- pn wrz 05, 2016 1:25 pm
Cześć,
jak się niedawno okazało, zostałem źle doradzony w sprawie mojej emerytury. Od rozpoczęcia pracy zawodowej w 2014 roku płacę składki na emeryturę Riester. Mój doradca nie zauważył jednak, że jestem ubezpieczony w funduszu emerytalnym, a nie w ubezpieczeniu emerytalnym z ustawowego ubezpieczenia społecznego i w rezultacie nie otrzymuję żadnego wsparcia. Dopiero teraz, z informacją od urzędu skarbowego, stało się to widoczne.
Teraz mój doradca wyjaśnił mi, że wszystko poszło nie po jego myśli, ale mimo to istnieje nadal korzyść, mianowicie to, że spodziewam się pierwszego dziecka w lutym 2017 roku i od tego czasu będę mógł otrzymać dodatek dla dzieci.
Więc moje pierwsze pytanie brzmi: czy faktycznie go otrzymam? Czy to działa podobnie jak z dofinansowaniem, że nie mam do niego prawa? Niestety nie znalazłem na ten temat informacji w sieci.
Zgodnie z dalszym planem, według doradcy, podczas urlopu macierzyńskiego mogę obniżyć swoją składkę do 60 € / rok, ponieważ nie ma dochodu. Następnie można pozostawić umowę w zawieszeniu.
Jeśli jednak dobrze zrozumiałem informacje znalezione w sieci, nie otrzymam już dodatku dla dzieci, jeśli umowa zostanie zawieszona. Oznacza to dla mnie, że otrzymałbym dodatek tylko raz.
Jeśli umowa nie zostanie zawieszona, to po powrocie do pracy muszę ponownie płacić normalną dla mnie kwotę, ponieważ składka jest zawsze obliczana na podstawie dochodu z poprzedniego roku. Prawda?
Dla mnie pojawia się pytanie: czy to naprawdę się opłaca? Zwolnienie widocznie ma mało sensu, jak przeczytałem, lepiej poczekać do wieku emerytalnego. Czy kontynuować mimo braku wsparcia, ale z dodatkiem dla dzieci?
Czy ktoś ma jakiś pomysł dla mnie?
jak się niedawno okazało, zostałem źle doradzony w sprawie mojej emerytury. Od rozpoczęcia pracy zawodowej w 2014 roku płacę składki na emeryturę Riester. Mój doradca nie zauważył jednak, że jestem ubezpieczony w funduszu emerytalnym, a nie w ubezpieczeniu emerytalnym z ustawowego ubezpieczenia społecznego i w rezultacie nie otrzymuję żadnego wsparcia. Dopiero teraz, z informacją od urzędu skarbowego, stało się to widoczne.
Teraz mój doradca wyjaśnił mi, że wszystko poszło nie po jego myśli, ale mimo to istnieje nadal korzyść, mianowicie to, że spodziewam się pierwszego dziecka w lutym 2017 roku i od tego czasu będę mógł otrzymać dodatek dla dzieci.
Więc moje pierwsze pytanie brzmi: czy faktycznie go otrzymam? Czy to działa podobnie jak z dofinansowaniem, że nie mam do niego prawa? Niestety nie znalazłem na ten temat informacji w sieci.
Zgodnie z dalszym planem, według doradcy, podczas urlopu macierzyńskiego mogę obniżyć swoją składkę do 60 € / rok, ponieważ nie ma dochodu. Następnie można pozostawić umowę w zawieszeniu.
Jeśli jednak dobrze zrozumiałem informacje znalezione w sieci, nie otrzymam już dodatku dla dzieci, jeśli umowa zostanie zawieszona. Oznacza to dla mnie, że otrzymałbym dodatek tylko raz.
Jeśli umowa nie zostanie zawieszona, to po powrocie do pracy muszę ponownie płacić normalną dla mnie kwotę, ponieważ składka jest zawsze obliczana na podstawie dochodu z poprzedniego roku. Prawda?
Dla mnie pojawia się pytanie: czy to naprawdę się opłaca? Zwolnienie widocznie ma mało sensu, jak przeczytałem, lepiej poczekać do wieku emerytalnego. Czy kontynuować mimo braku wsparcia, ale z dodatkiem dla dzieci?
Czy ktoś ma jakiś pomysł dla mnie?