Batman, przepraszam, zero wartości dodanej, zero!
Proszę wyjaśnij TE, postawił jasne pytanie, twoja odpowiedź (zwłaszcza gdy zna się rzeczywistość, jak wybuchowa jest) nie pomaga nikomu!
Ach Kasperle, twoje stwierdzenie było po prostu niepoprawne. Nic innego nie napisałem w #13 & #14. Nie kwestionowałem, czy w tym konkretnym przypadku bank postępował prawidłowo, ani nie oceniłem tego w żaden sposób. Po mojej wypowiedzi TE może spojrzeć na swoją umowę i sprawdzić, czy wszystko zostało wykonane prawidłowo. Tylko dzięki twojej wypowiedzi może on założyć, że bank już wszystko zrobił dobrze. Co jest teraz bardziej pomocne? Nie, mój przyjacielu Kasperle, twoje stwierdzenie nie pomaga, zwłaszcza że jest również niepoprawne (co, jak trafnie podkreślasz w dalszej części swojego komentarza)
Nie, batmanie, nie przypadkowo, ale indywidualnie i jeden punkt dotyczy marży, a to ma niewiele wspólnego z przypadkowością, ponieważ to również nikomu nie pomaga, bo nie jest tak jak mówisz, jak gdyby to było ustalone!!! Nie, nie jest! Co więcej, gdy bank obniża
kredyt lub przełącza go na zmienny - co mogą zrobić - wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane.
Ktoś tutaj pyta (co jest w pełni w porządku i powinno tak być), jak przez 4 miesiące można coś zakwestionować, mimo że od dawna można było to zmienić i zapobiec. Tak czy inaczej, teraz płaci więcej odsetek (nawet po twoim linku) niż musiałby i co robisz? Jeszcze bardziej go dezorganizujesz.
Jaki link? Nie opublikowałem żadnego linku. I tak, nawet po 4 miesiącach można zdecydowanie kwestionować, czy to, co zrobił bank, jest poprawne. Jasne, że jest indywidualne, ale bank musi trzymać się określonych wytycznych i nie może po prostu decydować o tym, jak będą wyglądały przyszłe oprocentowania (ty tak twierdzisz). To byłoby bowiem...przypadkowe.
Ani nie znasz jego umowy kredytowej - gdyż jest to określone w niej i jest to codziennie orzekane lub potwierdzane przez sądy - ani rzeczywistego stanu jego
kredytu i odpowiednich relacji z bankiem, a mimo to rzucasz tu coś!
Moje Kochane Kasperle, jeśli wszystko byłoby tak jasne, jak można więc codziennie orzekać lub potwierdzać przez sąd? Przecież sam sobie przeczysz w tym samym zdaniu. Poza tym sam nie znasz umowy, a mimo to twierdzisz, że wszystko zostało już wykonane prawidłowo. Zauważasz sam, prawda?
Twoje Kasperletheater zbudowałeś i swojego Kasperle możesz oszczędzić, to nikomu tu nie pomaga! To ty zainicjowałeś ten ekspercki bełkot, nie ja!
Mówisz ciągle o sobie jako o ekspercie, więc chętnie to podnoszę ;-)