- wt paź 21, 2014 6:53 am
Cześć Haitabu,
w dużej mierze zgadzam się z moimi poprzednikami. Zawsze, gdy państwowe dotacje odgrywają dużą rolę (również Riester, Rürupp itp.), inwestowanie kapitału należy traktować z dużą ostrożnością, jeśli chodzi o ocenę opłacalności! Poprzez dodatki i zachęty, obiekty inwestycyjne są zbyt pozytywnie oceniane, co zaciemnia rzeczywiste liczby.
Sprawność, czyli rzeczywiste przekształcenie energii wiatru na energię elektryczną, powinna wynosić około 25%-30%. Nie sprawdziłem tego dokładniej, ktoś mi tak powiedział. W przypadku energii słonecznej (fotowoltaika), sprawność wynosi maksymalnie 20%! Faktycznie produkcja energii odnawialnej jest jeszcze w bardzo wczesnym stadium (produkty bananowe dojrzewają dopiero u klienta;-)) i nie wszędzie wykorzystanie turbin wiatrowych czy ogniw słonecznych (przy takiej wydajności) jest odpowiednie. Wiatr i słońce nie są w każdej regionie niezawodnym czynnikiem, a ich dostępność jest bardzo zmienna.
Kolejnym istotnym czynnikiem wpływającym na zwrot z inwestycji jest (wysoka) cena zakupu turbiny wiatrowej, montaż i konserwacja.
Teraz musimy rozróżnić między klimatem a zużyciem energii.
Klimat. Nie znamy prawdziwych czynników, które wpływają na klimat. Pozostaje nam jedynie korzystanie z oficjalnych źródeł, za którymi stoi bardzo niewielu ludzi. Decyzja o wierze w te informacje pozostaje każdemu samemu. Ponad 6000 lat temu pustynia miała być oazą, a pół Niemiec miało być zalane kilka milionów lat temu! Wątpię, czy wtedy silniki spalinowe były odpowiedzialne za tę "katastrofę", o ile można to nazwać katastrofą. W szkole uczono nas, że Ziemia kilkakrotnie zmieniała klimat na przestrzeni lat... To, co jest dobre dla Ziemi, niekoniecznie jest dobre dla ludzi, i odwrotnie... Dlatego kwestia klimatu zawsze będzie gorącym tematem do rozmów!
Energia. Moim zdaniem istnieje więcej faktów na temat zużycia energii niż na temat klimatu. Zasoby energii są dość mierzalne, a moim zdaniem długoterminowe rozwiązanie nie leży ani w paliwach kopalnych, ani w energii jądrowej. Optymiści uważają, że zawsze będzie wystarczająco dużo wymienionych zasobów do produkcji energii. Większość polityków również zalicza się do optymistów. Polityk ma cykl swojej kadencji trwającej 4-5 lat i może skupiać się na ponownym wyborze. Musi więc zaangażować się w działanie i podejmować tylko popularne tematy. Trudno jest wprowadzić politykę na ponad 50, 100 czy nawet ponad 1000 lat i nikt naprawdę nie chce zająć się tak gigantycznym problemem jak kwestia energetyczna. Jeżeli zaczniemy rozważać alternatywy dopiero po wyczerpaniu istniejących zasobów energetycznych, to spowoduje to początkowo cofnięcie nas do średniowiecza. Piękne smartfony i tablety przestaną działać, latarnie uliczne przestaną świecić, lodówki przestaną chłodzić, samochody nie będą mogły jeździć, a ciągniki potrzebne do orki staną w miejscu... Czy komunikacja za pomocą dymu będzie możliwa i czy orka za pomocą byka zamiast ciągnika będzie wystarczająca, tego nikomu nie życzymy.
Jako lekturę chętnie polecam „The Coming Economic Collapse” autorstwa Stephena Leeba.
Parki wiatrowe z pewnością są świetną inwestycją w przyszłość, ale w chwili obecnej niekoniecznie są (finansowo) opłacalne! Jeśli po dokładniejszym zbadaniu znane są (zmienności zwrotu) i specyficzne dla danego projektu fakty, i osoba ta jest przekonana, to w porządku! Ale jeśli ktoś inwestuje bez zastanowienia, nie jest to w porządku!