- czw lut 18, 2016 3:15 pm
Uwielbione forum,
Jestem tu nowy i mam nadzieję, że możecie mi pomóc. Od pewnego czasu ciągle martwię się, prawdopodobnie i mam nadzieję, że zupełnie na darmo. Nie jestem nawet pewien, czy opisana przeze mnie sytuacja jest w ogóle naruszeniem, dlatego chciałbym poznać Waszą opinię, by móc uspokoić swoje niepokoje.
Podczas przeglądania stron trafiłem na (zagraniczną) witrynę, na której można za pomocą karty kredytowej wpłacić pieniądze na założone konto (czyli dokonać wpłaty na konto klienta firmy), aby móc później płacić anonimowo. Przypuszczam, że działa to podobnie jak PayPal.
W każdym razie można tam wybierać tylko spośród gotowych kwot: 20$, 50$, 100$ i 200$. Wybrałem raz 20$ i sięgnąłem po obie moje karty kredytowe. Wpisałem wszystko prawidłowo, numer karty kredytowej, datę ważności oraz trzycyfrowy kod bezpieczeństwa z tyłu karty. Następnie pojawiło się pole, w którym należało podać dane do faktury, czyli adres, nazwisko, itp.
Ze względów prywatności, a także dlatego, że jestem nowy w dziedzinie bankowości internetowej i kart kredytowych (odnedawna je posiadam), wpisałem tam fałszywe dane, ponieważ pomyślałem, że jeśli przekazuję im pieniądze z mojej karty, które trafiają tylko na to konto i są dla mnie tam dostępne, to po co im potrzebne są moje dane adresowe? Ale bardzo ważne: numer karty kredytowej, data ważności i kod zabezpieczający były POPRAWNE, ponieważ chciałem, aby kwota została pobrana z mojej karty, a nie z obcej. W skrócie, podałem po prostu fałszywe dane do faktury, ale faktycznie istotne dane do transakcji były prawidłowe!
Następnie otrzymałem komunikat ze strony internetowej, który brzmiał: Te informacje są rejestrowane w przypadku oszustwa/sporu. (Zapisali moje adres IP). W przypadku oskarżenia o oszustwo lub spór, zostaniesz pozwany zgodnie z prawem amerykańskim lub międzynarodowym. Siedziba firmy znajduje się prawdopodobnie na Florydzie.
Od tego momentu kompletnie straciłem zimną krew, ponieważ z natury jestem bardzo łatwo przerażony i być może trochę paranoiczny. Zrobiło mi się bardzo niedobrze, ponieważ zacząłem obawiać się, że wprowadzenie fałszywych danych do faktury może zostać uznane za oszustwo i absolutnie nie chcę się w to mieszac, zwłaszcza nie w USA, gdzie kary są dosyć surowe.
Natychmiast skontaktowałem się z działem obsługi tej strony za pomocą e-maila, wyjaśniłem, że przypadkowo podałem fałszywe dane do faktury i chciałem ponownie się zalogować, aby je poprawić, ale moje konto zostało tymczasowo zablokowane.
Otrzymałem odpowiedź, że ze względu na bezpieczeństwo i środki ostrożności, które mam nadzieję zrozumiesz, przesłali mi formularz pocztą elektroniczną, w którym mam zweryfikować swoją kartę kredytową, czyli numer, informacje do faktury, datę ważności, itp., oraz dołączyć do tego dokument potwierdzający tożsamość z fotografią i podpisem.
Zrobiłem to, dołączyłem kopię swojego prawa jazdy, wypełniłem formularz poprawnie, tym razem wpisując właściwe dane do faktury (po prostu mój adres zamieszkania, bo tam również są wysyłane rozliczenia?) i odesłałem formularz. W odpowiedzi podziękowano mi i odblokowano moje konto. Powiedzieli jednak, że zweryfikowano tylko jedną z moich kart, tę, którą wcześniej użyłem, podczas gdy druga nadal jest zablokowana i muszę ponownie wypełnić ten formularz. (W przypadku drugiej karty również podałem fałszywe dane do faktury, ale numer i kod zabezpieczający były zawsze poprawne).
Również to zrobiłem i wysłałem. Dodatkowo przeprosiłem za wszelkie niedogodności i powiedziałem, że moim największym zmartwieniem jest udowodnienie, że jestem legalnym właścicielem tych kart kredytowych.
Od tamtego czasu niezmiennie zastanawiam się nad całą sprawą. Już i tak łatwo mnie zaniepokoić i być może jestem trochę przewrażliwiony, ale czy to faktycznie może być oszustwo? Ponieważ naprawdę istotne dane, takie jak numer karty kredytowej, data ważności i kod zabezpieczający, były poprawne i odnoszą się do moich dwóch kart kredytowych, które mam legalnie.
Próbuję ciągle się uspokoić, mówiąc sobie, że użyłem swoich własnych kart, kwota została pobrana Z MOJEJ karty, tylko dane do faktury były nieprawidłowe, ale przecież nikt nie ponosi z tego szkody, prawda? Przecież nie mogę oszukać samego siebie.
Co więcej, jest to dziwne: Dwie karty, z których obie zostały zweryfikowane, ponieważ wysłałem dokument ze swoim prawem jazdy jako dowodem tożsamości. Jednak druga karta nadal jest zablokowana i niezweryfikowana. Mimo to z obu kart pobrano po 20$, pomimo błędnych danych do faktury. Czy w związku z tym dane do faktury w ogóle mają znaczenie i czy właśnie bez potrzeby wpadam w panikę, skoro kwota została pobrana? Firma twierdzi, że otrzymała te kwoty, ale wciąż ich (jeszcze) nie widzę na moim rachunku online. Pojawiły się jedynie jako niezaksięgowane transfery.
Z mojego punktu widzenia teraz wszystko jest na miejscu, kwota została pobrana, nikt inny nie ponosi straty i koniec. Ta ostrzeżenie, które potem się pojawiło, bardzo mnie zmartwiło. I nie mogę pozbyć się myśli, że teraz ktoś mi coś zarzuca, że może nawet zostanę oskarżony przez USA o oszustwo lub coś w tym stylu.
Jednak to nie może być oszustwo, prawda? Pobrano mi pieniądze, te 20$ teraz są na koncie klienta tej firmy, to praktycznie wpłata, jak na konto PayPal, a z tymi wpłatami można potem płacić w firmie. Nie dokonałem jeszcze zakupów od firmy i teraz po całym stresie już tego nie chcę. Moje 20$ znajdują się teraz na tym koncie klienta.
Jak to wygląda? Czy wpadam teraz tylko w psychiczno-lękową spiralę? Mogę potwierdzić dokumentami bankowymi, że te dwie karty faktycznie należą do mnie, nie zrobiłem krzywdy nikomu, prawda?
Jaka zatem jest rola tych danych do faktury, skoro kwota została wyraźnie pobrana? Mimo to moje konto klienta zostało tymczasowo zablokowane po podejrzanych działaniach, dopóki nie zweryfikowałem mojej karty za pomocą formularza autoryzacyjnego i mojego prawa jazdy jako dowodu tożsamości.
Nie potrafię się uwolnić od tych myśli, że teraz ktoś ma do mnie pretensje.
Jestem tu nowy i mam nadzieję, że możecie mi pomóc. Od pewnego czasu ciągle martwię się, prawdopodobnie i mam nadzieję, że zupełnie na darmo. Nie jestem nawet pewien, czy opisana przeze mnie sytuacja jest w ogóle naruszeniem, dlatego chciałbym poznać Waszą opinię, by móc uspokoić swoje niepokoje.
Podczas przeglądania stron trafiłem na (zagraniczną) witrynę, na której można za pomocą karty kredytowej wpłacić pieniądze na założone konto (czyli dokonać wpłaty na konto klienta firmy), aby móc później płacić anonimowo. Przypuszczam, że działa to podobnie jak PayPal.
W każdym razie można tam wybierać tylko spośród gotowych kwot: 20$, 50$, 100$ i 200$. Wybrałem raz 20$ i sięgnąłem po obie moje karty kredytowe. Wpisałem wszystko prawidłowo, numer karty kredytowej, datę ważności oraz trzycyfrowy kod bezpieczeństwa z tyłu karty. Następnie pojawiło się pole, w którym należało podać dane do faktury, czyli adres, nazwisko, itp.
Ze względów prywatności, a także dlatego, że jestem nowy w dziedzinie bankowości internetowej i kart kredytowych (odnedawna je posiadam), wpisałem tam fałszywe dane, ponieważ pomyślałem, że jeśli przekazuję im pieniądze z mojej karty, które trafiają tylko na to konto i są dla mnie tam dostępne, to po co im potrzebne są moje dane adresowe? Ale bardzo ważne: numer karty kredytowej, data ważności i kod zabezpieczający były POPRAWNE, ponieważ chciałem, aby kwota została pobrana z mojej karty, a nie z obcej. W skrócie, podałem po prostu fałszywe dane do faktury, ale faktycznie istotne dane do transakcji były prawidłowe!
Następnie otrzymałem komunikat ze strony internetowej, który brzmiał: Te informacje są rejestrowane w przypadku oszustwa/sporu. (Zapisali moje adres IP). W przypadku oskarżenia o oszustwo lub spór, zostaniesz pozwany zgodnie z prawem amerykańskim lub międzynarodowym. Siedziba firmy znajduje się prawdopodobnie na Florydzie.
Od tego momentu kompletnie straciłem zimną krew, ponieważ z natury jestem bardzo łatwo przerażony i być może trochę paranoiczny. Zrobiło mi się bardzo niedobrze, ponieważ zacząłem obawiać się, że wprowadzenie fałszywych danych do faktury może zostać uznane za oszustwo i absolutnie nie chcę się w to mieszac, zwłaszcza nie w USA, gdzie kary są dosyć surowe.
Natychmiast skontaktowałem się z działem obsługi tej strony za pomocą e-maila, wyjaśniłem, że przypadkowo podałem fałszywe dane do faktury i chciałem ponownie się zalogować, aby je poprawić, ale moje konto zostało tymczasowo zablokowane.
Otrzymałem odpowiedź, że ze względu na bezpieczeństwo i środki ostrożności, które mam nadzieję zrozumiesz, przesłali mi formularz pocztą elektroniczną, w którym mam zweryfikować swoją kartę kredytową, czyli numer, informacje do faktury, datę ważności, itp., oraz dołączyć do tego dokument potwierdzający tożsamość z fotografią i podpisem.
Zrobiłem to, dołączyłem kopię swojego prawa jazdy, wypełniłem formularz poprawnie, tym razem wpisując właściwe dane do faktury (po prostu mój adres zamieszkania, bo tam również są wysyłane rozliczenia?) i odesłałem formularz. W odpowiedzi podziękowano mi i odblokowano moje konto. Powiedzieli jednak, że zweryfikowano tylko jedną z moich kart, tę, którą wcześniej użyłem, podczas gdy druga nadal jest zablokowana i muszę ponownie wypełnić ten formularz. (W przypadku drugiej karty również podałem fałszywe dane do faktury, ale numer i kod zabezpieczający były zawsze poprawne).
Również to zrobiłem i wysłałem. Dodatkowo przeprosiłem za wszelkie niedogodności i powiedziałem, że moim największym zmartwieniem jest udowodnienie, że jestem legalnym właścicielem tych kart kredytowych.
Od tamtego czasu niezmiennie zastanawiam się nad całą sprawą. Już i tak łatwo mnie zaniepokoić i być może jestem trochę przewrażliwiony, ale czy to faktycznie może być oszustwo? Ponieważ naprawdę istotne dane, takie jak numer karty kredytowej, data ważności i kod zabezpieczający, były poprawne i odnoszą się do moich dwóch kart kredytowych, które mam legalnie.
Próbuję ciągle się uspokoić, mówiąc sobie, że użyłem swoich własnych kart, kwota została pobrana Z MOJEJ karty, tylko dane do faktury były nieprawidłowe, ale przecież nikt nie ponosi z tego szkody, prawda? Przecież nie mogę oszukać samego siebie.
Co więcej, jest to dziwne: Dwie karty, z których obie zostały zweryfikowane, ponieważ wysłałem dokument ze swoim prawem jazdy jako dowodem tożsamości. Jednak druga karta nadal jest zablokowana i niezweryfikowana. Mimo to z obu kart pobrano po 20$, pomimo błędnych danych do faktury. Czy w związku z tym dane do faktury w ogóle mają znaczenie i czy właśnie bez potrzeby wpadam w panikę, skoro kwota została pobrana? Firma twierdzi, że otrzymała te kwoty, ale wciąż ich (jeszcze) nie widzę na moim rachunku online. Pojawiły się jedynie jako niezaksięgowane transfery.
Z mojego punktu widzenia teraz wszystko jest na miejscu, kwota została pobrana, nikt inny nie ponosi straty i koniec. Ta ostrzeżenie, które potem się pojawiło, bardzo mnie zmartwiło. I nie mogę pozbyć się myśli, że teraz ktoś mi coś zarzuca, że może nawet zostanę oskarżony przez USA o oszustwo lub coś w tym stylu.
Jednak to nie może być oszustwo, prawda? Pobrano mi pieniądze, te 20$ teraz są na koncie klienta tej firmy, to praktycznie wpłata, jak na konto PayPal, a z tymi wpłatami można potem płacić w firmie. Nie dokonałem jeszcze zakupów od firmy i teraz po całym stresie już tego nie chcę. Moje 20$ znajdują się teraz na tym koncie klienta.
Jak to wygląda? Czy wpadam teraz tylko w psychiczno-lękową spiralę? Mogę potwierdzić dokumentami bankowymi, że te dwie karty faktycznie należą do mnie, nie zrobiłem krzywdy nikomu, prawda?
Jaka zatem jest rola tych danych do faktury, skoro kwota została wyraźnie pobrana? Mimo to moje konto klienta zostało tymczasowo zablokowane po podejrzanych działaniach, dopóki nie zweryfikowałem mojej karty za pomocą formularza autoryzacyjnego i mojego prawa jazdy jako dowodu tożsamości.
Nie potrafię się uwolnić od tych myśli, że teraz ktoś ma do mnie pretensje.