- śr sie 27, 2014 1:35 pm
Cześć drodzy użytkownicy forum,
Zarejestrowałem się tutaj, aby ewentualnie otrzymać porady lub Wasze opinie. Jestem wdzięczny za każdy rodzaj odpowiedzi!
Ja (29 lat), pracownik z miesięcznym (netto) wynagrodzeniem około 3000€ +/- 500€. Dzięki pozostałym rachunkom, pozostaje mi średnio dodatkowe 700€ miesięcznie, które jednak nie chcę doliczać do mojego wynagrodzenia.
Obecnie dostępny kapitał: 130.000€
Obecne formy inwestycji:
- Oszczędności mieszkaniowe 50.000€ (2%), jest wypełnione nieco ponad 50% i na razie jest pozostawione
- Emerytura Riester (maksymalna kwota miesięczna)
- dodatkowe ubezpieczenie emerytalne
- Fundusze akcyjne (zwiększone ryzyko) plan oszczędzania z miesięcznym wkładem 200€
- Akcje (działam bardzo ostrożnie i z zyskiem miesięcznym około 100€ jestem zadowolony)
Stałe koszty:
- ubezpieczenie samochodu (paliwo można zaniedbać, ponieważ samochód służbowy jest rzadko używany)
- Przychody do emerytury, fundusze akcyjne (patrz wyżej) oraz standardowe ubezpieczenia.
- Dodatkowe wydatki: maksymalnie 200€/miesiąc (wszystko inne jest pokryte przez rachunki)
Dziedzictwo:
Jest, ale nie chcę go uwzględniać. Jest to takie mówiąc potocznie "niech nie idzie w błoto".
Moją myślą jest teraz zakupienie 2 lub 3 małych mieszkań z dostępnym kapitałem i pozostałą kwotę sfinansować kredytem, który będzie pokrywany z czynszów. Chodzi o mieszkania dla studentów, które w tym mieście cieszą się sporym zainteresowaniem. Więc ryzyko pustostanu jest niskie.
Mogę liczyć od góry na dół i od prawej do lewej, ale ostatecznie zysk zacząłby się po około 10 latach przed przejściem na emeryturę.
Jednakże należy dodać, że obecnie dzięki mojemu prywatnemu ubezpieczeniu emerytalnemu i standardowej emeryturze otrzymałbym już 2.500€ miesięcznie.
Ostatecznie moje dostępne środki kapitałowe zmniejszyłyby się do zera, a ja obrałbym drogę, na której w przyszłości byłoby to już tylko o oszczędzaniu, aby mieć dodatkowe źródło dochodów na starsze lata (dla mnie dość dużej emerytury).
Uważam, że nakłady i zyski nie są w tej samej proporcji. Co o tym sądzicie?
Kolejne przemyślenie:
Kupno domu/mieszkania, wynajem i późniejsze użycie własne w razie potrzeby. Widzę tu wadę, że później może się okazać, że w ogóle nie chcę lub nie mogę już mieszkać w tym obiekcie, a raczej w tej okolicy (miejsce pracy, partnerka...). Oczywiście można ponownie sprzedać, ale może to potrwać i zawsze trzeba brać pod uwagę utratę wartości.
Kolejne przemyślenie:
Ładne wynajmowane mieszkanie i po prostu wygodne życie...
Jak widzicie, obecnie jestem trochę w powietrzu i dlatego z całego serca przyjmuję każdą radę i sugestię!
Co jeszcze jest ważne: Nie mam zamiaru pracować w tej pracy do emerytury. Więc w przyszłości raczej mniejsze zarobki, ale nadal powyżej przeciętnego.
P.S. Proszę, nie atakujcie mnie... nie jestem specjalistą finansowym ani specjalistą od nieruchomości, ale pewnie już to zauważyliście
Zarejestrowałem się tutaj, aby ewentualnie otrzymać porady lub Wasze opinie. Jestem wdzięczny za każdy rodzaj odpowiedzi!
Ja (29 lat), pracownik z miesięcznym (netto) wynagrodzeniem około 3000€ +/- 500€. Dzięki pozostałym rachunkom, pozostaje mi średnio dodatkowe 700€ miesięcznie, które jednak nie chcę doliczać do mojego wynagrodzenia.
Obecnie dostępny kapitał: 130.000€
Obecne formy inwestycji:
- Oszczędności mieszkaniowe 50.000€ (2%), jest wypełnione nieco ponad 50% i na razie jest pozostawione
- Emerytura Riester (maksymalna kwota miesięczna)
- dodatkowe ubezpieczenie emerytalne
- Fundusze akcyjne (zwiększone ryzyko) plan oszczędzania z miesięcznym wkładem 200€
- Akcje (działam bardzo ostrożnie i z zyskiem miesięcznym około 100€ jestem zadowolony)
Stałe koszty:
- ubezpieczenie samochodu (paliwo można zaniedbać, ponieważ samochód służbowy jest rzadko używany)
- Przychody do emerytury, fundusze akcyjne (patrz wyżej) oraz standardowe ubezpieczenia.
- Dodatkowe wydatki: maksymalnie 200€/miesiąc (wszystko inne jest pokryte przez rachunki)
Dziedzictwo:
Jest, ale nie chcę go uwzględniać. Jest to takie mówiąc potocznie "niech nie idzie w błoto".
Moją myślą jest teraz zakupienie 2 lub 3 małych mieszkań z dostępnym kapitałem i pozostałą kwotę sfinansować kredytem, który będzie pokrywany z czynszów. Chodzi o mieszkania dla studentów, które w tym mieście cieszą się sporym zainteresowaniem. Więc ryzyko pustostanu jest niskie.
Mogę liczyć od góry na dół i od prawej do lewej, ale ostatecznie zysk zacząłby się po około 10 latach przed przejściem na emeryturę.
Jednakże należy dodać, że obecnie dzięki mojemu prywatnemu ubezpieczeniu emerytalnemu i standardowej emeryturze otrzymałbym już 2.500€ miesięcznie.
Ostatecznie moje dostępne środki kapitałowe zmniejszyłyby się do zera, a ja obrałbym drogę, na której w przyszłości byłoby to już tylko o oszczędzaniu, aby mieć dodatkowe źródło dochodów na starsze lata (dla mnie dość dużej emerytury).
Uważam, że nakłady i zyski nie są w tej samej proporcji. Co o tym sądzicie?
Kolejne przemyślenie:
Kupno domu/mieszkania, wynajem i późniejsze użycie własne w razie potrzeby. Widzę tu wadę, że później może się okazać, że w ogóle nie chcę lub nie mogę już mieszkać w tym obiekcie, a raczej w tej okolicy (miejsce pracy, partnerka...). Oczywiście można ponownie sprzedać, ale może to potrwać i zawsze trzeba brać pod uwagę utratę wartości.
Kolejne przemyślenie:
Ładne wynajmowane mieszkanie i po prostu wygodne życie...
Jak widzicie, obecnie jestem trochę w powietrzu i dlatego z całego serca przyjmuję każdą radę i sugestię!
Co jeszcze jest ważne: Nie mam zamiaru pracować w tej pracy do emerytury. Więc w przyszłości raczej mniejsze zarobki, ale nadal powyżej przeciętnego.
P.S. Proszę, nie atakujcie mnie... nie jestem specjalistą finansowym ani specjalistą od nieruchomości, ale pewnie już to zauważyliście