- sob lut 28, 2009 11:02 am
Na giełdach panuje zła atmosfera. Musimy przygotować się na dalsze spadki cen akcji.
Oto interesujący raport z Tagesanzeiger.
Giełdy na dole, a poprawa nie widać
Upadek notowań na giełdach jest bezprecedensowy. Każdy obywatel kraju uprzemysłowionego stracił dotychczas 21 000 USD. Zanim straty zostaną odrobione, minie jeszcze wiele lat.
Ta tydzień zapisuje smutny rekord na rynkach akcji. Indeks Dow Jonesa - najdłużej mierzony, najbardziej znany wskaźnik akcji - spadł po raz pierwszy o ponad połowę poniżej maksimum osiągniętego w październiku 2007 roku, a tym samym do poziomu z 1997 roku. Indeks główny Szwajcarski, SMI, również odnotował spadek o ponad 50 % od rekordowego poziomu osiągniętego w czerwcu 2007 roku. Indeks akcji osiągnął obecnie najniższy poziom od pięciu i pół roku. W piątek giełda również zamknęła się stratami. SMI ponownie spadł poniżej poziomu 4700 punktów.
Rynki nadal martwią się, czy przeznaczone miliardy na ratowanie amerykańskiego sektora finansowego będą wystarczające. Plany ministra finansów USA Timothyego Geithnera dotyczące stabilizacji systemu są zbyt ogólne - twierdzi Christian Gattiker, analityk Banku Julius Bär. Mroczne nastroje na giełdach szerzą także ponure dane koniunkturalne, takie jak te, które ogłosiły Stany Zjednoczone w piątek.
Globalna recesja ma konsekwencje dla zysków firm: Przedsiębiorstwa w większości rozczarowały oczekiwania w czwartym kwartale 2008 roku - mówi analityk ZKB, Remo Hartmann. Teraz widać, jak mocno są one dotknięte kryzysem finansowym. Niektóre koncerny szwajcarskie nawet nie odważają się już prognozować na rok 2009.
Powrót drogą długą i wyboistą
Na innych rynkach trzęsienie ziemi jest jednak jeszcze silniejsze, na przykład w Moskwie, gdzie akcje spadły o ponad 80 %. Powrót może być długi i wyboisty. Porównania historyczne pokazują, że prawdopodobnie potrwa co najmniej dziewięć lat, zanim straty zostaną odrobione.
Jednym z czołowych analityków długich cykli rynkowych jest brytyjski profesor finansów Elroy Dimson. Przeanalizował on rozmiar obecnego kryzysu, zestawił go z kursami akcji z ponad stu lat na 17 rynkach od Nowego Jorku, Londynu i Zurychu po Tokio, a wyniki opublikował w Investment-Jahrbuch Credit Suisse. Jego wniosek jest przygnębiający: Ostatnie dziesięć lat określa jako straconą dekadę, potencjalnie najgorsze lata na giełdach ze względu na tak wielu dotkniętych prywatnych inwestorów. Ci są przyzwyczajeni do nierealnie wysokich zysków i zapomnieli, że złote lata lat 90. były wyjątkiem. Indeks 17 giełd, odzwierciedlający około 95% obrotu akcjami na świecie, spadł o ponad 55 % od 2007 roku. Oznacza to, że zniknęło ponad 21 bilionów USD aktywów inwestycyjnych, czyli 21 000 USD na mieszkańca kraju uprzemysłowionego, wliczając niemowlęta i starców.
Giełdy odzwierciedlają rzeczywisty świat długofalowo w taki sposób, że absorbują oczekiwania inwestorów na rozwój gospodarczy i stale je korygują w oparciu o wyniki firm. Eksplozywne bańki są częścią tej gry, podobnie jak głębokie depresje. Jak zauważa Elroy Dimson, dwa krótko następujące po sobie załamania, jak w latach 2001 i 2007/09, są nietypowe. Może to wynikać z faktu, że USA spowodowały kryzys; akurat kraj, który przez dziesięciolecia miał najmocniejsze i najszybciej odbudowujące się giełdy.
Fakt, że nadal niejasne jest, w jaki sposób i kiedy rząd Baracka Obamy zamierza usunąć rosnącą w sektorze finansowym zmorę, ciąży na giełdach. Art Cashin, doyen nowojorskich handlowców i wicedyrektor UBS, zauważa, że ceny od tygodni często są pod presją, gdy reprezentant rządu pojawi się w telewizji. Na przykład, w czwartek rynek otworzył się ponownie niżżej, ponieważ był lekko zawiedziony przemówieniem prezydenta z poprzedniego wieczoru. Gdy później wypowiadał się szef banku centralnego Ben Bernanke, ceny akcji spadły jeszcze raz, ponownie dlatego, że pozostało niejasne, dokąd zmierza sanacja banków.
Rynki są gotowe na ruch przeciwny
Samoistnie rynki są gotowe na ruch przeciwny, twierdzi Cashin, ale dominuje niepewność. Wiele firm finansowych na giełdach straciło od 80 do 90 %; wielkie nazwy takie jak Citigroup, AIG czy Washington Mutual zostały albo całkowicie, albo niemalże wyzerowane.
Jak dalej? Analizując wcześniejsze korekty, według Dimsona inwestorzy powinni spodziewać się znacznie mniejszych zysków. Akcje na przewidywalnej przestrzeni czasowej przyniosą średnio o 3,5 % wyższe stopy zwrotu niż obligacje skarbowe, a to po uwzględnieniu inflacji. W latach 90. dodatkowy zysk z akcji w USA wynosił aż 5,0 %, globalnie średnio 4,2 %. Inwestorzy, którzy wciąż trzymają się wcześniejszych obietnic zysku banków w wysokości od 7 do 10 % z akcji, prawdopodobnie zostaną rozczarowani. Źródło: Tagesanzeiger.ch.