojej emerytury, a poza tym zawsze byłoby trudno z osobami z własną działalnością. Moja riposta, że bardzo dobrze zadbałem o swoją emeryturę, inwestując w nieruchomości (wszystkie spłacone), własność firmy i zakup fizycznego kruszcu, zignorowała z uwagą, że nie może tego właściwie ocenić. Wtedy powiedziałem, niech oceni to, co potrafi, poza tym mogę zabezpieczyć mieszkanie własnościowe swoimi aktywami kilkukrotnie. Powiedziała, że chodzi o coś zupełnie innego niż zabezpieczenia. Zapytałem, o co zatem chodzi? Cóż, odpowiedziała, że jako osoba samozatrudniona stanowisz dla nas znaczne ryzyko. Powoli zaczynałem tracić cierpliwość: Ale moi pracownicy dostaliby kredyt, prawda? Cóż, powiedziała nieco zgryźliwie, oni nie są tak ryzykowni, jak ocenia się osoby samozatrudnione. Rzuciłem telefonem w kąt... Teraz mam nowego Samsunga S4!
Pomyślałem, że miała jakieś dziwne narkotyki modowe, spróbowałem u innego banku. Zwróciłem się do solidnego pośrednika kredytowego, przekazałem mu 20-centymetrowy stos papierów i byłem całkowicie pewny, że teraz się uda. Powiedział również, że NIE POWINIEN TO BYĆ ŻADEN PROBLEM.
Po dwóch tygodniach okrutna rzeczywistość: WSZYSTKIE banki odmówiły, uzasadnienie pojedynczo:
1. 1 x Nie akceptujemy przedsiębiorców z więcej niż 2 udziałami w firmach.
2. 3 x Nie przyjmujemy jednoosobowych dyrektorów generalnych.
3. 1 x Już posiadasz własność, więc nie finansujemy więcej.
4. 4 x Po prostu nie, bez dalszego uzasadnienia.
5. 2 x Sprawa jest w dziale analizy, to może potrwać kilka tygodni.
6. 6 x Nie finansujemy osób samozatrudnionych (jako wspólnik wpadasz w tę kategorię)
7. 2 x Twoja ocena ryzyka była negatywna. (kto wie dlaczego)
Jednak WSZYSTKIE banki zgodnie stwierdziły, że nie chodzi o zabezpieczenia, bo tych jest nadmiar!
Innymi słowy, żaden z banków, z którymi się kontaktowałem, nie chce mieć ze mną nic wspólnego!
Logicznie można by powiedzieć, no to pewnie wina leży po MOJEJ stronie. Oczywiście, to bym też powiedział, gdyby przekazał mi to obcy. A więc udałem się do biegłego rewidenta, który pracował wcześniej 26 lat w dziale kredytowym niemieckiego banku i przedstawiłem mu moje dokumenty. Kilka dni później zadzwonił do mnie i powiedział: Ja też tego nie rozumiem! Ponieważ takie przypadki zdarzają się ostatnio coraz częściej, może to wskazywać na pewien rodzaj zatoru kredytowego - on także nie rozumiał świata.
Żadne z banków nie powiedziało: zrób to lub tamto, to udałoby się załatwić - NIC!
Po to, aby jeszcze raz podkreślić główne punkty:
1. Nie mam negatywnego wpisu w Schufa.
2. Nigdy nie miałem komornika ani upadłości.
3. Poza pożyczką samochodową w wysokości 60 000 euro (miesięcznie 1800 euro) nie mam innych kredytów ani zobowiązań!
4. Szacuje się, że mam (realistycznie) majątek w wysokości około 2,5 mln euro.
5. Dochód brutto w wysokości około 150 000 euro rocznie.
6. Moje wszystkie konta (4) są na plusie (od 2000 do 19 000 euro).
7. Jestem w pełni zdrowy.
8. Nie mam wyroku skazującego.
9. I w ogóle jestem całkowicie normalnym typem...
Piszę to wszystko otwarcie, ponieważ tutaj, na szczęście, jestem anonimowy i może ktoś ma pomysł, co jeszcze można zrobić. Lub chociaż, aby dowiedzieć się, co jest nie tak.
Być może ktoś o kompetencjach bankowych przeczyta to i podejmie sprawę z innej perspektywy.
W przeciwnym razie, dziękuję za wasz czas i miłego dnia.
Pozdrowienia
Cola-Zero
PS. Prokurent naszej firmy wziął 3 miesiące temu 340 000 euro kredytu i w ciągu 2 tygodni dostał decyzję o finansowaniu. W nastroju, w jakim był, najchętniej poszedłbym do jego banku i zapytał, dlaczego on tak, a ja nie. Wtedy pewnie padłoby: Jesteś przecież samozatrudniony, a pan Prokurent jest zatrudniony... Moja odpowiedź: OK, JUTRO GO ZWALNIAM! A TERAZ?
Ale nie chcę go wrobić, choć byłbym ciekawy...
w ciągu ostatnich tygodni przeżyłem odyseję, która sprawiła, że ostatni, pozostały iskierka wiary w banki została we mnie zamrożona.
Usiądźcie wygodnie, nalać sobie kieliszek wina i czytajcie:
O mnie:
Mam około 40 lat, jestem dyrektorem i głównym udziałowcem trzech dobrze prosperujących firm (obrót roczny około 5 mln euro, około 40 pracowników) z branży przetwórstwa metali. Firma wraz z maszynami jest praktycznie niewykorzystana i ma marżę z obrotu wynosząca około 8%-10%, a szacunkowa wartość wynosi około 5 mln euro. Moje wynagrodzenie stałe wynosi miesięcznie 7500 euro netto plus dywidenda zysku, która zależy od sytuacji inwestycyjnej.
Ale dlaczego to wszystko piszę?
Ponieważ mam obecnie makabryczne podejście do banków!
Chciałem kupić bardzo ładne mieszkanie własnościowe, wspaniale położone za 300 000 euro, już miałem umówiony termin u notariusza. Myślałem, że pójdę do swojego banku i wszystko będzie szybko załatwione, przecież znają mnie przecież - ale był błąd!
Po przekazaniu mojej doradczyni wszystkich bilansów, rachunków zysków i strat, wyciągów z rejestru handlowego, umów udziałowców, wypisów z ksiąg wieczystych, próbki DNA (mały żart) i tak dalej, powiedziała, że prześle to dalej do działu wewnętrznego z pozytywną rekomendacją.
3 dni później dostałem ODPOWIEDŹ ODRZUCENIA z uzasadnieniem, że za mało zrobiłem dla mojej emerytury, a poza tym zawsze byłoby trudno z osobami z własną działalnością. Moja riposta, że bardzo dobrze zadbałem o swoją emeryturę, inwestując w nieruchomości (wszystkie spłacone), własność firmy i zakup fizycznego kruszcu, zignorowała z uwagą, że nie może tego właściwie ocenić. Wtedy powiedziałem, niech oceni to, co potrafi, poza tym mogę zabezpieczyć mieszkanie własnościowe swoimi aktywami kilkukrotnie. Powiedziała, że chodzi o coś zupełnie innego niż zabezpieczenia. Zapytałem, o co zatem chodzi? Cóż, odpowiedziała, że jako osoba samozatrudniona stanowisz dla nas znaczne ryzyko. Powoli zaczynałem tracić cierpliwość: Ale moi pracownicy dostaliby kredyt, prawda? Cóż, powiedziała nieco zgryźliwie, oni nie są tak ryzykowni, jak ocenia się osoby samozatrudnione. Rzuciłem telefonem w kąt... Teraz mam nowego Samsunga S4!
Pomyślałem, że miała jakieś dziwne narkotyki modowe, spróbowałem u innego banku. Zwróciłem się do solidnego pośrednika kredytowego, przekazałem mu 20-centymetrowy stos papierów i byłem całkowicie pewny, że teraz się uda. Powiedział również, że NIE POWINIEN TO BYĆ ŻADEN PROBLEM.
Po dwóch tygodniach okrutna rzeczywistość: WSZYSTKIE banki odmówiły, uzasadnienie pojedynczo:
1. 1 x Nie akceptujemy przedsiębiorców z więcej niż 2 udziałami w firmach.
2. 3 x Nie przyjmujemy jednoosobowych dyrektorów generalnych.
3. 1 x Już posiadasz własność, więc nie finansujemy więcej.
4. 4 x Po prostu nie, bez dalszego uzasadnienia.
5. 2 x Sprawa jest w dziale analizy, to może potrwać kilka tygodni.
6. 6 x Nie finansujemy osób samozatrudnionych (jako wspólnik wpadasz w tę kategorię)
7. 2 x Twoja ocena ryzyka była negatywna. (kto wie dlaczego)
Jednak WSZYSTKIE banki zgodnie stwierdziły, że nie chodzi o zabezpieczenia, bo tych jest nadmiar!
Innymi słowy, żaden z banków, z którymi się kontaktowałem, nie chce mieć ze mną nic wspólnego!
Logicznie można by powiedzieć, no to pewnie wina leży po MOJEJ stronie. Oczywiście, to bym też powiedział, gdyby przekazał mi to obcy. A więc udałem się do biegłego rewidenta, który pracował wcześniej 26 lat w dziale kredytowym niemieckiego banku i przedstawiłem mu moje dokumenty. Kilka dni później zadzwonił do mnie i powiedział: Ja też tego nie rozumiem! Ponieważ takie przypadki zdarzają się ostatnio coraz częściej, może to wskazywać na pewien rodzaj zatoru kredytowego - on także nie rozumiał świata.
Żadne z banków nie powiedziało: zrób to lub tamto, to udałoby się załatwić - NIC!
Po to, aby jeszcze raz podkreślić główne punkty:
1. Nie mam negatywnego wpisu w Schufa.
2. Nigdy nie miałem komornika ani upadłości.
3. Poza pożyczką samochodową w wysokości 60 000 euro (miesięcznie 1800 euro) nie mam innych kredytów ani zobowiązań!
4. Szacuje się, że mam (realistycznie) majątek w wysokości około 2,5 mln euro.
5. Dochód brutto w wysokości około 150 000 euro rocznie.
6. Moje wszystkie konta (4) są na plusie (od 2000 do 19 000 euro).
7. Jestem w pełni zdrowy.
8. Nie mam wyroku skazującego.
9. I w ogóle jestem całkowicie normalnym typem...
Piszę to wszystko otwarcie, ponieważ tutaj, na szczęście, jestem anonimowy i może ktoś ma pomysł, co jeszcze można zrobić. Lub chociaż, aby dowiedzieć się, co jest nie tak.
Być może ktoś o kompetencjach bankowych przeczyta to i podejmie sprawę z innej perspektywy.
W przeciwnym razie, dziękuję za wasz czas i miłego dnia.
Pozdrowienia
Cola-Zero
PS. Prokurent naszej firmy wziął 3 miesiące temu 340 000 euro kredytu i w ciągu 2 tygodni dostał decyzję o finansowaniu. W nastroju, w jakim był, najchętniej poszedłbym do jego banku i zapytał, dlaczego on tak, a ja nie. Wtedy pewnie padłoby: Jesteś przecież samozatrudniony, a pan Prokurent jest zatrudniony... Moja odpowiedź: OK, JUTRO GO ZWALNIAM! A TERAZ?
Ale nie chcę go wrobić, choć byłbym ciekawy...