- pt cze 02, 2017 6:15 am
Witajcie,
Niestety jestem w bardzo niefortunnej sytuacji.
W skrócie: około 8 lat temu kupiłem dwie mieszkania, jedno wynajęte (i nadal wynajmowane), drugie zajmowane przez siebie.
Kapitał własny w wysokości około 100 000,- został oczywiście wykorzystany na cele podatkowe do mieszkania zajmowanego przez siebie, podczas gdy mieszkanie wynajęte było w pełni sfinansowane.
doradca finansowy zasugerował mi wzięcie tzw. natychmiastowego kredytu hipotecznego na mieszkanie wynajęte, argumentując, że można go lepiej odliczyć podatkowo.
Polega to na wzięciu pełnego kredytu i zaczęciu odkładania pieniędzy na rachunek oszczędnościowy. kredyt zostaje spłacony razem po około 12 latach, gdy oszczędności osiągną odpowiedni poziom.
Zaufałem doradcy, przecież to jego praca, ale potem dowiedziałem się, że można to zrobić znacznie lepiej. To jednak inna historia!
Kolejnym pechem było zabezpieczenie kredytu hipotecznego na obu mieszaniach. Również w to zainwestowałem swoje zaufanie. Być może nie wystarczyło to przy pełnym sfinansowaniu wynajętego mieszkania.
Około 3 lata temu zacząłem budować i sprzedałem mieszkanie zajmowane przez siebie. Zabezpieczenie hipoteczne na obu mieszaniach, którego nikt nie brał pod uwagę, nagle stało się problemem przy sprzedaży, gdy brakowało około 33 000,- zabezpieczenia dla kredytu hipotecznego na wynajęte mieszkanie. Spłaciłem kredyt hipoteczny na mieszkanie zajmowane przez siebie z wysoką karą za wcześniejszą spłatę,
Bank przedstawił mi dwie możliwości.
1. Sprzedać mieszkanie i spłacić kredyt. Poniosłbym karę za wcześniejszą spłatę w wysokości około 30 000,-. Dodatkowo na zysk ze sprzedaży mieszkania (który wyniósłby prawie 100 000,-) musiałbym zapłacić podatki (ponieważ wynajmowałem je przez mniej niż 10 lat).
2. Zachować mieszkanie, ale zabezpieczyć kwotę 33 000,- na koncie bankowym, które następnie zostanie zastawione.
Oczywiście wybrałem opcję 2, ponieważ generalnie po 10 latach można zerwać umowę.
Aktualnie, przy obecnych stawkach procentowych, jest bardzo niekorzystnie trzymać taką kwotę na rachunku oszczędnościowym. Co miesiąc wpłacam około 440,- tylko na konto oszczędnościowe, co z kolei daje bankowi większe bezpieczeństwo.
Aby uzyskać dostęp do części tych pieniędzy, co roku staram się zmieniać zastawione konto, co daje mi możliwość zmniejszenia kwoty i odcięcia części. To bardzo długi proces.
Chciałbym jednak zachować (zastawione) konto i poprosiłem bank, który udzielił mi kredytu, o zmniejszenie zastawionej kwoty, aby móc ponownie skorzystać z części pieniędzy. Wystarczyłoby jedynie złożyć stosowne pismo do banku z danymi konta zastawionego.
Jednak już trwa to tygodniami. Na moje zapytania bank odpowiada, że przetwarzanie zajmuje tyle czasu.
Mam wrażenie, że dla banku to sprawa najniższego priorytetu. Dla mnie 5000,- to dużo pieniędzy!
Moje pytania: Czy muszę się z tym godzić i czy zmniejszenie zastawionej kwoty przez bank to jedynie gest dobrej woli, czy mogę wywierać większą presję, biorąc pod uwagę, że teraz mają oni większe zabezpieczenie i wysokość zastawionej kwoty nie jest uzasadniona.
Obawiam się, że bank, jeśli nacisnę bardziej i będę więcej pytania, zamknie sprawę i kwota zastawionego kredytu pozostanie na tym poziomie przez kolejne lata.
Czy istnieją inne sposoby, jakie mogę zaoferować bankowi jako zabezpieczenie, które muszą zaakceptować? ubezpieczenie na życie?
Dziękuję i pozdrawiam
Tobi
Niestety jestem w bardzo niefortunnej sytuacji.
W skrócie: około 8 lat temu kupiłem dwie mieszkania, jedno wynajęte (i nadal wynajmowane), drugie zajmowane przez siebie.
Kapitał własny w wysokości około 100 000,- został oczywiście wykorzystany na cele podatkowe do mieszkania zajmowanego przez siebie, podczas gdy mieszkanie wynajęte było w pełni sfinansowane.
doradca finansowy zasugerował mi wzięcie tzw. natychmiastowego kredytu hipotecznego na mieszkanie wynajęte, argumentując, że można go lepiej odliczyć podatkowo.
Polega to na wzięciu pełnego kredytu i zaczęciu odkładania pieniędzy na rachunek oszczędnościowy. kredyt zostaje spłacony razem po około 12 latach, gdy oszczędności osiągną odpowiedni poziom.
Zaufałem doradcy, przecież to jego praca, ale potem dowiedziałem się, że można to zrobić znacznie lepiej. To jednak inna historia!
Kolejnym pechem było zabezpieczenie kredytu hipotecznego na obu mieszaniach. Również w to zainwestowałem swoje zaufanie. Być może nie wystarczyło to przy pełnym sfinansowaniu wynajętego mieszkania.
Około 3 lata temu zacząłem budować i sprzedałem mieszkanie zajmowane przez siebie. Zabezpieczenie hipoteczne na obu mieszaniach, którego nikt nie brał pod uwagę, nagle stało się problemem przy sprzedaży, gdy brakowało około 33 000,- zabezpieczenia dla kredytu hipotecznego na wynajęte mieszkanie. Spłaciłem kredyt hipoteczny na mieszkanie zajmowane przez siebie z wysoką karą za wcześniejszą spłatę,
Bank przedstawił mi dwie możliwości.
1. Sprzedać mieszkanie i spłacić kredyt. Poniosłbym karę za wcześniejszą spłatę w wysokości około 30 000,-. Dodatkowo na zysk ze sprzedaży mieszkania (który wyniósłby prawie 100 000,-) musiałbym zapłacić podatki (ponieważ wynajmowałem je przez mniej niż 10 lat).
2. Zachować mieszkanie, ale zabezpieczyć kwotę 33 000,- na koncie bankowym, które następnie zostanie zastawione.
Oczywiście wybrałem opcję 2, ponieważ generalnie po 10 latach można zerwać umowę.
Aktualnie, przy obecnych stawkach procentowych, jest bardzo niekorzystnie trzymać taką kwotę na rachunku oszczędnościowym. Co miesiąc wpłacam około 440,- tylko na konto oszczędnościowe, co z kolei daje bankowi większe bezpieczeństwo.
Aby uzyskać dostęp do części tych pieniędzy, co roku staram się zmieniać zastawione konto, co daje mi możliwość zmniejszenia kwoty i odcięcia części. To bardzo długi proces.
Chciałbym jednak zachować (zastawione) konto i poprosiłem bank, który udzielił mi kredytu, o zmniejszenie zastawionej kwoty, aby móc ponownie skorzystać z części pieniędzy. Wystarczyłoby jedynie złożyć stosowne pismo do banku z danymi konta zastawionego.
Jednak już trwa to tygodniami. Na moje zapytania bank odpowiada, że przetwarzanie zajmuje tyle czasu.
Mam wrażenie, że dla banku to sprawa najniższego priorytetu. Dla mnie 5000,- to dużo pieniędzy!
Moje pytania: Czy muszę się z tym godzić i czy zmniejszenie zastawionej kwoty przez bank to jedynie gest dobrej woli, czy mogę wywierać większą presję, biorąc pod uwagę, że teraz mają oni większe zabezpieczenie i wysokość zastawionej kwoty nie jest uzasadniona.
Obawiam się, że bank, jeśli nacisnę bardziej i będę więcej pytania, zamknie sprawę i kwota zastawionego kredytu pozostanie na tym poziomie przez kolejne lata.
Czy istnieją inne sposoby, jakie mogę zaoferować bankowi jako zabezpieczenie, które muszą zaakceptować? ubezpieczenie na życie?
Dziękuję i pozdrawiam
Tobi