Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Dyskusje na tematy związane z pracą i zawodem.

Re: Czy pokolenie Z jest u leniwe?

Napisany przez ZweterPegat
Cześć, właśnie przeczytałem to fascynujące wywiad: https://www.welt.de/wirtschaft/karri...n-mehr-an.html Pracodawca opowiada o tym, że nie zatrudnia już praktykantów i w ogóle ma bardzo złe doświadczenia z pokoleniem Z, które domaga się bardzo wysokich pensji, nie chce pracować nadgodzin itp., powołując się przy tym na swoje wykształcenie uniwersyteckie. Z kolei twierdzi, że ci ludzie jeszcze niczego nie osiągnęli w prawdziwej gospodarce i najpierw muszą się wykazać. Rozumiem obie strony, ale to naprawdę trudne, wielu ludzi nie może teraz znaleźć pracowników. Co zrobić, gdy jako przedsiębiorca desperacko szuka się pracowników, a nikt nie jest chętny do pracy? Pracować do upadłego??

Re: Czy pokolenie Z jest u leniwe?

Napisany przez BenniG
To po prostu kwestia podaży i popytu. Jeśli jest mało chętnych do pracy, trzeba im po prostu zapłacić więcej. Jeśli nie udaje się znaleźć nowych chętnych do pracy, trzeba zatrzymać tych, którzy już pracują. Moim zdaniem nadgodziny powinny być wyjątkiem, a nie normą. Firmy muszą więc wymyślić coś, aby motywować pokolenie Z.

Re: Czy pokolenie Z jest u leniwe?

Napisany przez Malapascua
ZweterPegat pisze: Rozumiem obie strony, ale jest naprawdę trudno, wiele osób obecnie nie może już znaleźć pracowników. Co robi przedsiębiorca, jeśli desperacko szuka pracowników i nikogo nie znajduje? Przepracować się do upadłego??
Płacisz lub rekrutujesz z zagranicy (ale musisz też płacić).

Re: Czy pokolenie Z jest u leniwe?

Napisany przez ProfFF
pisze: Mówię lub rekrutuję z zagranicy (ale musisz także zapłacić).
Myślę także, że w tym przypadku trzeba coraz bardziej polegać na siłach roboczych z zagranicy. Praca tymczasowa (na przykład: CPC Consulting https://cpcgroup.de/ ) faktycznie kwitnie od kilku lat. Ogólnie międzynarodowe poszukiwanie pracowników może przynieść wiele korzyści, ponieważ pozwala spojrzeć na firmę z innej perspektywy. Uważam, że wcale nie jest tak trudno stworzyć firmę, w której ludzie chętnie pracują. Stworzenie przyjaznej atmosfery pracy, szacuneczne traktowanie pracowników i sprawiedliwe wynagradzanie powinno być normą. Jeśli ludzie czują się dobrze w pracy, jakość ich pracy również wzrasta! Nie rozumiem, dlaczego to tak rzadko jest realizowane...

Re: Czy pokolenie Z jest u leniwe?

Napisany przez Harcourt
Patrzę na to tak samo jak BenniG. Oferta i popyt muszą to regulować. Jeśli pracodawca nie znajduje pracowników spełniających jego oczekiwania, to ma po prostu pecha i jego firma nie przetrwa. W takim przypadku może być konieczne podporządkowanie swojego zysku zachowaniu przetrwania przedsiębiorstwa. Tak zwana Generacja Z robi to dokładnie właściwie. Brak świadomości niewolniczej, a sprzedaż siebie tak drogo, jak to możliwe. Nadgodziny? Oczywiście, jeśli są płatne! Nawet wtedy powinny być wyjątkiem, a nie normą i na pewno nie czymś, czego pracodawca może wymagać. Można jednak dyskutować na temat jakości umiejętności pracowników, ponieważ faktycznie może występować przecenienie. Chciałbym jeszcze coś powiedzieć na temat pracowników z zagranicy. Jestem zdecydowanie przeciwny. Moim zdaniem granice dla wszystkich obcokrajowców w tej kwestii powinny być zamknięte. Nie może być tak, że tania siła robocza powoduje obniżenie cen pracy na miejscu i sprawia, że rodzimi obywatele muszą korzystać z pomocy urzędu. Na koniec jeszcze coś na temat zarabiania w wolnym rynku. Czy zawsze tak było? Czy to tylko nowoczesne zjawisko i puste frazesy pracodawców, aby mogli spalić młodych ludzi w tanich warunkach lub za darmo i wymienić ich tuż przed terminem przejęcia?

Re: Czy pokolenie Z jest u leniwe?

Napisany przez Malapascua

W związku z pracownikami z zagranicy chciałbym jeszcze coś powiedzieć. Jestem zdecydowanie przeciwny. Moim zdaniem granice powinny być zamknięte dla wszystkich obcokrajowców w tej kwestii. Nie może być tak, że tanie siły robocze powodują obniżenie cen pracy tutaj, a rodzimi obywatele muszą korzystać z pomocy socjalnej.

Niemożliwe byłoby zajmowanie stanowisk wyłącznie przez Niemców. Nie ma już niemieckich bezrobotnych. Parę tygodni temu dostałem ulotkę reklamową w skrzynce. W trzech językach. Myjnia samochodowa poszukiwała osób do spryskiwania samochodów. Nikogo nie mogli znaleźć. Płacą 14,50 [url]euro[/url] za godzinę i nawet oferują prowizję pośrednictwa. Wymagane są tylko podstawowe umiejętności języka niemieckiego...
Lub niedawno w restauracji - duże znaki na drzwiach informujące, żeby być miłym dla obsługi, bo ich trudniej znaleźć niż gości.
Panuje pełne zatrudnienie przy jednoczesnym braku pracowników. Na południu czekasz rok na rzemieślnika....
Bez obcokrajowców się nie obejdzie. Większość Polaków teraz śmieje się z minimalnej pensji. Nawet o 50% więcej nie jest dla nich dużym zapachem.


Na zakończenie chciałbym jeszcze coś powiedzieć na temat zarabiania w wolnym rynku. Czy zawsze tak było? Czy to tylko nowoczesne zjawisko i puste frazesy pracodawców, aby mogli wypalić młodych ludzi w tanich warunkach albo za darmo, by w ostatniej chwili przed terminem przejęcia ich zastąpić?

Tak, zawsze było to samo. Ktoś, kto dopiero co skończył studia, praktycznie nic nie umie. W tej firmie pensje podwajają się w ciągu pierwszych 4 lat. Powodem jest po prostu to, że pracownicy są wtedy bardzo atrakcyjni na rynku.

Re: Czy pokolenie Z jest u leniwe?

Napisany przez Harcourt
Malapascua pisze: Panuje pełne zatrudnienie, ale brakuje pracowników. Na Południu trzeba czekać rok na rzemieślnika....
Tak więc, to co widzę, ma swoje za i przeciw. Jestem na zasiłku socjalnym, ponieważ zachorowałem i chciałbym zarabiać swoimi umiejętnościami, chociaż urząd pracy zabiera mi 70%. W ten sposób byłbym w stanie pokryć część moich kosztów oraz mieć dodatkowo sto euro więcej w kieszeni. Ale kiedy otwieram gazetę, widzę tylko oferty pracy za 450 euro w branży sprzątającej. Rzemieślnicy? Rzadkość w dziale ofert pracy. Natomiast na stronie z ogłoszeniami o poszukiwaniu pracy jest sporo glazurników i malarzy, którzy szukają zatrudnienia. Moją kwalifikacją jest programista. Od kiedy przestałem pracować, staram się być aktywny przy projektach hobbystycznych. Ostatnio natrafiłem na ogłoszenie ogólnokrajowe i było to dla mnie zaskakujące. Pewna akademia faktycznie poszukuje ludzi spoza branży, których chce przeszkolić i umieścić w pracy, która przynosi 3,500 euro netto. Skontaktowałem się z nimi i krótko opisałem moją sytuację. Zaproponowałem pracę jako freelancer. Bez stałego zatrudnienia i wynagrodzenia, tylko praca na zlecenie. Moja sytuacja życiowa na to pozwala. Minęły już 1,5 tygodnia od tego czasu. Otrzymałem odpowiedź odnośnie oferty akademii. Z powodu mojej propozycji otrzymałem tylko adres e-mail, pod którym miałem się skontaktować, co też zrobiłem, ale do tej pory nie otrzymałem żadnej reakcji. Zastanawiam się więc, czy naprawdę szukają ludzi, czy może chcą tylko skorzystać z jakiejś dotacji rządowej. Moim zdaniem wszystko wskazuje na to drugie, bo gdybym był tak zagubiony w poszukiwaniach, że musiałbym płacić tyle pieniędzy za niedoświadczonego pracownika, a pojawiłby się ktoś z doświadczeniem i 20-letnią praktyką chcący współpracować, z pewnością bym go zainteresował i zareagował, zamiast ignorować.

Re: Czy pokolenie Z jest u leniwe?

Napisany przez Malapascua
Harcourt pisze: Jestem na zasiłku społecznym, ponieważ zachorowałem
A ubezpieczenie od niezdolności do pracy nie było konieczne? Jednak gdy czytam gazetę, zauważam tylko prace za 450 euro w branży sprzątającej. Gdzie to jest??? Spróbuj wejść na Stepstone, firmy desperacko szukają pracowników. Stopa bezrobocia w tym powiecie wynosi 1,1%, więc praktycznie brak bezrobocia. Kilku ludzi otrzymujących zasiłki (prawie wszyscy uchodźcy) również pracuje na czarno. Bycie bezrobotnym stało się niemożliwe, jeśli nie jest się niepełnosprawnym lub w inny sposób chorym... Robotnicy? Rzadkość na stronie z ofertami pracy. Z kolei na stronie z poszukiwaniami pracy jest sporo kafelkarzy i malarzy poszukujących zatrudnienia. Śmieszne. Gdzie mieszkasz? W sercu Zagłębia Ruhry? Nawet tam pewne firmy zabiłyby za kafelkarza... Moje kwalifikacje to programista. Od kiedy przestałem pracować, utrzymuję się w formie poprzez hobby-projekty. Ostatnio natrafiłem na ogłoszenie o charakterze ogólnokrajowym i byłem zaskoczony. Pewna akademia faktycznie poszukuje osób niewtajemniczonych w branżę, których chce przeszkolić i zatrudnić w pracy, która przynosi 3 500 euro netto. Skontaktowałem się z nimi krótko opisując moją sytuację. Moja oferta dotyczyła pracy jako freelancer. Brak stałego zatrudnienia i pensji, tylko praca na zlecenie. To jest standard w branży szkoleń i jedyna sensowna forma zatrudnienia. Moja sytuacja życiowa na to pozwala. Minęły już 1,5 tygodnia od tego. Otrzymałem odpowiedź odnośnie oferty akademii. Ze względu na moją propozycję, otrzymałem tylko adres e-mail, pod którym miałem się skontaktować, co też zrobiłem, ale do tej pory nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Czy kiedykolwiek pracowałeś naprawdę? Po 1,5 tygodnia zareagowałeś na cokolwiek? Często odpowiadam na kandydatury po 3 tygodniach, gdy mam urlop. Niestety, to kosztuje niektórych kandydatów, ponieważ już nikt nie jest bezrobotny. I wtedy zastanawiam się, czy naprawdę szukają pracowników, czy może po prostu chcą skorzystać z jakiegoś dofinansowania lub dotacji państwowej. A jaka to ma być dotacja, jeśli cię nie zatrudnią? Moim zdaniem sprawa wskazuje na to drugie, ponieważ gdybym był tak desperacko poszukujący, że muszę zapłacić tak dużo pieniędzy za kogoś nowego, a ktoś z doświadczeniem i 20-letnim stażem pracy zgłasza się do pracy, na pewno bym go zachował i przynajmniej odpowiedział, zamiast go ignorować. Twoja niepełnosprawność może nie czynić cię atrakcyjnym na rynku pracy. Może warto o tym pomyśleć.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata