- czw wrz 18, 2014 2:12 pm
Cześć wszystkim,
uważam, że dwa tygodnie temu popełniłem wielki błąd. Dostałem 11 000 euro z ubezpieczenia na życie i wpłaciłem je na moje konto oszczędnościowe w Sparkasse. Podczas jednej z wizyt w banku, pracownica zasugerowała mi umówienie spotkania z moim doradcą finansowym, aby zainwestować te pieniądze. Muszę przyznać, że nie mam zbyt dużego doświadczenia w tych sprawach (co bardzo sobie teraz wyrzucam) i od dawna jestem klientem Sparkasse, dlatego miałem duże zaufanie do tego banku. Na spotkaniu doradca po rozmowach zalecił mi zainwestowanie pieniędzy w fundusz mieszany Deka. Przekonał mnie do tego i powiedział, że jest to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż trzymanie pieniędzy na koncie oszczędnościowym. Zgodziłem się, ponieważ wszystko brzmiało dla mnie dobrze i byłam zadowolona, że moje pieniądze zostały zainwestowane. Jednak gdy przypadkowo porozmawiałam z innym doradcą finansowym, ten przypomniał mi sumienie i powiedział, że zainwestowanie w Fundusze inwestycyjne Deka to zły pomysł, ponieważ mają one niewielką marżę zysku, a bank i Deka pobierają 5% opłat na początku. Ponadto, akcje są już tak wysoko wycenione, że prawdopodobnie spadną. Doradził mi jak najszybciej wypłacić fundusz i zapytać doradcę, czy 5% mogą zostać zwrócone na zasadzie wyłącznie dobrej woli. Wiedział, że Sparkasse czasami tak robi. Dlatego zalecił mi argumentować, że jestem studentką i nie mam dużo pieniędzy. Nawet jeśli nie odzyskam pieniędzy, powinnam według niego zlikwidować fundusz, ponieważ zyski są zbyt niskie a w końcu z dużym prawdopodobieństwem stracę pieniądze. Bardzo się sobie wyrzucam, ponieważ jestem studentką, mam 25 lat i powinnam to wiedzieć lepiej. Po prostu zaufałam doradcy, choć to brzmi idiotycznie, ponieważ był w moim wieku i wszystko brzmiało dobrze. W tej chwili jestem kompletnie zdezorientowana co mam teraz zrobić i jestem bardzo zestresowana. W końcu stracę 500 euro, jeśli teraz zlikwiduję fundusz. Chciałabym zapytać, co mi radzicie robić lub co mam powiedzieć swojemu doradcy podczas naszego spotkania w najbliższy czwartek, ponieważ nie mam pojęcia, jak podejść do tego tematu. Czuję się jakby ktoś próbował mnie oszukać, ponieważ wykorzystano moją niewiedzę. Wiem, że takie rzeczy zdarzają się zapewne codziennie, ale dla mnie to jest mała katastrofa, także dlatego, że bardzo obwiniam samą siebie za moją ignorancję. Z góry dziękuję za wasze odpowiedzi.
Z poważaniem
Neutrogena
uważam, że dwa tygodnie temu popełniłem wielki błąd. Dostałem 11 000 euro z ubezpieczenia na życie i wpłaciłem je na moje konto oszczędnościowe w Sparkasse. Podczas jednej z wizyt w banku, pracownica zasugerowała mi umówienie spotkania z moim doradcą finansowym, aby zainwestować te pieniądze. Muszę przyznać, że nie mam zbyt dużego doświadczenia w tych sprawach (co bardzo sobie teraz wyrzucam) i od dawna jestem klientem Sparkasse, dlatego miałem duże zaufanie do tego banku. Na spotkaniu doradca po rozmowach zalecił mi zainwestowanie pieniędzy w fundusz mieszany Deka. Przekonał mnie do tego i powiedział, że jest to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż trzymanie pieniędzy na koncie oszczędnościowym. Zgodziłem się, ponieważ wszystko brzmiało dla mnie dobrze i byłam zadowolona, że moje pieniądze zostały zainwestowane. Jednak gdy przypadkowo porozmawiałam z innym doradcą finansowym, ten przypomniał mi sumienie i powiedział, że zainwestowanie w Fundusze inwestycyjne Deka to zły pomysł, ponieważ mają one niewielką marżę zysku, a bank i Deka pobierają 5% opłat na początku. Ponadto, akcje są już tak wysoko wycenione, że prawdopodobnie spadną. Doradził mi jak najszybciej wypłacić fundusz i zapytać doradcę, czy 5% mogą zostać zwrócone na zasadzie wyłącznie dobrej woli. Wiedział, że Sparkasse czasami tak robi. Dlatego zalecił mi argumentować, że jestem studentką i nie mam dużo pieniędzy. Nawet jeśli nie odzyskam pieniędzy, powinnam według niego zlikwidować fundusz, ponieważ zyski są zbyt niskie a w końcu z dużym prawdopodobieństwem stracę pieniądze. Bardzo się sobie wyrzucam, ponieważ jestem studentką, mam 25 lat i powinnam to wiedzieć lepiej. Po prostu zaufałam doradcy, choć to brzmi idiotycznie, ponieważ był w moim wieku i wszystko brzmiało dobrze. W tej chwili jestem kompletnie zdezorientowana co mam teraz zrobić i jestem bardzo zestresowana. W końcu stracę 500 euro, jeśli teraz zlikwiduję fundusz. Chciałabym zapytać, co mi radzicie robić lub co mam powiedzieć swojemu doradcy podczas naszego spotkania w najbliższy czwartek, ponieważ nie mam pojęcia, jak podejść do tego tematu. Czuję się jakby ktoś próbował mnie oszukać, ponieważ wykorzystano moją niewiedzę. Wiem, że takie rzeczy zdarzają się zapewne codziennie, ale dla mnie to jest mała katastrofa, także dlatego, że bardzo obwiniam samą siebie za moją ignorancję. Z góry dziękuję za wasze odpowiedzi.
Z poważaniem
Neutrogena