Malapascua pisze:
Panuje pełne zatrudnienie, ale brakuje pracowników. Na Południu trzeba czekać rok na rzemieślnika....
Tak więc, to co widzę, ma swoje za i przeciw.
Jestem na zasiłku socjalnym, ponieważ zachorowałem i chciałbym zarabiać swoimi umiejętnościami, chociaż urząd pracy zabiera mi 70%. W ten sposób byłbym w stanie pokryć część moich kosztów oraz mieć dodatkowo sto
euro więcej w kieszeni. Ale kiedy otwieram gazetę, widzę tylko oferty pracy za 450
euro w branży sprzątającej. Rzemieślnicy? Rzadkość w dziale ofert pracy. Natomiast na stronie z ogłoszeniami o poszukiwaniu pracy jest sporo glazurników i malarzy, którzy szukają zatrudnienia.
Moją kwalifikacją jest programista. Od kiedy przestałem pracować, staram się być aktywny przy projektach hobbystycznych. Ostatnio natrafiłem na ogłoszenie ogólnokrajowe i było to dla mnie zaskakujące. Pewna akademia faktycznie poszukuje ludzi spoza branży, których chce przeszkolić i umieścić w pracy, która przynosi 3,500
euro netto. Skontaktowałem się z nimi i krótko opisałem moją sytuację. Zaproponowałem pracę jako freelancer. Bez stałego zatrudnienia i wynagrodzenia, tylko praca na zlecenie. Moja sytuacja życiowa na to pozwala. Minęły już 1,5 tygodnia od tego czasu. Otrzymałem odpowiedź odnośnie oferty akademii. Z powodu mojej propozycji otrzymałem tylko adres e-mail, pod którym miałem się skontaktować, co też zrobiłem, ale do tej pory nie otrzymałem żadnej reakcji. Zastanawiam się więc, czy naprawdę szukają ludzi, czy może chcą tylko skorzystać z jakiejś dotacji rządowej. Moim zdaniem wszystko wskazuje na to drugie, bo gdybym był tak zagubiony w poszukiwaniach, że musiałbym płacić tyle pieniędzy za niedoświadczonego pracownika, a pojawiłby się ktoś z doświadczeniem i 20-letnią praktyką chcący współpracować, z pewnością bym go zainteresował i zareagował, zamiast ignorować.