Owszem, istnieją tego rodzaju pisma (oczywiście sformułowane inaczej, ze względu na inne powody), także dla inwestorów w modele uczestnictwa w różnorodnych wydaniach. Mówią o a, ale pomijają b.
Oczywiście było już wystarczająco (lub za dużo) takich pism dotyczących modeli uczestnictwa. Ale nie miały one na sobie napisu GWARANCJA, który jest sugerowany w przypadku ubezpieczeń na życie. Przyczyną tego było zazwyczaj przestępcza działalność lub zbyt duży dźwignięcie kapitałowe.
Cytat z Matthew Pryor
Ponieważ tak chętnie i szeroko podkreślają model fundacji, z zadowoleniem przyjmuję fakt, że ciągle upierają się oni, aby wskazać różnice między miliardową fundacją a małym inwestorem:
- instytucjonalnemu inwestorowi są dostępne zupełnie inne możliwości
Nie koniecznie. To zależy od ich polityki inwestycyjnej. Poza tym, oczywiście, duże ilości pieniędzy otrzymują również rabaty hurtowe. Tak jest niemal w każdym rodzaju handlu. Ale czy przecież nie kupujemy jajek w sklepie, bo tam nie dostajemy zniżki hurtowej?
Ten, kto nie kupuje w dużych ilościach, kupuje w detalu. Wtedy płaci więcej niż w hurtowni, ale nadal dostaje towary tej samej jakości.
Cytat z Matthew Pryor
- z tego wynika również różnica, że horyzont czasowy inwestycji dla prywatnego małego inwestora jest zazwyczaj ograniczony, dla fundacji nie
To prawda. Ale także fundacje inwestują na określony okres czasu i reinwestują pieniądze, które np. po 10 latach powracają z inwestycji. Przy horyzoncie czasowym inwestycji wynoszącym 10 lat lub więcej (np. emerytury), terminy są wystarczająco długie (o czym świadczy moja już opublikowana kalkulacja ryzyka).
Cytat z Matthew Pryor
- Fundacje podlegają zupełnie innym warunkom podatkowym niż prywatni inwestorzy
Również to prawda. Ale to tautologia. Co chcesz przez to powiedzieć? Większy zysk brutto pomniejszony o podatki oznacza również większy zysk netto.
Teraz zupełnie nie rozumiem tego zarzutu. Jeśli odnosisz się do
zwolnienia z podatku na stare umowy ubezpieczenia na życie, powiem:
8% zysku brutto => 6% zysku netto > 3,5% zysku ze składu wyrównawczego,
którą obecnie Allianz (jeszcze...) oferuje.
Cytat z Matthew Pryor
Spróbuj inwestować swoimi 100
euro oszczędności (lub nawet wymienionymi przez TO 40 000
euro) odpowiednio w PE. Powodzenia.
Żaden problem. Zgodnie z zasadą bezpieczeństwo poprzez dywersyfikację zainwestowałbym jedynie 10 000
euro z nich w fundusz PE, około 15 000
euro w fundusz nieruchomości, 10 000
euro w zarządzanie aktywami i 5000
euro w udziały zyskowe/dłużne.
(To ostatnie wspominam świadomie, ponieważ zawsze tak pięknie uwasają państwo, gdy zakręcają się państwu paznokcie :razz
Cytat z Matthew Pryor
Co również mnie drażni, to słabo przemyślany i uogólniony argument dotyczący kosztów (20% na składkę). Sami wiecie, że to nie odpowiada prawdzie i wymaga analizy przypadku indywidualnego. W przypadku Cosmos Direct, Europy lub ogólnie taryf netto, nigdy nie znajdziesz takich proporcji kosztów. Takie ogólne stwierdzenia należy zatem najlepiej uważać za mylące. Byłoby również rozsądne i uzasadnione w dyskusji różnicować między produktami inwestycyjnymi (np. Cosmos Direct Invest) i produktami ubezpieczeniowymi, które mają na celu zapewnienie renty dożywotniej.
To powinien być minimalny standard dla pośrednika i rzeczowej dyskusji na ten temat.
Dopóki nie spełniają tych minimalnych wymagań, unikam takich dyskusji, brak mi w nich jakiejkolwiek podstawy.
Dlaczego znowu mówisz, że to nie odpowiada prawdzie?
Oczywiście odnoszę się do średniej wartości. Ale właśnie do ŚREDNIEJ wartości 20%. A co to jest w porównaniu do kosztów dodatkowych wynoszących od 9% do 15% w przypadku udziałów, które mimo tych kosztów generują przynajmniej dobrą stopę zwrotu?
Oczywiście istnieją nawet taryfy netto. Mają one mniejsze koszty, ale nadal nie generują zwrotu, prowadząc więc do rzeczywistej utraty majątku.
Nie chronią one ani przed niskimi stopami procentowymi, ani przed zastosowaniem §89 VAG.
Jeśli tak bardzo zależy ci na dowodach:
*** CYTAT:***
Według Ökotest przyczyną słabego wyniku polis są przede wszystkim wysokie koszty. Według próby koszty wynosiły średnio 20 procent. W jednym przpadku, dotyczącym starej polisy z długim okresem trwania i bardzo niskimi składkami, koszty wyliczono nawet do 46 procent składki. Testy uznają jednak malejące koszty firm. W latach 60. i 70. koszty wynosiły według raportu 31 procent.
***
Źródło: Handelsblatt, Artykuł: „Ubezpieczenia na życie jako emerytura nie są odpowiednie”
Data: 28.08.2013 16:45, Aktualizacja: 29.08.2013, 12:32
***
1. Ważne było mi, aby przypomnieć, co tzw. produkty gwarantowane jak ubezpieczenia na życie również mogą dostarczać:
całkowity utratę. Czy musi to być uwzględnione w prospekcie? NIE.
2. Z drugiej strony istnieją uczestnictwa, które są tak skonstruowane, że z powodu zawartej substancji sam w sobie praktycznie niemożliwa jest całkowita utrata. Niemniej jednak, w prospekcie trzeba ostrzegać przed fikcyjnym ryzykiem całkowitej utraty.
3. To nie tylko miliardowe fundacje inwestują w uczestnictwo. Jestem sam wiceprezesem niewielkiej fundacji i zarządzam kapitałem w wysokości prawie 400 000
euro. 20% z nich jest zainwestowanych w fundusze private equity. Dlaczego? Skorzystaliśmy z porad banku Sparcassee; jeśli poszlibyśmy za jego radami, mielibyśmy do dyspozycji około 4000
euro. To byłoby za mało. Dlatego wolimy postępować zgodnie z zaleceniami, jakie bank Sparcassee udziela własnym instytucjom i pracownikom, gdy chodzi o inwestycje w portfel A, czyli własne środki banków Sparcassee. Podsumowanie: Wysokie, stabilne dochody.
(W załączniku znajduje się ostatnia strona badania banków Sparcassee dotyczącego private equity z 2006 r. w formacie pdf).
Nawiasem mówiąc:
W tym roku tylko z 2 z 5 funduszy private equity fundacji dostajemy 5000
euro (dobrych 10%) dywidend. To już więcej niż 4000
euro, które mielibyśmy do dyspozycji na cały kapitał, gdybyśmy poszli za zaleceniami banku Sparcassee.
4. Istnieją również inni, którzy nie są miliarderami i inwestują w uczestnictwa, udziały zyskowe i inne formy inwestycji. Kilka przykładów to:
Klasztor Münzer Schwarzach na pewno nie ma miliardów, ale od dawna inwestuje w private equity (PE). Fundacja Ruch nie ma również miliardów i wykorzystuje różne uczestnictwa i udziały zyskowe.
W załączeniu dotyczące PE znajduje się pdf z wywiadem dla WiWo z ówczesnym dyrektorem finansowym Benke ze Fundacji Hertie).
Zgadzam się całkowicie z jednym: zaczyna być nużąco.
Masz swoje ubezpieczenia i czujesz się z nimi dobrze. To wspaniałe. Oni też muszą żyć z czegoś. Ja i moi klienci działamy jednak inaczej, czujemy się z tym lepiej i cieszymy się realnym wzrostem majątku. Dla każdego jest coś na tym świecie, a ta różnorodność sprawia, że życie jest wartosćiowe i ekscytujące.
Szkoda, że właśnie ci, którzy nie mają takich dużych pieniędzy, nie potrafią z nich skorzystać, co ostatecznie prowadzi do większego rozwarstwienia między bogatymi a biednymi. Ale ci ludzie również są kowalami swojego losu, szczęścia lub nieszczęścia.
Bardzo smutne jest, gdy ktoś ponosi odpowiedzialność za kogoś innego i potem (moim zdaniem) nie działa odpowiednio. Zwłaszcza odpowiedzialność za dzieci powinna skłaniać do choć razą analizy tematu, nawet jeśli nie jest to popularny temat.
Ale to wszystko nie wpłynie na świat i jutro słońce znów wstanie.
Chcę zakończyć cytat z wywiadu z Süddeutsche Zeitung z ojcem Anselmem Grün, którego trudności po tyłuć:
****************************
Źródło: sueddeutsche.de Rozmowa o pieniądzach (3): Anselm Grün Pieniądz... Wiadomości polityczne, kulturalne, gospodarcze i sportowe - Süddeutsche.de
****************************
SZ: Teraz masz dużo do czynienia z pieniędzmi.
Grün: To, co mnie kręci, to kreatywność. Wiele klasztorów po prostu nie ma
dobrych pomysłów. Najpierw źle gospodarują, potem narzekają. Ale nigdy
nie przemęczają głowy. Jak powiedział wielki teolog Karl Rahner:
Lenistwo myślenia nie jest darem Ducha Świętego. W latach osiemdziesiątych
wziąłem
kredyt i dobrze zainwestowałem te pieniądze.
SZ: Co myśleli o tym twoi bracia w klasztorze?
Grün: Reakcje w klasztorze były katastrofalne: Jak to możliwe, że ktoś pomnaża
pieniądze zadłużając się? Przecież ktoś przy tym musi przegrać!
Wtedy tłumaczyłem, dlaczego Szwajcarzy mają tyle pieniędzy, że mogą je tanio pożyczać, a Stany Zjednoczone potrzebują tylu pieniędzy, że muszą to drogo pożyczać. Ale to było męczące.
******************************************
Życzę ci i wszystkim, którzy dotarli aż tutaj i/lub wytrwali,
miłego tygodnia
