- czw lut 13, 2020 5:57 pm
"Cześć,
pod koniec roku (na przełomie grudnia) udało nam się (mnie i mojej narzeczonej) w końcu znaleźć przystępne czteropokojowe mieszkanie po długich poszukiwaniach. Mieszkanie jest już w trakcie budowy, a po odwiedzeniu placu budowy zdecydowaliśmy się na to mieszkanie.
Na nasze szczęście było jeszcze wolne i zarezerwowaliśmy je dla siebie.
W rozmowie wspomniano nam, że mieszkanie znajduje się w społeczności deweloperskiej, co jednoznacznie wynika także z oferty.
Następnie przyszedł czas na finansowanie. Dzięki portalowi Immobilienscout zainteresowałem się Interhyp, a liczne zdobyte nagrody sprawiły, że trochę naiwnie się zrelaksowałem.
Skontaktowałem się z nimi przez stronę internetową, a miły pracownik szybko się odezwał i umówiliśmy się na spotkanie.
Przed spotkaniem przekazałem mu wszystkie osobiste dokumenty, abyśmy mogli skupić się na istotnych kwestiach podczas rozmowy. W trakcie rozmowy, a także po spotkaniu, wielokrotnie pytano mnie, czy zamierzamy kupić mieszkanie, na co odpowiedziałem twierdząco. Ponieważ właśnie to robimy/chcemy zrobić. Chcemy sfinansować mieszkanie, do którego chcemy wprowadzić się już w sierpniu.
Ponieważ zbliżało się Boże Narodzenie, wszystkie dodatkowe dokumenty dotarły dopiero po świętach, które od razu przekazałem dalej.
Na moje pytanie, czy nie będzie problemów ze względu na finansowanie, ponieważ po podpisaniu umowy notarialnej będziemy musieli sami opłacać faktury dla wykonawców, odpowiedziano, że to wszystko nie stanowi problemu, o ile jest to uwzględnione w projekcie umowy kupna. Bardzo polegałem na nim, ponieważ posiadał wszystkie niezbędne dokumenty i miał wystarczająco dużo czasu, aby się nimi zaznajomić.
W międzyczasie podpisaliśmy umowę z generalnym wykonawcą oraz opłaciliśmy zaliczkę rezerwacyjną.
Następnie mieliśmy kilka spotkań z wykonawcami w sprawie płytek, podłogi i armatury oraz pierwsze spotkanie właścicieli/nabywców, podczas którego poinformowano nas, że wszystko idzie zgodnie z planem, a koszty nie zostaną przekroczone. Na początku sierpnia planowane jest wprowadzenie do mieszkań.
W zeszły piątek dotarł projekt umowy kupna, który przekazałem mojemu planowanemu finansistowi. Planowałem finansowanie przez ING, nawet otworzyłem tam[url]konto[/url] płacowe, aby zapewnić sobie oprocentowanie 1,08% z rabatem. Następnie otrzymałem od niego bardzo zagniewane telefon, że jesteśmy w społeczności deweloperskiej i po zakupie grupy budowlanej musimy dołączyć do niej, że jesteśmy oszukiwani itp. (Jednak to drugie po prostu nie było prawdą). 99% banków nie chciałoby nas sfinansować, nie da się utrzymać naszej pożądanej/planowanej raty, itp.
To wszystko było bardzo przygnębiające i byłam bardzo zrozpaczony, ponieważ w najbliższych dniach/tygodniach mieliśmy otrzymać termin u notariusza, a nadal nie mieliśmy finansisty. Sytuacja nie mogłaby być bardziej kłopotliwa i niebezpieczna w naszej sytuacji.
Finansista z Interhyp podtrzymał naszą nadzieję, że potrzebuje pełnego planu kosztów i dogada się z odpowiednią firmą, aby nadal móc dowieźć finansowanie.
Jednak od tamtej pory minął tydzień, nie odpowiada na moje próby kontaktu.
W każdym razie uznałem, że nie ma co liczyć na niego i zacząłem szukać alternatyw.
Faktem jest, że nie miał niezłych racji, jeśli chodzi o to, że banki nie zechcą nas sfinansować ze względu na społeczność deweloperską. Przed terminem otrzymałem odmowę ze strony BBBank.
Wygląda na to, że miałbym więcej szans, gdybym kupił nowe mieszkanie od dewelopera, które kosztowałoby mnie od 150.000 do 300.000 więcej w naszej okolicy, ale wtedy nie miałbym tego obecnego dramatu.
Obecnie mam nadzieję w LBS, bo po rozmowie z dyrektorem dzielnicowym nie ma obaw co do społeczności deweloperskiej, ponieważ już wielu ludziom tam finansowali.
Umówiono także termin, i według dyrektora w przyszły czwartek wszystko ma być już ustalone, a my będziemy mieć finansowanie na nasze przedsięwzięcie.
Mimo całej historii nadal nie mogę uwierzyć, że wszystko ma pójść gładko, gdyż całe zamieszanie związane z pozyskiwaniem wymaganych dokumentów i ostateczną odmową kosztowało mnie wiele nerwów i sił.
Nasze plany finansowe:
4-pokojowe mieszkanie 98 m2, standard KfW 55 (finansowanie KfW w wysokości 120.000 €, dofinansowanie 18.000 €)
Całkowite koszty 316.000 € + 7.000-13.000 € na zadaszenie dla samochodu
70.000 € kapitału własnego
Oboje zatrudnieni na stałe w służbie publicznej, z dochodem gospodarstwa domowego w wysokości 3500 €. Oboje posiadają 13. pensję.
Zgodnie z projektem umowy kupna, do zapłacenia jest 183.000 € za wykonane już prace, reszta będzie wypłacana bezpośrednio wykonawcom.
W zorganizowanej społeczności deweloperskiej eliminowane są wszelkie opłaty pośredników, prowizje i zyski. Jednak banki i finansiści nie wykazują zainteresowania, ponieważ nie ma tam dla nich możliwości zarobku. Czy powinienem być zadowolony z LBS Südbaden, czy może istnieje jeszcze kilka innych alternatyw, które mogę rozważyć?
Z pewnością na początku mógłbym wiele zrobić inaczej, ale teraz pociąg odjechał.
Jeśli ktoś może mi jakoś pomóc radami itp., byłbym bardzo wdzięczny.
Wszystkim czytającym moją historię życzę miłego dnia. "
pod koniec roku (na przełomie grudnia) udało nam się (mnie i mojej narzeczonej) w końcu znaleźć przystępne czteropokojowe mieszkanie po długich poszukiwaniach. Mieszkanie jest już w trakcie budowy, a po odwiedzeniu placu budowy zdecydowaliśmy się na to mieszkanie.
Na nasze szczęście było jeszcze wolne i zarezerwowaliśmy je dla siebie.
W rozmowie wspomniano nam, że mieszkanie znajduje się w społeczności deweloperskiej, co jednoznacznie wynika także z oferty.
Następnie przyszedł czas na finansowanie. Dzięki portalowi Immobilienscout zainteresowałem się Interhyp, a liczne zdobyte nagrody sprawiły, że trochę naiwnie się zrelaksowałem.
Skontaktowałem się z nimi przez stronę internetową, a miły pracownik szybko się odezwał i umówiliśmy się na spotkanie.
Przed spotkaniem przekazałem mu wszystkie osobiste dokumenty, abyśmy mogli skupić się na istotnych kwestiach podczas rozmowy. W trakcie rozmowy, a także po spotkaniu, wielokrotnie pytano mnie, czy zamierzamy kupić mieszkanie, na co odpowiedziałem twierdząco. Ponieważ właśnie to robimy/chcemy zrobić. Chcemy sfinansować mieszkanie, do którego chcemy wprowadzić się już w sierpniu.
Ponieważ zbliżało się Boże Narodzenie, wszystkie dodatkowe dokumenty dotarły dopiero po świętach, które od razu przekazałem dalej.
Na moje pytanie, czy nie będzie problemów ze względu na finansowanie, ponieważ po podpisaniu umowy notarialnej będziemy musieli sami opłacać faktury dla wykonawców, odpowiedziano, że to wszystko nie stanowi problemu, o ile jest to uwzględnione w projekcie umowy kupna. Bardzo polegałem na nim, ponieważ posiadał wszystkie niezbędne dokumenty i miał wystarczająco dużo czasu, aby się nimi zaznajomić.
W międzyczasie podpisaliśmy umowę z generalnym wykonawcą oraz opłaciliśmy zaliczkę rezerwacyjną.
Następnie mieliśmy kilka spotkań z wykonawcami w sprawie płytek, podłogi i armatury oraz pierwsze spotkanie właścicieli/nabywców, podczas którego poinformowano nas, że wszystko idzie zgodnie z planem, a koszty nie zostaną przekroczone. Na początku sierpnia planowane jest wprowadzenie do mieszkań.
W zeszły piątek dotarł projekt umowy kupna, który przekazałem mojemu planowanemu finansistowi. Planowałem finansowanie przez ING, nawet otworzyłem tam
To wszystko było bardzo przygnębiające i byłam bardzo zrozpaczony, ponieważ w najbliższych dniach/tygodniach mieliśmy otrzymać termin u notariusza, a nadal nie mieliśmy finansisty. Sytuacja nie mogłaby być bardziej kłopotliwa i niebezpieczna w naszej sytuacji.
Finansista z Interhyp podtrzymał naszą nadzieję, że potrzebuje pełnego planu kosztów i dogada się z odpowiednią firmą, aby nadal móc dowieźć finansowanie.
Jednak od tamtej pory minął tydzień, nie odpowiada na moje próby kontaktu.
W każdym razie uznałem, że nie ma co liczyć na niego i zacząłem szukać alternatyw.
Faktem jest, że nie miał niezłych racji, jeśli chodzi o to, że banki nie zechcą nas sfinansować ze względu na społeczność deweloperską. Przed terminem otrzymałem odmowę ze strony BBBank.
Wygląda na to, że miałbym więcej szans, gdybym kupił nowe mieszkanie od dewelopera, które kosztowałoby mnie od 150.000 do 300.000 więcej w naszej okolicy, ale wtedy nie miałbym tego obecnego dramatu.
Obecnie mam nadzieję w LBS, bo po rozmowie z dyrektorem dzielnicowym nie ma obaw co do społeczności deweloperskiej, ponieważ już wielu ludziom tam finansowali.
Umówiono także termin, i według dyrektora w przyszły czwartek wszystko ma być już ustalone, a my będziemy mieć finansowanie na nasze przedsięwzięcie.
Mimo całej historii nadal nie mogę uwierzyć, że wszystko ma pójść gładko, gdyż całe zamieszanie związane z pozyskiwaniem wymaganych dokumentów i ostateczną odmową kosztowało mnie wiele nerwów i sił.
Nasze plany finansowe:
4-pokojowe mieszkanie 98 m2, standard KfW 55 (finansowanie KfW w wysokości 120.000 €, dofinansowanie 18.000 €)
Całkowite koszty 316.000 € + 7.000-13.000 € na zadaszenie dla samochodu
70.000 € kapitału własnego
Oboje zatrudnieni na stałe w służbie publicznej, z dochodem gospodarstwa domowego w wysokości 3500 €. Oboje posiadają 13. pensję.
Zgodnie z projektem umowy kupna, do zapłacenia jest 183.000 € za wykonane już prace, reszta będzie wypłacana bezpośrednio wykonawcom.
W zorganizowanej społeczności deweloperskiej eliminowane są wszelkie opłaty pośredników, prowizje i zyski. Jednak banki i finansiści nie wykazują zainteresowania, ponieważ nie ma tam dla nich możliwości zarobku. Czy powinienem być zadowolony z LBS Südbaden, czy może istnieje jeszcze kilka innych alternatyw, które mogę rozważyć?
Z pewnością na początku mógłbym wiele zrobić inaczej, ale teraz pociąg odjechał.
Jeśli ktoś może mi jakoś pomóc radami itp., byłbym bardzo wdzięczny.
Wszystkim czytającym moją historię życzę miłego dnia.