- ndz gru 01, 2019 7:39 am
Mam 27 lat, pochodzę z Austrii (Strefa Boczna Wiednia) i mogę liczyć na stabilną pracę i roczny dochód netto wynoszący około 25-30 tys. euro w ciągu najbliższych 5-10 lat.
Do tej pory mieszkałem w mieszkaniu moich rodziców, płacąc niskie czynsze, dzięki czemu udało mi się oszczędzić około 80 000 euro.
Aktualnie jestem w bardzo szczęśliwym związku i oczywiście moim największym życzeniem jest, abyśmy zawsze byli razem. Mój partner już zakupił nieruchomość (kiedy się jeszcze nie znaliśmy), która ma miejsce dla nas obojga lub w razie potrzeby (dla mnie wchodzi to w grę dopiero za około 5 lat) nawet dla dziecka. Nie chciałbym brać dużego kredytu, a Dom nie jest również moim marzeniem.
Niemniej jednak, oczywistym jest, że jeśli chcemy być razem, najlepiej byłoby od razu planować wspólnie. Jednak dla mnie bardzo ważne jest także posiadanie czegoś własnego, czy to nieruchomości jako inwestycji emerytalnej (dochód z najmu lub sprzedaży) lub do prywatnego użytku w razie potrzeby (w przypadku rozstania, dzieci itp.), ponieważ także mieszkanie bez kredytu w późniejszym wieku to duże oszczędności.
Do tej pory moje pieniądze tkwią na rachunku oszczędnościowym. Moim pierwotnym pomysłem było zainwestowanie większości moich oszczędności w proste fundusze ETF (50 tys. euro) i rozłożenie reszty na rachunku bieżącym i lokacie terminowej. Wtedy mógłbym wynająć mieszkanie, ponieważ po prostu nie chcę już dłużej mieszkać u rodziców, których mam dość i nie chcę też jeszcze przeprowadzać się do partnera, chcę mieć coś własnego, miejsce do odosobnienia się. Dlatego też - ze względu na wydatki związane z czynszem - nie będę mógł oszczędzać dużo miesięcznie.
Dlatego rozważałem zakup małego mieszkania w Strefie Bocznej Wiednia. Jednakże, aby było to w miarę porządne, musiałbym liczyć się z wydatkiem około 120 tys. euro za kawalerkę lub małe mieszkanie z dwiema sypialniami, z kosztami dodatkowymi prawdopodobnie sięgającymi 130 tys. euro. Oznacza to, że posiadam tylko 50% wkładu własnego. Przy pięcioletnim okresie spłaty kredytu wychodzi około 800 euro miesięcznie. Tę kwotę normalnie płaciłbym za wynajem mieszkania. Pomyślałem więc, że sam zamieszkam w tym mieszkaniu i będę po prostu spłacał ratę kredytową. Jeśli za 2-3 lata zdecyduję się zamieszkać z partnerem (to na pewno ja się do niego przeprowadzam), mogę pokryć ratę kredytową, wynajmując po prostu mieszkanie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wtedy zapłacę podatek, ale muszę po prostu ponieść dodatkowe 200 euro na ostatnie lata, które też będzie można znaleźć.
I tak w ciągu 5 lat
- w przypadku gdybym był sam, miałbym darmowe miejsce do zamieszkania. To, co oszczędzam miesięcznie, mogę nadal inwestować w fundusze ETF
- w przypadku gdybym zamieszkał z partnerem i zostalibyśmy w jego mieszkaniu, miałbym inwestycję plus dochody z najmu, które mógłbym ponownie inwestować w fundusze ETF
- jeśli w ciągu 10+ lat zdecydujemy się na zakup nowej nieruchomości i będziemy potrzebować więcej wkładu własnego, zawsze będę mógł ją sprzedać
Dodatkowo, miałbym 5 tys. euro na koncie oszczędnościowym, na wypadek jakiegoś zdarzenia (nowy samochód itp., ale i tak raczej bym sobie go wynajął, aby mieć więcej wkładu własnego na mieszkanie, to też uwzględniłem). Z tej kwoty po prostu opłacałbym wszystko, co nie jest podstawowymi wydatkami...nowe ubrania (torebki
), wakacje (nie cisną mnie, 2 razy w roku Austria wystarcza, chociaż narty są już dość drogie). Również całą nadwyżkę finansową, którą posiadam na koniec miesiąca, po prostu tam przeznaczałbym, i tak zawsze miałbym co najmniej 5 tys. euro dostępne na wypadek czegoś nieprzewidzianego.
Co sądzisz? Z jednej strony nie jestem skłonny do ryzyka, najchętniej miałbym całe swoje pieniądze na koncie bieżącym. Wiem też, że będzie to bardzo czasochłonne i wymagać dużo inicjatywy. Ale jak byś generalnie do tego podchodził? Czy to nie byłoby najbardziej korzystne? Za mało znam się na akcjach. Nie zarobię na nich pewnie więcej niż 2% rocznie, a dochody z najmu zostaną wyeliminowane i być może nie będą szybko sprzedać tak szybko jak nieruchomość w pobliżu lub w Wiedniu.
Jestem wdzięczny za każdą opinię!
Do tej pory mieszkałem w mieszkaniu moich rodziców, płacąc niskie czynsze, dzięki czemu udało mi się oszczędzić około 80 000 euro.
Aktualnie jestem w bardzo szczęśliwym związku i oczywiście moim największym życzeniem jest, abyśmy zawsze byli razem. Mój partner już zakupił nieruchomość (kiedy się jeszcze nie znaliśmy), która ma miejsce dla nas obojga lub w razie potrzeby (dla mnie wchodzi to w grę dopiero za około 5 lat) nawet dla dziecka. Nie chciałbym brać dużego kredytu, a Dom nie jest również moim marzeniem.
Niemniej jednak, oczywistym jest, że jeśli chcemy być razem, najlepiej byłoby od razu planować wspólnie. Jednak dla mnie bardzo ważne jest także posiadanie czegoś własnego, czy to nieruchomości jako inwestycji emerytalnej (dochód z najmu lub sprzedaży) lub do prywatnego użytku w razie potrzeby (w przypadku rozstania, dzieci itp.), ponieważ także mieszkanie bez kredytu w późniejszym wieku to duże oszczędności.
Do tej pory moje pieniądze tkwią na rachunku oszczędnościowym. Moim pierwotnym pomysłem było zainwestowanie większości moich oszczędności w proste fundusze ETF (50 tys. euro) i rozłożenie reszty na rachunku bieżącym i lokacie terminowej. Wtedy mógłbym wynająć mieszkanie, ponieważ po prostu nie chcę już dłużej mieszkać u rodziców, których mam dość i nie chcę też jeszcze przeprowadzać się do partnera, chcę mieć coś własnego, miejsce do odosobnienia się. Dlatego też - ze względu na wydatki związane z czynszem - nie będę mógł oszczędzać dużo miesięcznie.
Dlatego rozważałem zakup małego mieszkania w Strefie Bocznej Wiednia. Jednakże, aby było to w miarę porządne, musiałbym liczyć się z wydatkiem około 120 tys. euro za kawalerkę lub małe mieszkanie z dwiema sypialniami, z kosztami dodatkowymi prawdopodobnie sięgającymi 130 tys. euro. Oznacza to, że posiadam tylko 50% wkładu własnego. Przy pięcioletnim okresie spłaty kredytu wychodzi około 800 euro miesięcznie. Tę kwotę normalnie płaciłbym za wynajem mieszkania. Pomyślałem więc, że sam zamieszkam w tym mieszkaniu i będę po prostu spłacał ratę kredytową. Jeśli za 2-3 lata zdecyduję się zamieszkać z partnerem (to na pewno ja się do niego przeprowadzam), mogę pokryć ratę kredytową, wynajmując po prostu mieszkanie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wtedy zapłacę podatek, ale muszę po prostu ponieść dodatkowe 200 euro na ostatnie lata, które też będzie można znaleźć.
I tak w ciągu 5 lat
- w przypadku gdybym był sam, miałbym darmowe miejsce do zamieszkania. To, co oszczędzam miesięcznie, mogę nadal inwestować w fundusze ETF
- w przypadku gdybym zamieszkał z partnerem i zostalibyśmy w jego mieszkaniu, miałbym inwestycję plus dochody z najmu, które mógłbym ponownie inwestować w fundusze ETF
- jeśli w ciągu 10+ lat zdecydujemy się na zakup nowej nieruchomości i będziemy potrzebować więcej wkładu własnego, zawsze będę mógł ją sprzedać
Dodatkowo, miałbym 5 tys. euro na koncie oszczędnościowym, na wypadek jakiegoś zdarzenia (nowy samochód itp., ale i tak raczej bym sobie go wynajął, aby mieć więcej wkładu własnego na mieszkanie, to też uwzględniłem). Z tej kwoty po prostu opłacałbym wszystko, co nie jest podstawowymi wydatkami...nowe ubrania (torebki
Co sądzisz? Z jednej strony nie jestem skłonny do ryzyka, najchętniej miałbym całe swoje pieniądze na koncie bieżącym. Wiem też, że będzie to bardzo czasochłonne i wymagać dużo inicjatywy. Ale jak byś generalnie do tego podchodził? Czy to nie byłoby najbardziej korzystne? Za mało znam się na akcjach. Nie zarobię na nich pewnie więcej niż 2% rocznie, a dochody z najmu zostaną wyeliminowane i być może nie będą szybko sprzedać tak szybko jak nieruchomość w pobliżu lub w Wiedniu.
Jestem wdzięczny za każdą opinię!