- pt cze 22, 2007 7:44 am
W krytyce własnych spraw jesteśmy mistrzami. :lol: Wystarczy spojrzeć na świat za własne granice. Co powiecie na Sycylię i ich problem z mafią? Nie chcę tego oceniać, ale czytając dzisiejsze gazety z teatrem Unii Europejskiej, która nadal boryka się z konstytucją, Polską, która również chce uwzględnić ofiary z II wojny światowej... znów czuję się dobrze w granicach Szwajcarii. Oto raport NZZ z dzisiejszego ranka.
https://www.nzz.ch/2007/06/22/al/articleFACBC.html
https://www.swisstxt.ch/SF1/134-00.html
A tutaj interesujący artykuł w Weltwoche dotyczący Polski. Pozdrowienia, Rich
Póki co, Polska nie została utracona
Autor: Henryk M. Broder
Kryzys między Polską a Europą nie jest przypadkowy: dla Polaków jak zawsze chodzi o przetrwanie. Nie powinno się z tego robić żartów.
Obecnie trwa kryzys między Polską a Europą. Zwłaszcza niemieccy sąsiedzi Polaków nie rozumieją, co ich tak naprawdę niepokoi, dlaczego komplikują sobie życie i rzucają piasek w tryby Unii Europejskiej. Odpowiedź brzmi: ponieważ tak się nauczyli w ciągu swojej historii. Chodzi o przetrwanie.
To nie przypadek, że hymn narodowy zaczyna się od słów: Póki co Polska nie zginęła, póki my żyjemy! Przekonanie o ciągłym zagrożeniu, konieczności obrony ojczyzny i gotowości poświęcenia życia dla jej ochrony jest tak powszechne i naturalne w Polsce jak niedzielna msza.
Od upadku Bloku Wschodniego Polacy mogliby zrelaksować się i cieszyć nowym życiem. Polscy parlamentarzyści zasiadają w Parlamencie Europejskim, polscy żołnierze biorą udział w manewrach NATO, polscy przedsiębiorcy importują i eksportują wszystko, co produkowane lub konsumowane w Polsce.
Ale szczęśliwości i radości z życia Polacy nigdy nie nauczyli się odczuwać. I faktycznie, mieli na to niewiele okazji. Gdy nie byli podziałem, podporządkowaniem i złupieniem, starali się przynajmniej zachować wiarę i tożsamość kulturową.
Wiekowa walka ma swoje konsekwencje po dziś dzień. Z jednej strony Polacy są przekonani, że przez swoje cierpienia zostali ujarzmieni, przypisani do narodu przez samego Boga, z drugiej strony są nadmiernie wrażliwi i skłonni do oburzenia, gdy tylko poczują krztynę dyskryminacji.
Gdy Spielberg kręcił Lista Schindlera w Krakowie, media narzekały, że Żydzi są faworyzowani kosztem Polaków. Spielberg, jak czytamy wszędzie, powinien nakręcić film o cierpieniu i oporze Polaków, nie Żydów. A ci, którzy odwiedzili obóz Auschwitz w pierwszych latach dziewięćdziesiątych, który po wojnie został przemianowany na Muzeum Auschwitz i zdegradowany do atrakcji turystycznej, nie znaleźli wskazówek, że w największej fabryce śmierci Europy przetwarzano głównie Żydów. W pismach i tablicach pamiątkowych mowa była tylko o Polakach. Było to nieco nietrafne, ponieważ większość Żydów zamordowanych w Auschwitz była obywatelami polskimi. Ale także nie do końca słuszne, ponieważ gniew nazistów skierowany był nie przeciwko żydowskim Polakom, a przeciwko polskim Żydom.
I tak trwało długo, nim Polacy zaczęli się zmagać z częścią swojej historii, którą chcieliby zapomnieć: polskim antysemityzmem przed i po wojnie, który w 1946/47 roku przerodził się w pogromy.
W uroczystościach upamiętniających masakrę w Jedwabnem z 1941 roku, gdzie żydowska społeczność została wymordowana przez swoich polskich sąsiadów, a którą oficjalna polska narracja historyczna do niedawna przypisywała nazistom, doszło do brzydkich scen. Patriotyczni Polacy bronią fałszowania historii i fantazjują o niemiecko-żydowskiej intrydze przeciwko Polsce.
Już sam ironiczny, ale uzasadniony komentarz, że kultura polska opiera się głównie na dwóch filarach - alkoholizmie i antysemityzmie, jest postrzegany jako atak na polską godność. Oburzenie jest jeszcze większe, gdy braci Kaczyńskich, którzy nie omieszkują robić z siebie pośmiewiska, kojarzy się z odmianą ziemniaka. Nieprawdą jest, że Polacy nie mają poczucia humoru, po prostu nie lubią, gdy śmieje się z nich inny.
Za to posiadają wyrafinowane poczucie heroizmu. Prawie każdy Polak ma dziadka lub wujka, który był huzarem i próbował zatrzymać niemieckie czołgi. Atakować z koniem i ciągnąć szablę na nadjeżdżające niemieckie oddziały samochodowe, choć nie do końca odpowiada prawdziwym wydarzeniom historycznym, jest uosobieniem polskiego heroizmu.
Pizza coś, czego Polacy mają trudności z przyjęciem w teraźniejszości, bo chętniej przebywają w swojej przeszłości. Świecie Henryka Sienkiewicza i Adama Mickiewicza, Juliana Tuwima i Tadeusza Kościuszki. Ktoś ważny urządza swoje mieszkanie jak zminiaturyzowaną kopię folwarku rycerskiego. Wspaniale, gdy chodzi o stawienie oporu i przetrwanie w podziemiu, kuleją, gdy codzienność stawia przed nimi zbyt duże wymagania. A gdy naprawdę jest źle, śpiewają ze wszystkich sił: Póki co Polska nie zginęła, póki my żyjemy!