- wt kwie 11, 2017 8:05 am
Witam forumowicze,
przedstawiam dość długi tekst, proszę, niech nie umkniecie go w analizie, chcę naprawdę tylko rozważyć nasze możliwości.
Aktualnie wynajmujemy mieszkanie za 988€ miesięcznie i jesteśmy zainteresowani zakupem nowego mieszkania na sprzedaż w centrum Kolonii. Mieszkanie ma prawie 100 mkw., znajduje się w dzielnicy Zollstock w Kolonii i kosztuje 430 000€. Czynsz wynosi 236€ miesięcznie. Kupującymi byłbym ja i moja żona. Chcielibyśmy również zamieszkać w tym miejscu.
Na temat naszych życiowych okoliczności:
Pracuję w firmie audytorskiej i zarabiam prawie 2600€ netto miesięcznie w nieokreślonym stosunku pracy. Dodatkowo otrzymuję premię w wysokości około 4000€ rocznie oraz opłacone nadgodziny, których wysokość zależy od stopnia obłożenia. Moi koledzy informowali mnie, że można oczekiwać rocznych zarobków z nadgodzin w wysokości 5-10 tys. euro, jeśli nie zamieni się ich na dni urlopowe. Ponieważ wysokość ta jest trudna do oszacowania, wykluczyłbym ją z ewentualnej nadpłaty.
Żona zarabia prawie 2150€ netto miesięcznie i ma również stałe zatrudnienie w większej firmie.
W zeszłym roku, w kwietniu, kupiłem mieszkanie wraz z przyjacielem. Cena wynosiła 360 000€ i zostało sfinansowane w 100%. Rata wynosi 1350€. Całkowite koszty, wliczając gaz, prąd, internet i czynsz, wynoszą 1725€. Mieszkanie jest wynajmowane w pełni umeblowane. W pierwszych sześciu miesiącach osiągnęliśmy średni miesięczny przychód z najmu w wysokości 4000€ i nadwyżkę wynoszącą prawie 1000€. Tendencja wzrostowa. Oznacza to, że od czasu rozpoczęcia wynajmu pod koniec września nie wpłaciłem sam ani jednego euro, a dodatkowo miesięcznie zarabiam znaczną kwotę. Dlatego nie uważam miesięcznej raty w wysokości 1350€, którą powinniśmy dzielić z partnerem, za obciążenie, ponieważ faktycznie nie płacę jej od września. Od maja 2017 nie będziemy też pobierać pieniędzy z konta domowego, dzięki czemu będziemy mogli zbudować zdrowy fundusz na utrzymanie i ewentualne straty z najmu. Straty z najmu są u nas praktycznie wykluczone, ponieważ popyt jest bardzo duży, a ze względu na nasz model biznesowy możemy bardzo elastycznie reagować na rynek. Straty z najmu mogą wynikać tylko z odwołania rezerwacji przez gości lub nieprzewidywalnych katastrof, które uniemożliwią wynajem. Jednak jeśli ktoś zrezygnuje, popyt w niektórych dniach w Kolonii jest tak duży, że można otrzymać nową rezerwację tego samego dnia. Ponadto jesteśmy dobrze ubezpieczeni na większość katastrof, więc przewiduję niewielkie straty.
Odnośnie zobowiązań:
- Mam prywatny kredyt w wysokości prawie 24 000€. Miesięczna rata to 670€. Planowany koniec spłaty to sierpień 2020 roku. Ponieważ zaciągnąłem ten kredyt z oprocentowaniem na poziomie około 7%, rozważam refinansowanie go na korzystniejsze warunki. Chciałbym zmniejszyć wysokość raty do poniżej 400€, co oczywiście wydłuży okres spłaty.
- Dług z tytułu kredytu studenckiego: Obecnie pozostało około 8400€, które spłacam miesięcznie bez odsetek w wysokości 100€.
- kredyt studencki KFW: Obecnie pozostało około 2500€, spłacam miesięcznie 120€.
- ubezpieczenie od niezdolności do pracy: 130€
- ubezpieczenie dodatkowe stomatologiczne:20€
- Ubezpieczenia domu, ochrony prawnej i odpowiedzialności cywilnej: 40€
Moja żona nie ma zobowiązań. Ma również oszczędności na tzw. mieszkaniowy plan oszczędnościowy w wysokości 10 000€. Nasz kapitał własny wystarczyłby tylko na pokrycie kosztów dodatkowych związanych z zakupem w wysokości ponad 30k€ oraz nowej kuchni. Dlatego potrzebowalibyśmy finansowania w 100%.
Moje pytania:
1) Czy powinienem najpierw spłacić wszystkie moje prywatne zobowiązania, czy zakup w 2018 roku miałby sens?
2) Jakie jest sensowne rozwiązanie, refinansowanie i przedłużenie okresu kredytu osobistego? Co jest lepsze? Mniejsza rata czy krótszy okres spłaty?
Z jednej strony chciałbym uniknąć zakupu w momencie wzrostu stóp procentowych. Z drugiej strony chcielibyśmy spełnić marzenie o nowym mieszkaniu, ale bez konieczności wynajmowania. W Kolonii za takie mieszkanie trzeba zapłacić prawie tyle samo co za czynsz w wysokości 1500€. Wydaje mi się, że z naszym dochodem powinniśmy radzić sobie z ratą w wysokości 1500€. Z czynszem wynosiłoby to więc 1736€, co stanowi 36% naszych dochodów netto.
To był długi tekst, mam nadzieję, że udało się wam stworzyć obraz sytuacji. Chciałbym dodać, że jestem dość zdecydowany na ryzyko, ponieważ nie martwię się zbytnio o utratę pracy, co ma różne powody. Być może ktoś uzna to za szaleństwo.
Czekam na waszą opinię, choć obawiam się, że większość powie mi, że jestem zbyt nierozważny.
przedstawiam dość długi tekst, proszę, niech nie umkniecie go w analizie, chcę naprawdę tylko rozważyć nasze możliwości.
Aktualnie wynajmujemy mieszkanie za 988€ miesięcznie i jesteśmy zainteresowani zakupem nowego mieszkania na sprzedaż w centrum Kolonii. Mieszkanie ma prawie 100 mkw., znajduje się w dzielnicy Zollstock w Kolonii i kosztuje 430 000€. Czynsz wynosi 236€ miesięcznie. Kupującymi byłbym ja i moja żona. Chcielibyśmy również zamieszkać w tym miejscu.
Na temat naszych życiowych okoliczności:
Pracuję w firmie audytorskiej i zarabiam prawie 2600€ netto miesięcznie w nieokreślonym stosunku pracy. Dodatkowo otrzymuję premię w wysokości około 4000€ rocznie oraz opłacone nadgodziny, których wysokość zależy od stopnia obłożenia. Moi koledzy informowali mnie, że można oczekiwać rocznych zarobków z nadgodzin w wysokości 5-10 tys. euro, jeśli nie zamieni się ich na dni urlopowe. Ponieważ wysokość ta jest trudna do oszacowania, wykluczyłbym ją z ewentualnej nadpłaty.
Żona zarabia prawie 2150€ netto miesięcznie i ma również stałe zatrudnienie w większej firmie.
W zeszłym roku, w kwietniu, kupiłem mieszkanie wraz z przyjacielem. Cena wynosiła 360 000€ i zostało sfinansowane w 100%. Rata wynosi 1350€. Całkowite koszty, wliczając gaz, prąd, internet i czynsz, wynoszą 1725€. Mieszkanie jest wynajmowane w pełni umeblowane. W pierwszych sześciu miesiącach osiągnęliśmy średni miesięczny przychód z najmu w wysokości 4000€ i nadwyżkę wynoszącą prawie 1000€. Tendencja wzrostowa. Oznacza to, że od czasu rozpoczęcia wynajmu pod koniec września nie wpłaciłem sam ani jednego euro, a dodatkowo miesięcznie zarabiam znaczną kwotę. Dlatego nie uważam miesięcznej raty w wysokości 1350€, którą powinniśmy dzielić z partnerem, za obciążenie, ponieważ faktycznie nie płacę jej od września. Od maja 2017 nie będziemy też pobierać pieniędzy z konta domowego, dzięki czemu będziemy mogli zbudować zdrowy fundusz na utrzymanie i ewentualne straty z najmu. Straty z najmu są u nas praktycznie wykluczone, ponieważ popyt jest bardzo duży, a ze względu na nasz model biznesowy możemy bardzo elastycznie reagować na rynek. Straty z najmu mogą wynikać tylko z odwołania rezerwacji przez gości lub nieprzewidywalnych katastrof, które uniemożliwią wynajem. Jednak jeśli ktoś zrezygnuje, popyt w niektórych dniach w Kolonii jest tak duży, że można otrzymać nową rezerwację tego samego dnia. Ponadto jesteśmy dobrze ubezpieczeni na większość katastrof, więc przewiduję niewielkie straty.
Odnośnie zobowiązań:
- Mam prywatny kredyt w wysokości prawie 24 000€. Miesięczna rata to 670€. Planowany koniec spłaty to sierpień 2020 roku. Ponieważ zaciągnąłem ten kredyt z oprocentowaniem na poziomie około 7%, rozważam refinansowanie go na korzystniejsze warunki. Chciałbym zmniejszyć wysokość raty do poniżej 400€, co oczywiście wydłuży okres spłaty.
- Dług z tytułu kredytu studenckiego: Obecnie pozostało około 8400€, które spłacam miesięcznie bez odsetek w wysokości 100€.
- kredyt studencki KFW: Obecnie pozostało około 2500€, spłacam miesięcznie 120€.
- ubezpieczenie od niezdolności do pracy: 130€
- ubezpieczenie dodatkowe stomatologiczne:20€
- Ubezpieczenia domu, ochrony prawnej i odpowiedzialności cywilnej: 40€
Moja żona nie ma zobowiązań. Ma również oszczędności na tzw. mieszkaniowy plan oszczędnościowy w wysokości 10 000€. Nasz kapitał własny wystarczyłby tylko na pokrycie kosztów dodatkowych związanych z zakupem w wysokości ponad 30k€ oraz nowej kuchni. Dlatego potrzebowalibyśmy finansowania w 100%.
Moje pytania:
1) Czy powinienem najpierw spłacić wszystkie moje prywatne zobowiązania, czy zakup w 2018 roku miałby sens?
2) Jakie jest sensowne rozwiązanie, refinansowanie i przedłużenie okresu kredytu osobistego? Co jest lepsze? Mniejsza rata czy krótszy okres spłaty?
Z jednej strony chciałbym uniknąć zakupu w momencie wzrostu stóp procentowych. Z drugiej strony chcielibyśmy spełnić marzenie o nowym mieszkaniu, ale bez konieczności wynajmowania. W Kolonii za takie mieszkanie trzeba zapłacić prawie tyle samo co za czynsz w wysokości 1500€. Wydaje mi się, że z naszym dochodem powinniśmy radzić sobie z ratą w wysokości 1500€. Z czynszem wynosiłoby to więc 1736€, co stanowi 36% naszych dochodów netto.
To był długi tekst, mam nadzieję, że udało się wam stworzyć obraz sytuacji. Chciałbym dodać, że jestem dość zdecydowany na ryzyko, ponieważ nie martwię się zbytnio o utratę pracy, co ma różne powody. Być może ktoś uzna to za szaleństwo.
Czekam na waszą opinię, choć obawiam się, że większość powie mi, że jestem zbyt nierozważny.