- czw lis 06, 2014 6:43 pm
Cześć,
ponieważ moje bankowie są tak niewzruszone, że nie chcą nawet trochę ustąpić... mam inny pomysł.
Poprzednio: według Bundesgerichtshofu i specjalisty prawa finansowego, klauzule odstąpienia od umowy są wadliwe. Bank ma inne zdanie. Inne oferty kredytowe nie są dla mnie dostępne... z wyraźną wskazówką, że jestem odstępcą. Tylko z tego powodu! Tak więc jestem w zawieszeniu, a mój bank o tym wie.
Hasło: tymczasowo akceptować odstępnienie
Mój pomysł: poproszę bank o podanie kwoty, za którą mnie uwolni. Pozostały kredyt + odszkodowanie za wcześniejszą spłatę. Prawo, aby jakoś wyjść z kredytu (odbierając odszkodowanie za wcześniejszą spłatę) wynika z faktu, że połowa kredytu zostanie przekazana mojej partnerce (sprzedaż).
Żadny inny bank nie powinien mieć teraz moralnego problemu z złożeniem mi oferty na tę kwotę. W ich oczach nie jestem odstępcą.
Kiedy wszystko będzie gotowe, WTEDY wysunę kartę odstąpienia od umowy i skieruję bank do sądu.
Nie ma mowy o ugodzie. Testuję to od pół roku. Potwierdzają mi to również lokalni prawnicy.
Jakieś pomysły na pułapki ze strony banku? Czy w nim być może trzeba podpisać nowe zobowiązanie, że tracę wszystkie prawa obywatelskie, jeśli uiszczam odszkodowanie za wcześniejszą spłatę z błędnymi informacjami o prawie do odstąpienia od umowy?
Co o tym myślicie?
Pozdrowienia,
reddler
ps. Kluczowy element umowy kredytowej mógłby być jednorazowa nadpłata w wysokości odszkodowania za wcześniejszą spłatę...
ponieważ moje bankowie są tak niewzruszone, że nie chcą nawet trochę ustąpić... mam inny pomysł.
Poprzednio: według Bundesgerichtshofu i specjalisty prawa finansowego, klauzule odstąpienia od umowy są wadliwe. Bank ma inne zdanie. Inne oferty kredytowe nie są dla mnie dostępne... z wyraźną wskazówką, że jestem odstępcą. Tylko z tego powodu! Tak więc jestem w zawieszeniu, a mój bank o tym wie.
Hasło: tymczasowo akceptować odstępnienie
Mój pomysł: poproszę bank o podanie kwoty, za którą mnie uwolni. Pozostały kredyt + odszkodowanie za wcześniejszą spłatę. Prawo, aby jakoś wyjść z kredytu (odbierając odszkodowanie za wcześniejszą spłatę) wynika z faktu, że połowa kredytu zostanie przekazana mojej partnerce (sprzedaż).
Żadny inny bank nie powinien mieć teraz moralnego problemu z złożeniem mi oferty na tę kwotę. W ich oczach nie jestem odstępcą.
Kiedy wszystko będzie gotowe, WTEDY wysunę kartę odstąpienia od umowy i skieruję bank do sądu.
Nie ma mowy o ugodzie. Testuję to od pół roku. Potwierdzają mi to również lokalni prawnicy.
Jakieś pomysły na pułapki ze strony banku? Czy w nim być może trzeba podpisać nowe zobowiązanie, że tracę wszystkie prawa obywatelskie, jeśli uiszczam odszkodowanie za wcześniejszą spłatę z błędnymi informacjami o prawie do odstąpienia od umowy?
Co o tym myślicie?
Pozdrowienia,
reddler
ps. Kluczowy element umowy kredytowej mógłby być jednorazowa nadpłata w wysokości odszkodowania za wcześniejszą spłatę...