Cześć,
znaleźliśmy
Dom, który chcemy kupić i odbyliśmy już kilka rozmów dotyczących finansowania.
Mam pewne ważne pytanie.
Czy w czasach niskich stóp procentowych bardziej opłaca się wybrać jak najdłuższy okres kredytowania i spłacać jak najwięcej, czy może lepiej jest zabezpieczyć sobie korzystne saldo poprzez zintegrowane
konto oszczędnościowe na
kredyt gotówkowy, czy może faktycznie nie da się tego tak łatwo odpowiedzieć?
Dziękuję z góry za opinie!
Cześć,
ja bym sugerował, żebyś porównał obie alternatywy w swoim konkretnym przypadku na podstawie ofert finansowania. Dzięki temu lepiej zobaczysz, jakie zalety i wady mają obie opcje. Zawsze lepiej jest porównywać alternatywy na podstawie konkretnych, sensownych danych liczbowych (np. pozostałe zadłużenie po zakończeniu okresu obrotu odsetkami, koszty odsetek w trakcie okresu obrotu odsetkami, ...) niż tylko na podstawie argumentów językowych.
Jeśli np. pozostałe zadłużenie po zakończeniu okresu obrotu odsetkami jest wyższe, ryzyko również jest wyższe. Jeśli koszty odsetek są wyższe, to również koszty są wyższe. Moim zdaniem ostatecznie jest to ocena ryzyka i kosztów.
W mojej umowie kredytowej zawarte jest mniej więcej, że bank może zażądać zastępczego zabezpieczenia, jeśli sytuacja majątkowa kredytobiorcy się pogorszy. Jak to ocenić? Na przykład, jeśli ceny nieruchomości spadną, a tym samym również wartość zabezpieczenia hipotecznego spadnie. Czy bank może w trakcie okresu obrotu odsetkami zażądać zastępczego zabezpieczenia, jeśli np. nowa wartość zabezpieczenia hipotecznego jest w niekorzystnym stosunku do bieżącego pozostałego zadłużenia? Jakie mogą być tego konsekwencje?
Można np. dla obu alternatyw stworzyć harmonogram spłaty, uwzględniający wszystkie koszty. Może to być wyzwanie, jeśli koncept obejmuje np. wiele
kredytów o różnych warunkach lub dodatkowy plan oszczędnościowy na
kredyt gotówkowy. Można również uwzględnić dodatkowe spłaty w harmonogramie spłaty lub drugą wersję harmonogramu spłaty. Jednak warto upewnić się, że dodatkowe spłaty będą faktycznie realizowane, a to jest trochę spekulacji...
Osobiście postępowałbym w taki sposób, że wolałbym spłacić jak najszybciej. Wziąłbym również tylko taki
kredyt, który mógłbym spłacić szybko. Oznacza to, że
kredyt miałby określony stosunek do kapitału własnego, mojej możliwej raty kredytowej i spłaty oraz wartości (wartość rynkowa i wartość zabezpieczenia hipotecznego) nieruchomości. Ze względu na prostotę, wolałbym finansowanie składające się z jednego
kredytu.
Pozdrowienia