Właściwie jestem zdania, że informacja o funduszu gwarancyjnym depozytów w przypadku bankructwa banku (mamy już takie przypadki: bank Herstatt) byłaby wystarczająca.
A teraz rozwija się scenariusz, że fundusz gwarancyjny depozytów także mógłby zbankrutować, a obietnica pana Merkel, choć uznaję, że tylko ustna, również nie jest warta dźwięku, który ja słyszę.
Jeśli państwo w takim przypadku nie może pomóc, wchodziłaby do gry najprawdopodobniej EBC (patrz Grecja). A jeśli również oni zbankrutują, najprawdopodobniej do gry wkraczałby MFW. Jeśli i oni zbankrutują, pieniądze mogłyby po prostu zniknąć. A wyciągając wniosek, że nic nie jest pewne... No cóż...
Oczywiście można to też zrobić.
I właśnie to jest błędne... Obietnica pani Merkel jest tylko chwilowym stanem... Jutro wszystko może znowu być inne, tak jak w przypadku bankructwa państwa. (Dopóki jestem urzędującym, w Niemczech nie będzie opłat drogowych

)
Ponadto, EBC itp. mogą wesprzeć małe kraje jak Grecja, ale czy byliby w stanie podnieść na nogi kraj jak Niemcy, mam bardzo poważne wątpliwości... Zwłaszcza gdy nikt nie będzie już mógł wpłacać takich kwot do EBC ani za nie ręczyć. (biorąc pod uwagę, że jeśli Niemcy zbankrutują, inne kraje również zbankrutują)
A co do funduszu gwarancyjnego depozytów... Nie jestem pewien, czy w ogóle poradziłby sobie z bankructwem dwóch dużych banków w Europie.... A dwa to naprawdę niewiele, jako przykład.