- wt cze 20, 2017 7:27 am
Witam wszystkich,
wkrótce w rozmowie zostanie mi zaoferowany samochód służbowy jako część wynagrodzenia (szef księgowości już mi o tym wspomniał, abyśmy mogli wcześniej przemyśleć tę kwestię). Dokładne szczegóły jeszcze nie są mi znane, ale zastanawiam się, czy w ogólności dla mnie się opłaca.
Moje obecne wynagrodzenie podstawowe wynosi 3166 EUR (38 tys. EUR rocznie) bez premii świątecznych ani urlopowych.
Liczę, że cena brutto samochodu wynosi około 25-30 tys. EUR, co skutkowałoby przybliżoną stratą netto w wysokości około 300-400 EUR. Moja codzienna trasa do pracy wynosi około 100 km (50 km w jedną stronę).
Jeśli co miesiąc zaoszczędzę 250 EUR na samochód i będę miała wydatki na paliwo w wysokości 100 EUR, wydaje się, że się to opłaca (ubezpieczenie i inne koszty tutaj jeszcze nie są uwzględnione). Jeśli jednak coś się stanie w życiu prywatnym, mam zawsze możliwość skorzystania z tych oszczędności w nagłych wypadkach. Z firmowym samochodem taka możliwość odpada.
Kwestia warsztatu nie jest u mnie tak pilna, ponieważ mam dobrego przyjaciela mechanika, który zawsze będzie dbał o moje auto.
Jednakże rozważam, czy nie zrównoważyć tej straty netto poprzez dostosowanie wynagrodzenia w rozmowie, tak aby po wszystkim nie ponosić straty (ewentualnie maksymalnie 100 EUR) i otrzymać samochód służbowy. Jestem obeznana z wszystkimi obowiązkami w księgowości i praktycznie już jestem szefem, ponieważ rzeczywisty kierownik coraz bardziej się wycofuje i nieco gubi się w codziennej pracy oraz wszystkich kulisach. Byłoby to moją tajną bronią podczas rozmowy, zwłaszcza że było to zauważone już przy ostatnich zamknięciach, gdy mnie nie było, i praca zaczęła kuleć. Ponadto ukończyłam w styczniu 2017 r. szkolenie w zakresie księgowości finansowej i mam nadzieję na podwyżkę wynagrodzenia z tego tytułu (u nas podwyżki zawsze są na koniec roku). Ale tak jak rozumiem, zgodnie z 1% opodatkowaniem brutto musiałoby zostać podniesione, co skutkowałoby jedynie wyższymi odpisami? tj. 3166 + 1% + odległość?
Czy uważacie zatem, że moje oczekiwania są zbyt wygórowane? Macie jakieś dalsze wskazówki, które mógłbym podać w rozmowie?
Jestem nieco zdezorientowana w tej kwestii. Mam nadzieję na kilka przydatnych i cennych wskazówek.
Z góry dziękuję!
wkrótce w rozmowie zostanie mi zaoferowany samochód służbowy jako część wynagrodzenia (szef księgowości już mi o tym wspomniał, abyśmy mogli wcześniej przemyśleć tę kwestię). Dokładne szczegóły jeszcze nie są mi znane, ale zastanawiam się, czy w ogólności dla mnie się opłaca.
Moje obecne wynagrodzenie podstawowe wynosi 3166 EUR (38 tys. EUR rocznie) bez premii świątecznych ani urlopowych.
Liczę, że cena brutto samochodu wynosi około 25-30 tys. EUR, co skutkowałoby przybliżoną stratą netto w wysokości około 300-400 EUR. Moja codzienna trasa do pracy wynosi około 100 km (50 km w jedną stronę).
Jeśli co miesiąc zaoszczędzę 250 EUR na samochód i będę miała wydatki na paliwo w wysokości 100 EUR, wydaje się, że się to opłaca (ubezpieczenie i inne koszty tutaj jeszcze nie są uwzględnione). Jeśli jednak coś się stanie w życiu prywatnym, mam zawsze możliwość skorzystania z tych oszczędności w nagłych wypadkach. Z firmowym samochodem taka możliwość odpada.
Kwestia warsztatu nie jest u mnie tak pilna, ponieważ mam dobrego przyjaciela mechanika, który zawsze będzie dbał o moje auto.
Jednakże rozważam, czy nie zrównoważyć tej straty netto poprzez dostosowanie wynagrodzenia w rozmowie, tak aby po wszystkim nie ponosić straty (ewentualnie maksymalnie 100 EUR) i otrzymać samochód służbowy. Jestem obeznana z wszystkimi obowiązkami w księgowości i praktycznie już jestem szefem, ponieważ rzeczywisty kierownik coraz bardziej się wycofuje i nieco gubi się w codziennej pracy oraz wszystkich kulisach. Byłoby to moją tajną bronią podczas rozmowy, zwłaszcza że było to zauważone już przy ostatnich zamknięciach, gdy mnie nie było, i praca zaczęła kuleć. Ponadto ukończyłam w styczniu 2017 r. szkolenie w zakresie księgowości finansowej i mam nadzieję na podwyżkę wynagrodzenia z tego tytułu (u nas podwyżki zawsze są na koniec roku). Ale tak jak rozumiem, zgodnie z 1% opodatkowaniem brutto musiałoby zostać podniesione, co skutkowałoby jedynie wyższymi odpisami? tj. 3166 + 1% + odległość?
Czy uważacie zatem, że moje oczekiwania są zbyt wygórowane? Macie jakieś dalsze wskazówki, które mógłbym podać w rozmowie?
Jestem nieco zdezorientowana w tej kwestii. Mam nadzieję na kilka przydatnych i cennych wskazówek.
Z góry dziękuję!