W przypadku wielu ludzi przyznanie debetu dyspozycyjnego skłania ich do przekroczenia stanu konta. W literaturze także twierdzi się, że u osób regularnie przekraczających stan konta, limit debetu dyspozycyjnego przyjmuje psychologiczne wartość 0. Innymi słowy,
konto przekroczone do limitu jest odczuwane jak
konto bez przyznanego debetu dyspozycyjnego z saldem 0 EUR.
W młodym wieku miałam przyznany debet dyspozycyjny i mogę potwierdzić, że powyższe nie jest wyssane z palca... Obecnie nie korzystam już z debetu dyspozycyjnego ...
Faktycznie jest w tym trochę prawdy. W bardzo młodym wieku, jeszcze za czasów niemieckiej marki, także mi to się przytrafiło.
Wcześniej bardzo szybko ulegałam tej pokusie i myślałam no dobrze, masz jeszcze trochę.
Do dziś mam mały prywatny debet na wypadek nagłej potrzeby. Wynosi on 500 €.
Jednak od dziesięcioleci nie korzystałam z niego. A więc nie generuje mi też żadnych kosztów. Gdyby sam fakt przyznania już generował koszty, to bym go zerwała.
Znam także ludzi, którzy tkwią w pułapce debetu. Pensja zapełnia
konto do poziomu 0 €, i tak toczy się koło życia.
Jednak dzięki nowym normom dotyczącym udzielania
kredytów, banki muszą teraz interweniować i oferować doradztwo w zakresie obniżania kosztów, jeśli ktoś korzysta z debetu w mojej opinii powyżej 75%. Czy samo spotkanie doradcze jest jednak pomocne, mam wątpliwości.
Pozdrowienia,
Heidi