- ndz mar 16, 2014 7:07 pm
Byłam prawie świadkiem poważnego upadku.
Trochę naiwna, na pewno!
Myślałam, że jako zamężna kobieta mogę dostać kredyt bez mojego męża. Teraz nauczyłam się, że jako osoba samozatrudniona nie można dostać prywatnego kredytu z akceptowalnymi odsetkami. Kupiłam działkę i podpisałam umowę. Miałam ze sobą dokumenty księgowe z 2 lat i zostałam odrzucona przez kilka banków. Miałam dobry i zły rok finansowy. Żyję z tego, nie pozostawiając nigdy żadnych długów. Miałam kiedyś kredyt na budowę domu, wszystko spłaciłam przed terminem. Gdybym zabrała męża, miałabym szansę, ale dzięki.
Gdybym była zatrudniona i zabrała ze sobą trzy miesięczne wypłaty, nie byłoby problemu. Ale nawet te kredyty oferowane mi były do 3 razy wyższe od prywatnych. Wprowadziło mnie to w takie kłopoty, że prawie wyczerpałam moje konto firmowe i sprzedałam wszystko, co mogłam. Nawet moją rezerwę biżuterii. Teraz jeszcze czeka mnie podatek od nabywania nieruchomości oraz rachunek za notariusza i drżę, czy sobie poradzę.
Dla mnie jako kobiety biznesu to prawdziwe obciachowanie, mam jeszcze limit debetowy.
Dowiedziałam się, że pierwszy bank zrobił zapytanie do Biura Informacji Kredytowej i inne banki mogły mi w ciągu minut powiedzieć, że nie dostanę kredytu. Czuję się niemal jak margines społeczny. Jestem taka wściekła!
Czy istnieją jeszcze jakieś wiarygodne opcje?
Trochę naiwna, na pewno!
Myślałam, że jako zamężna kobieta mogę dostać kredyt bez mojego męża. Teraz nauczyłam się, że jako osoba samozatrudniona nie można dostać prywatnego kredytu z akceptowalnymi odsetkami. Kupiłam działkę i podpisałam umowę. Miałam ze sobą dokumenty księgowe z 2 lat i zostałam odrzucona przez kilka banków. Miałam dobry i zły rok finansowy. Żyję z tego, nie pozostawiając nigdy żadnych długów. Miałam kiedyś kredyt na budowę domu, wszystko spłaciłam przed terminem. Gdybym zabrała męża, miałabym szansę, ale dzięki.
Gdybym była zatrudniona i zabrała ze sobą trzy miesięczne wypłaty, nie byłoby problemu. Ale nawet te kredyty oferowane mi były do 3 razy wyższe od prywatnych. Wprowadziło mnie to w takie kłopoty, że prawie wyczerpałam moje konto firmowe i sprzedałam wszystko, co mogłam. Nawet moją rezerwę biżuterii. Teraz jeszcze czeka mnie podatek od nabywania nieruchomości oraz rachunek za notariusza i drżę, czy sobie poradzę.
Dla mnie jako kobiety biznesu to prawdziwe obciachowanie, mam jeszcze limit debetowy.
Dowiedziałam się, że pierwszy bank zrobił zapytanie do Biura Informacji Kredytowej i inne banki mogły mi w ciągu minut powiedzieć, że nie dostanę kredytu. Czuję się niemal jak margines społeczny. Jestem taka wściekła!
Czy istnieją jeszcze jakieś wiarygodne opcje?