- czw lis 22, 2018 9:16 am
Kochany Hermueller,
uważam, że wyraziłem imponująco moją ocenę sytuacji, stanu wyjściowego i procesu, oraz dlaczego w zasadzie zgodziłbym się zająć się tą sprawą, również pod jakimi warunkami!
Tak, to moja praca i wykonuję ją tak jak uważam za sensowne i skuteczne, służąc sprawie.
Tak, zdarzyło mi się już odrzucić projekty rodzin, mimo że była to możliwość. Należy zauważyć, że każdy dobry i poważny pośrednik powinien zadbać, aby przedstawione przez niego finansowania były odpowiednio przygotowane, obsługiwane i aby nie doszło do zakłóceń lub problemów, które można było przewidzieć. Banki oraz pośrednicy są tu odpowiedzialni, i nawet jeśli nie wszystko jest przewidziane, istnieją zasady i porozumienia, które muszą być przestrzegane. To wszystko w zależności od banków, choć jest tylko jeden bank, który podejmie takie działanie i którego świadomość ryzyka oraz wynagrodzenie za to jest zgodne z kalkulacją ryzyka.
Nie może więc zaciągnąć więcej niż 30 000 [url]euro[/url] z kwoty zakupu 60 000 [url]euro[/url], więc łącznie 90 000 [url]euro[/url]. Już to wspomniałem, jeśli potrzebuje 50 000 [url]euro[/url] z 60 000 [url]euro[/url], to nie interesują mnie żadne dodatkowe szczegóły, nie muszę też kwestionować sytuacji, ludzi i konsumentów indywidualnie dla swojej opinii i mogę zaoszczędzić sobie wszelkich dodatkowych wysiłków. Proszę czytać moje posty nieco uważniej.
Żaden interes mnie nie omija, jest ich mnóstwo i osobiście decyduję, których przyjmuję, a których nie. Nie powielam słów innych, ale staram się zdobyć więcej informacji niż te kilka informacji, które zdobyłem ze wpisów TE. W ten sposób mogę dokonać rzetelnej oceny, dokąd prowadzi ta podróż.
Przykro mi, jeśli ktoś zostaje zdenerwowany, ale zastanawiam się, dlaczego ktoś pozwala sobie na to, aby się zdenerwować? Być może to wynika z przemyślanej decyzji i jeśli chodzi jedynie o zrozumienie mnie, jak to jest z moim stosunkiem do ludzi, stylami życia, oraz sposobem obchodzenia się ze sobą, to nie jest dobre, bo nerwowość nie jest dobrym doradcą dla rzeczowych, uczciwych i trwałych rozważań oraz sposobu obchodzenia się ze sobą i akceptacji innych poglądów.
Nie zawsze rozumiem, dlaczego moje podejście do wysiłku, zaangażowania i do ludzi, których stawiam na równi, prowadzi do nerwowości. Osobiście uważam, że lepiej jest nikogo nie marginesować, lepiej traktować poważnie jego sprawy i pragnienia, a nie arogancko i w sposób ogólnikowy mówić nie interesuje mnie taka beznadziejna sprawa! Jestem na tyle doświadczony, widziałem zbyt wiele przypadków, gdzie z perspektywy czasu byłem absolutnie zaskoczony i przede wszystkim zadowolony, że bliżej się zająłem daną sprawą. Mam już trochę doświadczenia, a moje działania opierają się na nim i pozwalają mi zmotywować się do dokładniejszego przyjrzenia się, aby móc podjąć podejmować uzasadnione decyzje - także z odrzuceniami. Ja za swoją stronę zrobiłem swoje, spełniłem swój obowiązek, a czasami to doprowadziło do tego, że konsument przyznał mi rację, choć każdy musi sam zdecydować o swojej racji, a nie ja, ty ani nikt inny.
U mnie nie ma po prostu odradzania, jest to uzasadnione i trwałe, robione bez wynagrodzenia, z tym że dostarczone przeze mnie wcześniej czasu i zaangażowania.