Ponieważ lepiej jest obnażyć się, kiedy jesteśmy zależni od banków, moja decyzja dotycząca własnego mieszkania (!!) jest jasna: Płacić tyle, ile możliwe, i brać
kredyt tylko wtedy, gdy jest to konieczne.
Jeśli trzeba zapłacić 120 000
euro za nieruchomość wraz z dodatkowymi kosztami, a na koncie mamy tę kwotę i jeszcze więcej (lub możemy ją łatwo odzyskać bez strat): 120 000
euro płacimy
Jeśli tylko brakuje nam trochę, można wziąć krótkoterminowy
kredyt ratalny, który może być rozważany nawet w przypadku krótkotrwałego kryzysu finansowego po zakupie. Zaletą tutaj (ewentualnie także w przypadku
kredytu odnawialnego) jest to, że koszty mogą być wyższe, ale dodatkowe koszty są znacznie niższe.
Czy kiedykolwiek i gdziekolwiek stopy procentowe będą wysokie, pozostaje niewiadomą. Co do pewnego jest to, że każdego miesiąca tracimy na różnicy między stopą debetową a stopą
kredytu. Tak samo pewne jest to, że teraz co miesiąc można odkładać kwotę odsetek i kapitału i w ciągu roku już zgromadzić rozsądną kwotę.
Pieniądze, które ewentualnie nie zostały użyte do zakupu nieruchomości, można traktować jako kapitał do spekulacji - nawet jeśli leżą na rachunku oszczędnościowym (bo liczymy na zyski). Jeszcze większym ryzykiem byłoby inwestowanie w
USD i finansowanie domu w CHF.
JA bym tego nie zrobił.
Gość